poniedziałek, 10 marca 2014

Zaczarowane Panem : rozdział 7 : Lęki, peron i ucieczka .

   Effie losuje kartkę . Po jej policzkach spływają łzy . Po tym wszystkim, naprawdę zrozumiała czym są dożynki i Igrzyska . Drżącymi rękami spogląda na imię i nazwisko trybutki, której mentorem ja i Peeta będziemy . Kartka wypada jej z ręki, a ona siada na ziemi i zaczyna szlochać . 
- Nieeeeeeeeeee! - krzyczy histerycznym tonem . Haymitch podnosi karteczkę z ziemi, wyprowadza Effie ze sceny i wraca na scenę z karteczką. 
- Willow Mellark - czyta. - To nie może być prawda . 
- Zgłaszam się na ochotnika! - krzyczę, niewiele myśląc. 
- Nie możesz, jesteś za stara! - Victoria śmieje mi się prosto w twarz. 
- Mam to gdzieś! - drę się na całe gardło. 
- Avada Kedavra - strumień zielonego światła oświetla scenę, a Peeta pada martwy na ziemię.
- Nieeeeeeeeeeee! - krzyczę i się budzę.
- Kochanie, co się dzieje? - pyta Peeta.
Opowiadam mu o moim śnie, a on blednie .
- Katniss, to tylko sen- szepcze.- Będzie dobrze, jesteś bezpieczna, ja też jestem bezpieczny i nasze maleństwo również . Nie płacz, aniołku .
Przytula mnie, a ja się w niego wtulam .
- To było takie realistyczne - mówię . - Nie możemy dopuścić do tego, żeby Igrzyska powróciły .
- I nie dopuścimy - odpowiada . - Odpoczywaj kochanie.
                                                                                    ***
Minęły wakacje i zaczął się wrzesień, Syriusz i Lena pojechali do Hogwartu . Odprowadziliśmy ich na pociąg, który odjeżdżał z peronu 9 i 3/4 . Jeszcze w życiu nie słyszałam o takim peronie . Żeby się do niego dostać, musieliśmy wbiec na barierkę i w ten oto sposób dostaliśmy się na magiczny peron. Było tam pełno dzieci, niosących w klatkach sowy, czy latające miotły . Było to nadzwyczajne przeżycie i  jestem pewna, że nie zapomnę go do końca życia.
                                                                                    ***
*Oczami Victorii *
Obudziłam się w mojej celi w Azkabanie . Przybył ktoś nowy . Wychyliłam się, żeby zobaczyć kto to . Nie mogłam w to uwierzyć, był to mój kuzyn Draco .
- Draco, co ty tu robisz?! - wrzeszczę
- To wszystko wina Pottera - wyjaśnia .
- Nie martw się, jakoś cię wyciągnę z tej celi, ale najpierw ucieknę z Azkabanu i zemszczę się na Potterze .
Zmieniłam się w węża . Co jak co, ale sztukę animagii mam opanowaną do perfekcji. Kilka minut później jestem już w Hogsmeade.
- Lily

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz