Przepraszam, że dodaję to z dużym opóźnieniem, ale miałam problemy
techniczne w postaci braku internetu...
Obudził mnie dzwonek do drzwi. Zwlokłam się z łóżka,
ubrałam kapcie, nałożyłam na siebie szlafrok i poszłam otworzyć drzwi.
Otworzyłam je i zamurowało mnie. Przede mną stały trzy
osoby, których nie mogło tu być. To byłoby zbyt niemożliwe. Jednak wiedziałam,
że jakimś cudem moje oczy mnie nie zawodzą i to wszystko było prawdą. To, że
przede mną stali. Byli to dwaj mężczyźni i rudowłosa kobieta. Wpuściłam ich
gestem ręki do środka. Weszli, a ja patrzyłam na nich i nie wiedziałam, co mam
im powiedzieć, więc po prostu na nich patrzyłam. A oni patrzyli na mnie i
również milczeli. W końcu kobieta przerwała ciszę.
- Tęskniłaś za mną, Petuniu? - zapytała Lily.
- Lily ... - powiedziałam i głos mi się załamał.
Nie potrafiłam nic więcej powiedzieć, więc do niej podeszłam i objęłam ją,
a ona się we mnie wtuliła. Była taka ciepła, taka żywa, tak bardzo namacalna. W
dodatku kompletnie się nie zmieniła, od czasu, gdy ostatni raz ją widziałam.
Łzy zaczęły mi ciec po policzkach.
- Nawet nie masz pojęcia jak bardzo za tobą tęskniłam ... - wymamrotałam.
- A za nami tęskniłaś? - zapytał jeden z mężczyzn.
- Tak, za wami też.
- To dobrze, Pety- uniu.
- Jednak nie. Nie tęskniłam za tobą, James - odpowiedziałam.
- No weź, nie bądź taka ... - odpowiedział James. - Poza tym i tak wiem, że
za mną tęskniłaś.
- No dobra - przyznałam. - Przejrzałeś mnie.
Uśmiechnęłam się do Jamesa, a on odwzajemnił uśmiech.
- A za mną tęskniłaś? - zapytał drugi mężczyzna.
- Oczywiście, Severusie - odpowiedziałam.
***
- Dzieci już śpią - oznajmiła Hermiona siadając koło męża na kanapie.
Było kilka minut po północy. Draco siedział na kanapie i oglądał telewizję.
Dzięki temu, że jego żona była mugolaczką znał się na elektronice, którą
ostatnio bardzo polubił.
- To dobrze - odpowiedział i pocałował żonę w czoło.
Hermiona spojrzała na zegarek.
- Już dzisiaj Halloween - powiedziała.
- Wiem. Które to już nasze wspólne Halloween? Dzisiąte?
- Dwunaste.
- Wow, jak ten czas szybko leci.
Draco i Hermiona jeszcze trochę siedzieli na kanapie, oglądali telewizję i
rozmawiali. W końcu Hermiona zasnęła, a Draco zaniósł ją do sypialni,
delikatnie położył na łóżku i opatulił kołdrą. Potem poszedł do łazienki by
umyć zęby i przebrać się w piżamę. Jak wrócił do sypialni łóżko było puste.
Hermiona zniknęła, a na podłodze koło łóżka było widać krew.
***
Harry Potter był razem ze swoją żoną i dziećmi u swoich
teściów. Ojciec jego
żony - Artur Weasley dostał awans i wyremontował i rozbudował Norę,
która teraz była dużo większa i bardziej luksusowa. Harry siedział przy stole w
salonie i próbował rozwiązać sprawę morderstwa pewnej rodziny czarodziejów.
Potter był uznawany za jednego z najwybitniejszych czarodziejów i najlepszych
aurorów.
Nagle uwagę Harry'ego przykuła jakaś postać za oknem.
Przypominała mu bardzo pewnego skrzata domowego - Zgredka, który już od dawna
nie żył. Harry wpatrywał się przez moment w tą postać za oknem, a potem wrócił
do rozwiązywania sprawy. Jednak nie mógł się skupić na pracy i znowu popatrzył
w okno, a którym wcześniej stała owa postać. Nie było tam nikogo.
- Dziwne - mruknął Harry pod nosem.
- Jakby się nad tym zastanowić, to wcale nie jest dziwne - Harry usłyszał
znajomy głos.
Odwrócił się w kierunku z którego on dochodził jednak nikogo tam nie
było.
- Mam halucynacje - stwierdził Harry.
- Niekoniecznie - powiedział Syriusz Black wchodząc do pokoju.
Harry odwrócił się w jego stronę.
- To niemożliwe - powiedział. - Syriusz?
- A jak myślisz? - zapytał Syriusz podchodząc do chrześniaka.
Harry wstał z krzesła i z całej siły przytulił się do ojca chrzestnego.
- Ty naprawdę tu jesteś! - powiedział Harry, a po policzkach zaczęły mu
ciec łzy szczęścia.
- Tak, napraw tu jestem - odpowiedział Syriusz.
Do pokoju weszła Ginny.
- Na brodę Merlina! - wrzasnęła. - Syriusz!
- Witaj, Ginny! - odpowiedział radosnym głosem Syriusz.
- Ale ... a-ale ... ale jak? – wyjąkała Ginny.
- Właściwie to nie mam pojęcia – odpowiedział Syriusz. – Ale jestem tu i
żyję.
***
Teddy Lupin stał przed zwierciadłem Ain Eingarp. Po jego prawej stronie
stała jego mama, a po lewej stronie jego tata. Teddy miał wielu przyjaciół,
miał wspaniałą babcię i cudownego ojca chrzestnego, którego bardzo kochał, ale
i tak nikt nie był w stanie zastąpić mu rodziców. Jego rodzice umarli jak był
niemowlęciem. Nie pamiętał ich, ale bardzo za nimi tęsknił. Odnalazł to
zwierciadło jak był na pierwszym roku. Nikt o tym nie wiedział oprócz jego ojca
chrzestnego. Harry przeprowadził z nim na ten temat długą rozmowę. Opowiedział
mu o tym, jak to lustro wpłynęło na jego
życie i odradził mu korzystanie z tego lustra. Odradził, a nie zakazał. Teddy
był zawsze bardzo posłuszny ojcu chrzestnemu i gdyby Harry mu nie pozwolił
widywać się z rodzicami za pomocą zwierciadła, on by już więcej z niego nie skorzystał, ale Harry tego nie
zrobił, więc Teddy prawie każdej nocy widywał się z rodzicami. Jednak
dzisiejsza noc była inna. Dochodziła godzina trzecia. Teddy wcześniej siedział
przed lustrem i usnął, więc teraz przed nim stał, żeby to się już nie
powtórzyło. Nagle stało się coś, czego Teddy się nie spodziewał. Jego mama
położyła mu rękę na ramieniu, a on to poczuł. Odwrócił się. Przed nim naprawdę
stali jego rodzice.
***
Hermiona ocknęła się. Była w piwnicy. Została przykuta do krzesła. Nie
mogła się ruszyć i wszystko ją bolało.
- Co robisz w tym domu, szlamo? – wrzasnęła Bellatrix.
- Mieszkam – odpowiedziała Hermiona.
- Nie zasłużyłaś na to! Crucio!
Hermiona zwinęła się z bólu, a Bellatrix zaśmiała się.
- Czemu mieszkasz u Dracona?
- Jesteśmy małżeństwem.
- Crucio. Jakiego eliksiru
użyłaś, żeby go omamić.
- Żadnego.
- Kłamiesz.
- Nie prawda.
- Crucio! Crucio! Crucio! Znam
Dracona. On nienawidzi szlam.
- Ludzie się zmieniają – wyszeptała słabym głosem Hermiona.
- Kłamiesz.
Nagle drzwi od piwnicy otworzyły się pod wpływem kopniaka.
- Hermiona nie kłamie – powiedział Draco i wycelował różdżką w ciocię. – Avada Kedavra.
Bellatrix upadła na ziemię.
- Zabiłeś ją? – zapytała Hermiona.
- Nie. Molly Weasley ją zabiła. Moja ciotka jest teraz czymś w rodzaju
ducha, tylko bardziej namacalnym. Nie zabiłem jej, tylko unieszkodliwiłem,
żebyśmy mieli czas na ucieczkę.
***
Harry rozmawiał z Syriuszem,
gdy nagle do pokoju weszły cztery osoby. Ciotka Petunia, Snape i jego rodzice.
- Hejo! – wrzasnął Syriusz i zaczął do nich machać, a Lily i James
parsknęli śmiechem.
- Hej, Łapciu – odpowiedziała Lily, a Syriusz wstał z kanapy, na której
siedział, podszedł do niej, cmoknął ją w policzek, a następnie przywitał się po
przyjacielsku z Jamesem.
- Witaj, Harry – powiedziała Lily, a Harry wstał z kanapy, podszedł do niej
i ją przytulił.
- Cześć, mamo – odpowiedział.
Pomimo, że od śmierci Potterów minęło już wiele lat James i Lily nie
postarzeli się ani trochę od chwili, w której Voldemort odebrał im życie.
Dla Harry’ego trochę dziwne było to, że jego rodzice wyglądają młodziej niż
on i jego żona, ale nie przeszkadzało mu to w cieszeniu się z tego, że są przy
nim.
*
Hermiona obudziła się w gościnnej
sypialni w Norze. Nadal była obolała po torturach, które zafundowała jej
Bellatrix, ale czuła się bezpiecznie. Draco i dzieci już nie było w pokoju.
Hermiona spojrzała na zegarek. Była już czternasta. Postanowiła wstać z łóżka,
ale nie mogła się ruszyć, wszystko za bardzo ją bolało. Nagle rozległo się
pukanie do drzwi.
- Proszę – powiedziała pani Malfoy.
Do sypialni wszedł Snape i podał Hermionie kubek z jakimś eliksirem.
- Wypij to, Granger – powiedział. – Poczujesz się lepiej.
- Dziękuję – odpowiedziała. – Właściwie to mam teraz na nazwisko Malfoy.
- Wiem – powiedział Snape i wyszedł z pokoju.
*
- Dziękuję, Molly – powiedziała Lily.
- Za co? – zdziwiła się pani Weasley.
- Za to, że opiekowałaś się Harrym przez ten cały czas. Jestem ci bardzo
wdzięczna.
- Nie ma sprawy. Poza tym to była czysta przyjemność, patrzeć jak Harry
dorasta. Jest dla nas wszystkich jak członek rodziny.
- Wiem. Fred mi o wszystkim opowiadał. To wspaniały dzieciak. Dobrze go
wychowałaś, Molly.
- Znasz go?
- Tak. Można powiedzieć, że się przyjaźnimy. O wilku mowa!
Do domu weszli bliźniacy. Teraz już nie byli całkowicie identyczni, przez
to, że po śmierci Fred się przestał starzeć.
- Hej, Lily – powiedział Fred i do niej pomachał.
- Hej – odpowiedziała Lily.
Fred przywitał się z mamą, a następnie zaczął rozmawiać z bratem
bliźniakiem.
*
- Wyglądasz bardzo przerażająco, synku – powiedziała Alexandra. – Idź już
zbierać cukierki.
Aleksandra i Ron pomachali swojemu synowi na pożegnanie, a następnie
zasiedli do kolacji. Nagle rozległo się pukanie do drzwi.
- Pójdziesz otworzyć? – zapytała Aleksandra.
- Jasne – powiedział Ron.
Otworzył drzwi. Stała w nich jego była dziewczyna – Lavender Brown.
- Tęskniłeś za mną? – zapytała. – Tak w ogóle to hej. Chciałam ci tylko
powiedzieć, że jesteś dupkiem. Skrzywdziłeś Hermionę. Przez ciebie płakała. Jak
mogłeś ją tak po prostu zostawić?
- Ja … Ja … Ja …
- Nieważne – odpowiedziała Lavender. – Nie odpowiadaj. Po prostu jesteś
dupkiem.
- Ale ty nie żyjesz! – krzyknął Ron.
- Czy wyglądam dla ciebie jakbym była martwa? – zapytała, a następnie
wzięła zamach i z całej siły uderzyła Rona w twarz. – To za mnie i za
Hermionę. Pa!
***
- Czyli wszyscy ludzie, którzy zmarli nagle ożyli? – zapytała Hermiona.
- Na to wygląda – odpowiedział Syriusz.
- Jak to możliwe? – zapytał Draco.
- Chyba już wiem – odezwała się Herma. - W pewnej książce było wspomniane,
że jeśli osoba, która posiada kamień wskrzeszenia obróci go trzykrotnie o
północy w piątek 31 października, to usunie w ten sposób na czterdzieści osiem
godzin zasłonę, która odgradza nasz świat od drugiej strony, czyli miejsca, w
którym przebywają zmarli. Ktoś to musiał zrobić. Tylko kto? I po co?
- Nie wiadomo – powiedział James.
Lily i Fred wymienili ze sobą porozumiewawcze spojrzenia. Dokładnie
wiedzieli kto i w jakim celu to zrobił.
- Lily