*Oczami Peety*
Pół roku później ...
Zostały już tylko 2 tygodnie do ślubu mojego i Katniss. Druhnami zostaną Johanna, Effie oraz Janet - nasza nowa sąsiadka, a świadkiem Haymitch. Wszyscy goście już przyjechali. Nie jest ich zbyt dużo. Zaprosiliśmy Harry'ego z Ginny, Rona z Hermioną, mamę Katniss i oczywiście druhny. Wesele odbędzie się w domu Effie.
Robię właśnie śniadanie dla Katniss. Zamierzam jej je zanieść do łóżka. Do kuchni wchodzi Janet.
- Hej, Peeta - mówi zalotnie.
- Hej - odpowiadam.
- Co robisz ? - pyta..
- Śniadanie dla Katniss.
- Dla mnie też zrobisz ?
- Nie wiem.
- A teraz już wiesz ?
- Nie - Janet jest czasem bardzo irytująca.
Janet podchodzi do mnie od tyłu i mnie przytula, po czym zaczyna masować mi kark.
- Co ty robisz ?!- jestem zły i zaskoczony.
- Próbuję cię przekonać - składa mi pocałunki na karku.
- Przestań - mówię.
Nie reaguje.
- Przestań - powtarzam.
- Czemu ? - zostawia w spokoju mój kark i patrzy mi w oczy.
- Bo mam dziewczynę - odpowiadam.- A raczej narzeczoną.
- Czyli lubisz jak cię całuję i mam przestać, bo boisz się, że się dowie ?
Zanim zdążam odpowiedzieć Janet zaczyna mnie całować . Tym razem w usta. Jestem przerażony. Chcę ją od siebie oderwać, ale jestem jak sparaliżowany.
Nagle do kuchni wchodzi Katniss. Udaje mi się od siebie oderwać Janet, ale jest już za późno. Katniss nas widziała. Całujących się. I nie wiem, czy mi uwierzy jak jej powiem, że nie odwzajemniłem tego pocałunku...
Katniss wybiega z kuchni,a ja za nią. Katniss znika mi z oczu. Szukam jej po całym domu. Nie mogę jej nigdzie znaleźć. Wybiegam na podwórko. Siedzi na ławce przed domem i płacze. Podbiegam do niej .
- Katniss, to ona mnie pocałowała, ja tego nie chciałem, nie odwzajemniłem tego pocałunku ... - tłumaczę.
- Zostaw mnie w spokoju! - krzyczy. - Jak mogłeś ? Ufałam ci, a ty mnie zdradziłeś.
- Katniss, ja ... ona ... przepraszam ... ja ... ja ... ja nie ... ja nie chciałem ... to ona... - też zaczynam płakać.
- Zostaw mnie w spokoju! - krzyczy.
- Porozmawiajmy ... - proszę.
- Zostaw mnie ... - odpowiada.
- Ale ...
- Zostaw mnie, proszę - w jej głosie jest słychać błagalną nutę.
Zrezygnowany odchodzę.
- Lily
poniedziałek, 26 maja 2014
niedziela, 18 maja 2014
Zaczarowane Panem : Rozdział 17 : Znowu w domu
*Oczami Katniss *
Po tygodniu wypuścili mnie ze skrzydła szpitalnego. Pomimo, że rok szkolny się jeszcze nie skończył lekcji w Hogwarcie nie ma, bo śmierciożercy trochę go zniszczyli i musi zostać częściowo odbudowany i wyremontowany.
W ciągu tego tygodnia spędzonego przeze mnie w skrzydle szpitalnym Peeta spędzał u mnie większość czasu. Czuwał przy mnie jak spałam, dbał o to bym jadła i rozmawiał ze mną. Sprawiał, że czułam się bezpieczna. To jest jedna z jego cech, które bardzo cenię. Przynajmniej raz dziennie odwiedzali mnie : Haymitch, Effie i Lenka. Dwa albo trzy razy była u mnie mama. Pożegnała się ze mną . Tym razem na zawsze. Powiedziała, że odwiedzi mnie tylko przy okazji mojego ślubu, a potem zniknie z mojego życia na dobre. Za bardzo ją to boli. Ostatniego dnia przyszła do mnie Johanna. Rozmawiałyśmy. Powiedziała mi, że nie wyobraża sobie, żeby mnie nie było na pogrzebie. Obiecałam, że przyjdę. Wiem, że jest w rozsypce. Straciła miłość swojego życia. Nie jestem nawet w stanie sobie wyobrazić, jak to by było stracić Peetę ...
Wracamy do domu Effie. Pakuję się. Peeta do mnie podchodzi i mnie przytula. Wtulam się w niego. Całuję go, a on odwzajemnia mój pocałunek. Chcę mu podziękować tym pocałunkiem za wszystko i pokazać mu jak bardzo go kocham.
- Świetnie całujesz - stwierdza.
- Wiem - odpowiadam.- Nie ma teraz czasu na gadanie, jest teraz chwilka na całowanie.
Znowu nasze usta złączają się w namiętnym pocałunku . Jak już się od siebie odrywamy kończymy się pakować. Kilka godzin później jesteśmy już u Effie. Jemy kolację. Nagle Haymitch mówi :
- Zdecydowaliśmy z Effie do siebie wrócić .
Składamy im gratulacje, a oni nam dziękują.
.........................................................................................................
*Tydzień później*
- Gdzie jest moja czarna sukienka ? - zastanawiam się na głos. W szafie jej nie ma, więc biegam po domu i jej szukam.
- Ja ją mam, wyprasowałam ci ją - Effie mi ją podaje.
- Dziękuję.
Kończę się szykować, a potem teleportujemy się z resztą za pomocą teleportacji łącznej.
Lądujemy na cmentarzu.
- Dziękuję, że przyszliście - mówi Johanna.
- To był też mój przyjaciel - przypominam jej i ją przytulam.
Zobaczyłam nadchodzącą z oddali Hazelle.
- Hazelle, tak bardzo mi przykro - mówię do niej.
- Katniss - Hazelle mnie przytula. - On cię kochał jak siostrę, wiesz o tym?
Przytakuję. Hazelle odchodzi i wita się z Johanną, Effie i Haymitchem. Do Peety nie podchodzi. Nie przepada za nim.
Wszyscy zebrali się koło grobu. Kapłan-czarodziej zaczął odmawiać jakieś modlitwy połączone z zaklęciami. Trumna została magicznie wsadzona do wykopanego wcześniej dołu i na nagrobku pojawił się wieniec kwiatów i 3 złote znicze.
Po zakończonej uroczystości żegnam się z Johanną i Hazelle i deportuję się z Effie, Haymitchem i Peetą z cmentarza ...
Wiem, że rozdział jest beznadziejny, ale nie miałam na niego pomysłu ... Przepraszam także za ewentualne błędy ...
- Lily
Po tygodniu wypuścili mnie ze skrzydła szpitalnego. Pomimo, że rok szkolny się jeszcze nie skończył lekcji w Hogwarcie nie ma, bo śmierciożercy trochę go zniszczyli i musi zostać częściowo odbudowany i wyremontowany.
W ciągu tego tygodnia spędzonego przeze mnie w skrzydle szpitalnym Peeta spędzał u mnie większość czasu. Czuwał przy mnie jak spałam, dbał o to bym jadła i rozmawiał ze mną. Sprawiał, że czułam się bezpieczna. To jest jedna z jego cech, które bardzo cenię. Przynajmniej raz dziennie odwiedzali mnie : Haymitch, Effie i Lenka. Dwa albo trzy razy była u mnie mama. Pożegnała się ze mną . Tym razem na zawsze. Powiedziała, że odwiedzi mnie tylko przy okazji mojego ślubu, a potem zniknie z mojego życia na dobre. Za bardzo ją to boli. Ostatniego dnia przyszła do mnie Johanna. Rozmawiałyśmy. Powiedziała mi, że nie wyobraża sobie, żeby mnie nie było na pogrzebie. Obiecałam, że przyjdę. Wiem, że jest w rozsypce. Straciła miłość swojego życia. Nie jestem nawet w stanie sobie wyobrazić, jak to by było stracić Peetę ...
Wracamy do domu Effie. Pakuję się. Peeta do mnie podchodzi i mnie przytula. Wtulam się w niego. Całuję go, a on odwzajemnia mój pocałunek. Chcę mu podziękować tym pocałunkiem za wszystko i pokazać mu jak bardzo go kocham.
- Świetnie całujesz - stwierdza.
- Wiem - odpowiadam.- Nie ma teraz czasu na gadanie, jest teraz chwilka na całowanie.
Znowu nasze usta złączają się w namiętnym pocałunku . Jak już się od siebie odrywamy kończymy się pakować. Kilka godzin później jesteśmy już u Effie. Jemy kolację. Nagle Haymitch mówi :
- Zdecydowaliśmy z Effie do siebie wrócić .
Składamy im gratulacje, a oni nam dziękują.
.........................................................................................................
*Tydzień później*
- Gdzie jest moja czarna sukienka ? - zastanawiam się na głos. W szafie jej nie ma, więc biegam po domu i jej szukam.
- Ja ją mam, wyprasowałam ci ją - Effie mi ją podaje.
- Dziękuję.
Kończę się szykować, a potem teleportujemy się z resztą za pomocą teleportacji łącznej.
Lądujemy na cmentarzu.
- Dziękuję, że przyszliście - mówi Johanna.
- To był też mój przyjaciel - przypominam jej i ją przytulam.
Zobaczyłam nadchodzącą z oddali Hazelle.
- Hazelle, tak bardzo mi przykro - mówię do niej.
- Katniss - Hazelle mnie przytula. - On cię kochał jak siostrę, wiesz o tym?
Przytakuję. Hazelle odchodzi i wita się z Johanną, Effie i Haymitchem. Do Peety nie podchodzi. Nie przepada za nim.
Wszyscy zebrali się koło grobu. Kapłan-czarodziej zaczął odmawiać jakieś modlitwy połączone z zaklęciami. Trumna została magicznie wsadzona do wykopanego wcześniej dołu i na nagrobku pojawił się wieniec kwiatów i 3 złote znicze.
Po zakończonej uroczystości żegnam się z Johanną i Hazelle i deportuję się z Effie, Haymitchem i Peetą z cmentarza ...
Wiem, że rozdział jest beznadziejny, ale nie miałam na niego pomysłu ... Przepraszam także za ewentualne błędy ...
- Lily
niedziela, 11 maja 2014
Zaczarowane Panem : Rozdział 16 : W szpitalu
*oczami Peety*
Nareszcie mogę ją zobaczyć . Tak bardzo się o nią bałem ... Podchodzę do jej łóżka i siadam na krześle obok łóżka.
- Peeta - szepcze moje imię.
- Katniss - przytulam się do niej delikatnie, a ona się we mnie wtula.- Kocham cię.
- Ja ciebie też, skarbie. - odpowiadam. - Odpocznij.
- No dobrze - mówi i zamyka oczy. Chwilę później już śpi.
Czuwam przy niej. Mijają godziny, a ja dalej czuwam i wpatruję się w jej śliczną twarz. Kocham ją od zawsze. Po kilku godzinach siedzenia na krześle obok jej łóżka do pokoju wchodzą : Haymitch, Effie i Lenka.
- Co z nią? - pyta Effie.
- Jej stan jest stabilny - odpowiadam.
Wszyscy uśmiechają się z ulgą. Lenka do mnie podbiega i przytula się. Całuję ją w czółko, a ona wdrapuje mi się na kolana. Bierze dłoń Katniss w swoje malutkie rączki i ją całuje.
- Wszystko będzie dobrze, Katniss - szepcze, po czym schodzi mi z kolan i biegnie do rodziców.
Effie podchodzi do mnie i mnie przytula. Ostatnio bardzo się zmieniła. Jest dla mnie i Katniss jak matka lub ciocia, która się nami opiekuje, która się o nas bardzo martwi, rozumie nas i daje nam wsparcie.
Haymitch też się zmienił. Przestał pić. Stara się być miły. Jest dobrym ojcem. Ciągle się zajmuje Lenką, która jest jego oczkiem w głowie. Widać, że bardzo ją kocha.
Nagle Katniss się budzi.
- Hej - mówi i uśmiecha się. Widać, że czuje się lepiej.
Wszyscy się z nią witają.
- Peeta, odpocznij - mówi do mnie Katniss.
- Nie jestem zmęczony - odpowiadam.
- Peeta, idź do dormitorium - mówi Effie. - Zaopiekujemy się nią.
- Idź spać! - mówi Haymitch.
- No dobra - mówię zrezygnowanym głosem, wychodzę ze skrzydła szpitalnego i udaję się do dormitorium.
- Lily .
- No dobrze - mówi i zamyka oczy. Chwilę później już śpi.
Czuwam przy niej. Mijają godziny, a ja dalej czuwam i wpatruję się w jej śliczną twarz. Kocham ją od zawsze. Po kilku godzinach siedzenia na krześle obok jej łóżka do pokoju wchodzą : Haymitch, Effie i Lenka.
- Co z nią? - pyta Effie.
- Jej stan jest stabilny - odpowiadam.
Wszyscy uśmiechają się z ulgą. Lenka do mnie podbiega i przytula się. Całuję ją w czółko, a ona wdrapuje mi się na kolana. Bierze dłoń Katniss w swoje malutkie rączki i ją całuje.
- Wszystko będzie dobrze, Katniss - szepcze, po czym schodzi mi z kolan i biegnie do rodziców.
Effie podchodzi do mnie i mnie przytula. Ostatnio bardzo się zmieniła. Jest dla mnie i Katniss jak matka lub ciocia, która się nami opiekuje, która się o nas bardzo martwi, rozumie nas i daje nam wsparcie.
Haymitch też się zmienił. Przestał pić. Stara się być miły. Jest dobrym ojcem. Ciągle się zajmuje Lenką, która jest jego oczkiem w głowie. Widać, że bardzo ją kocha.
Nagle Katniss się budzi.
- Hej - mówi i uśmiecha się. Widać, że czuje się lepiej.
Wszyscy się z nią witają.
- Peeta, odpocznij - mówi do mnie Katniss.
- Nie jestem zmęczony - odpowiadam.
- Peeta, idź do dormitorium - mówi Effie. - Zaopiekujemy się nią.
- Idź spać! - mówi Haymitch.
- No dobra - mówię zrezygnowanym głosem, wychodzę ze skrzydła szpitalnego i udaję się do dormitorium.
- Lily .
poniedziałek, 5 maja 2014
Nowy wygląd
Już kilka moich znajomych, którym pokazywałam bloga mi mówiło, że kolorowe tło sprawia, że to wszystko jest nieczytelne, więc zrobiłam nowe. Może takie zostać ?
- Lily
- Lily
Zaczarowane Panem : Rozdział 15 : Pałac Pamięci
*Oczami Katniss *
Jedyne co czuję, to potworny ból. Mam zamknięte oczy. Nagle ból ustaje. Otwieram oczy. Jestem w dziwnym miejscu, które widzę po raz pierwszy. Jest to pokój o białych ścianach, białym suficie i białej podłodze,ma się wrażenie jakby spowity był białą mgłą. Biel aż mnie razi w oczy. Nie czuję nic. Nie jest mi ani zimno, ani ciepło, nie słyszę żadnych dźwięków, ani nawet dźwięczącej w uszach ciszy. Po prostu jestem. Jestem w białym pokoju. Mam wrażenie, że ten pokój istnieje tylko dla mnie. Jest stworzony tylko po to by w nim istnieć. Nie wiem, czy to miejsce istnieje naprawdę, czy tylko w mojej głowie. Mam wrażenie, że czas spędzony tutaj nie ma znaczenia, że się zatrzymał i tylko ode mnie zależy czy będzie płynął dalej, czy też nie. Czy ja umarłam ? Tego nie wiem.
- Oto dziewczyna, która igra z ogniem - słyszę znajomy głos. - Jestem z ciebie bardzo dumny.
- Tata! - Rzucam mu się w ramiona, na szczęście czuję jego dotyk.- Gdzie ja jestem ?
- W twoim pałacu myśli. Normalnie ma się do niego dostęp jak się go zbuduje, ale w niektórych sytuacjach sam się tworzy w naszych głowach i przybiera postać białego pokoju. Katniss, umierasz. Musisz walczyć. Masz dla kogo żyć, nie możesz zginąć. Nie możesz się poddać.
Tata patrzy na mnie zatroskanym wzrokiem. Nagle znika i w jego miejscu materializuje się Prim.
- Katniss, walcz - mówi. - Nie możesz zostawić mamy, przyjaciół i Peety. On jest teraz najważniejszy. Musisz dla niego żyć, nie wolno ci się poddać, to by go całkowicie załamało. Już i tak jest w rozsypce, stracił wielu bliskich mu osób. Ma jeszcze dwóch braci, ale nie utrzymuje z nimi kontaktu, więc to mu nie wystarczy. Katniss, wracaj do niego.
- Ale jak ?
- Opuść pałac pamięci. Jak się wydostaniesz z pokoju, biegnij schodami na górę, wtedy się wydostaniesz.
- Kocham cię, Prim - szepczę.
- Ja ciebie też - odpowiada.- Katniss, jeszcze jedno.
- Tak ?
- Chcę żebyś wiedziała, że opiekuję się w niebie twoją córeczką, tak jak ty zawsze opiekowałaś się mną.
- Dziękuję - odpowiadam.
Prim znika, a ja wybiegam z pokoju. Biegnę w górę po nieskazitelnie białych schodach, jednak jakaś tajemnicza siła spycha mnie w dół. Nie poddaję się i biegnę. Udaje mi się dobiec do szczytu schodów.
Ból do mnie powraca. Zamykam oczy, a jak je otwieram jestem w sali w skrzydle szpitalnym.
- Udało się - słyszę radosny głos jednego z uzdrowicieli. - Zatrzymaliśmy jad zanim dotarł do serca. Daliśmy jej też antidotum na jad węża.
- Mogę ją zobaczyć? - słyszę głos ukochanego.
- Proszę bardzo.
- Peeta - szepczę jego imię.
- Katniss - przytula się do mnie delikatnie, a ja się w niego wtulam.- Kocham cię.
- Ja ciebie też, skarbie.
.................................................................................................................................................
Musiałam dodać pałac pamięci z dwóch przyczyn.
1) Jestem wielką fanką Sherlocka, a on korzystał z tej techniki pamięciowej i w odcinku 3x3 jak był bliski śmierci bardzo mu się przydała.
2) W HP w tej scenie po zniszczeniu horcruxa w Harrym Harry przenosi się do czegoś, co mi się zawsze kojarzy właśnie z pałacem pamięci.
Więc jak dla mnie bez pałacu pamięci w sytuacji, w której znalazła się Katniss by się nie obyło.
Zostawcie po sobie jakiś komentarz, proszę was.
- Lily.
piątek, 2 maja 2014
Zaczarowane Panem : Rozdział 14 : Opowieść Johanny
* Oczami Peety *
- Peeta.
Odwracam głowę w stronę z której dochodzi szept. Katniss
żyje i ma otwarte oczy.
-
Katniss ?
Nie odpowiada, ale słabo się uśmiecha. Ona żyje. Moje życie
ma znowu sens.
-
Kocham cię – mówię i głaszczę ją po policzku.
-
Ja ciebie też – odpowiada słabym głosem.
-
Jesteś ranna? – pytam.
W odpowiedzi wyciąga w moją stronę rękę. Na ramieniu ma
ślady kłów.
-
Co ci to zrobiło?
-
Victoria, jest animagiem – cicho szepcze.- Ona żyje?
-
Nie – za moimi plecami słyszę kobiecy głos.
Odwracam się. Za mną stoi Johanna.
-
Zabiłam ją – mówi. – Pozbawiła mnie już dwóch miłości mojego
życia. Należało jej się.
-
Co robiłaś jak od nas odeszłaś ? Kiedy nas opuściłaś i
dlaczego? – zadaję nurtujące mnie pytania.
-
Wszystko po kolei. Na początku opowiem wam co się stało, zanim
do was dołączyłam.
-
Oki.
- Razem z kilkoma osobami podróżowałam po różnych dystryktach i pomagałam
ludziom. Nasza grupa ciągle się powiększała. Pewnego dnia dołączył do niej ON.
Zakochałam się w nim dawno temu. Dowiedziałam się, że Gale nie jest twoim
kuzynem – zwraca się do Katniss. – Więc bałam się, że jak będę z nim chodziła
będziesz zazdrosna, czy coś, ale masz Peetę, więc stwierdziłam, ze zaryzykuję
poderwanie go. Na początku się mnie bał, ale potem zaczął odwzajemniać moje
uczucie. Był miły, czuły, romantyczny, chodziłam z nim na polowania i
przyglądałam mu się jak polował na zwierzęta. Był idealny, wiedziałam, że jest
miłością mojego życia od momentu, kiedy po raz pierwszy go zobaczyłam. No więc
pewnego dnia na naszą grupę napadli
śmierciożercy, czy jak oni tam mają i zaczęli nas gonić. Uciekając się
rozdzieliliśmy. Dalszą część historii już znacie. Uciekłam potem pewnej nocy
jak wszyscy spali. Musiałam go odnaleźć i upewnić się, że nic mu nie jest. Udało się, odnalazłam go, jednak nasza radość z powodu odnalezienia siebie nawzajem nie trwała długo. Nas i naszych towarzyszy odnalazła Victoria wraz ze swoją zgrają śmierciożerców. Szkolili nas na czarodziejów i rzucali na nas imperiusa, żebyśmy się ich słuchali, a jak udawało nam się pokonać to zaklęcie i odzyskać własną wolę torturowali nas cruciatusem. Po pewnym czasie powiedzieli nam, że musimy przyszykować się do walki i że będziemy walczyli przeciw wam, a potem znowu rzucili na nas imperiusa i kazali nam schwytać Katniss i torturować ją, ale dbać o to, żeby nie zginęła dopóki nie odnajdzie jej Victoria. Nie chciałam tego robić, ale nie miałam wyboru, nie byłam w stanie przez zaklęcie samodzielnie myśleć - po Johanny policzkach zaczynają spływać łzy, ale szybko je ociera.- Dopiero uwolniłam się spod działania zaklęcia jak odnalazłam jego ciało. Zamiast skupiać się na poleceniu wydanym przez Victorię skupiałam się na tym, żeby ją odnaleźć i zabić. Gdy przechodziłam koło chatki gajowego zobaczyłam siekierę wbitą w drewniany pieniek. Wściekła wyjęłam go z pieńka i rzuciłam nim przed siebie. Nie uwierzycie co się stało ... Trafiłam nim w Victorię ! - Wow, Johanna !- jej wyznanie mnie zszokowało. - Trzeba być tobą.
- Peeta - Katniss szepcze.
- Tak? - odpowiadam
- Boli - w jej głosie słychać cierpienie.- Spoglądam na jej ranę na ramieniu. Nie wygląda to dobrze. Postanawiam wziąć ją na ręce i przenieść do skrzydła szpitalnego. Wchodzę do skrzydła szpitalnego i kładę Katniss delikatnie na łóżku. W szpitalu jest mnóstwo rannych. Na szczęście nikt już nie walczy i rannych już nie przybywa. Do Katniss podchodzą natychmiast uzdrowiciele, którzy specjalnie tutaj przybyli ze świętego Munga, by pomagać pani Pomfrey.
- Na brodę Merlina!- krzyczy jeden z nich.- Niech wszyscy uzdrowiciele natychmiast tu podejdą.
Wszyscy uzdrowiciele przepychają się do łóżka Katniss, a ja zostaję odepchnięty .
- Lily
czwartek, 1 maja 2014
Zaczarowane Panem : Rozdział 13 : Walka i smutek
ROZDZIAŁ NARESZCIE ZOSTAŁ UKOŃCZONY I DODANY . MAM NADZIEJĘ, ŻE WAM SIĘ SPODOBA :D
..............................................................................................................................................................
Uciekam, ale ona mnie dogania . Jest już niebezpiecznie blisko mnie . Słyszę nagle syknięcie, a w miejscu, w którym chwilę wcześniej stała Victoria jest wąż , który powoli pełznie w moją stronę . Paraliżuje mnie strach . Nie jestem w stanie dalej biec . Wąż mnie atakuje . Czuję potworny ból w lewym ramieniu, w które ukąsił mnie wąż . Siadam na ziemi i zwijam się z bólu . Victoria przemienia się w człowieka i zanosi się okropnym śmiechem mrożących krew w żyłach.
- Crucio ! - chichocze, gdy zwijam się z bólu . Wyciągam rękę po łuk i strzały . Celuję w nią i niestety pudłuję . Znowu słyszę śmiech.
- Avada Kedavra ! - krzyczy Victoria .
Widzę błysk zielonego światła, które leci w moim kierunku. Zamykam oczy w oczekiwaniu na śmierć. Słyszę kroki . Wiem, że zaraz umrę . Nagle coś mnie przygniata .Czuję potworny ból . Nie mam pojęcia, czy już umieram, czy jeszcze nie . W każdym bądź razie wiem, że zaraz stracę świadomość.
........................................................................................................................................................
* Oczami Peety *
Dowiaduję się, że mój największy wróg został prawdopodobnie zabity . Nie mam jednak czasu na radość. Martwię się o nią . Ona jest sensem mojego życia, bez niej mnie nie ma . Mijam bijącą wierzbę. Nagle widzę czyjeś ciało. Podchodzę bliżej . Jest to ciało Gale'a .
Postanawiam przenieść je na nosze, które leżą niedaleko mnie i oddać ciało Johannie, która się w nim zakochała . Podnoszę ciało i ku mojemu zdziwieniu i przerażeniu jest pod nim inne ciało. To jest Katniss.
Nie dociera do mnie to co się dzieje. Dla mnie świat się jakby zatrzymał . Kogo obchodzi jakaś wojna, walki, magia i inne bzdury, podczas gdy ja odnajduję ciało ukochanej . Wiem, że to nie może być prawda. Łzy spływają mi po twarzy. Pochylam się nad nią . Głaszczę ją po policzku i całuję w czoło, a moje łzy spływają na jej piękną twarz . Zawsze była dla mnie idealna . Była miłością mojego życia, a teraz odeszła.
Mam nadzieję, że może jednak Katniss żyje.
- Katniss, słyszysz mnie ?
Cóż, nadzieja matką głupich .
- ONA NIE MOŻE BYĆ MARTWA !!! - wrzeszczę do idącej w moim kierunku Effie .
- Tak bardzo mi przykro - odpowiada kobieta łamiącym się głosem. - To jest nie fair, była za młoda.
Wpatruję się w piękną twarz mojej ukochanej i próbuję zapamiętać każdy fragment jej twarzy. Składam na jej ustach pocałunek . Gdy mam się już odwrócić i odejść słyszę czyiś szept .
- Peeta .
......................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................
MAM NADZIEJĘ, ŻE ROZDZIAŁ WAM SIĘ SPODOBAŁ . DODAŁAM NOWĄ FUNKCJĘ NA BLOGU, A MIANOWICIE KOMENTARZE Z ANONIMA . TERAZ OSOBY, KTÓRE NIE POSIADAJĄ KONTA TEŻ MOGĄ DODAWAĆ KOMENTARZE :) LICZĘ NA JAKIKOLWIEK ODZEW Z WASZEJ STRONY I PRZEPRASZAM, ŻE NIE PISAŁAM TAK DŁUGO, ALE BYŁY ŚWIĘTA, A POTEM BYŁAM NA WYCIECZCE W LONDYNIE . POSTARAM SIĘ DODAĆ ROZDZIAŁ 14 NAJSZYBCIEJ JAK SIĘ DA. MAM JUŻ NA NIEGO POMYSŁ . - LILY
Subskrybuj:
Posty (Atom)