niedziela, 28 września 2014

Inna strona Petuni: cz.9

Rok 1996.
Zapukałam do drzwi modląc się o to, żeby przypadkiem nie okazało się, że on już tutaj nie mieszka. Na szczęście otworzył mi drzwi.
- Tunia? Co ty tu robisz? - zapytał.
- Musimy pogadać - odpowiedziałam
- Wejdź.
- Mieszkasz sam?
- Nie, mieszka u mnie Glizdogon. Usługuje mi. Teraz go wysłałem na pokątną. Musi mi uzupełnić zapasy składników na eliksiry. Nie będzie go przez kilka godzin.  Dobrze, że przyszłaś właśnie teraz. Wcześniej były u mnie dwie osoby, które byłyby zdziwione widząc cię tutaj. Mało tego, jestem praktycznie pewien, że jedna z nich by cię chciała zabić.
- Co? Dlaczego?
- Nie bierz sobie tego do serca, Tunia. Ta osoba nienawidzi mugoli i Potter ‘a. A ty jesteś mugolką i jego ciocią. To połączenie mogłoby cię zabić.
- A więc to byli poplecznicy Czarnego Pana?
- Tak. A dokładniej popleczniczki. Jedna z nich nie jest wprawdzie śmierciożerczynią, ale jej mąż i siostra należą do jego najwierniejszych śmierciożerców. 
- Co one u ciebie robiły?
- Przyszły prosić mnie o pomoc.  Oczywiście udzielę im jej, ale nie dlatego, bo one mnie o to prosiły, tylko dlatego, że to się pokrywa z moim zadaniem, które dostałem od Dumbledore’a.
- Jakim zadaniem?
- Muszę go zabić.
- Co?
Byłam zdumiona. Mówił o tym tak beztroskim tonem, jakby mówił o pogodzie. A tu chodziło o życie człowieka.
- Muszę go zabić – powtórzył Snape.
- Czemu? I dlaczego do diabła on ci dał takie zadanie?
- Czy to nie jest oczywiste? On umiera, Tunia i  chce, żebym skrócił jego cierpienia i wyręczył pewną osobę, która musi go zabić.
- Ale czemu? Czemu tamta osoba nie może go zabić?
- Bo to dziecko…  Chłopak w wieku Harry’ego. Na tym samym roku co on.
- Jezu Chryste! Kto ma taką czelność, żeby dawać dziecku takie zadanie?!
- Czy to nie jest oczywiste, Tunia?
- Nie. Kto?
- Sama – Wiesz – Kto!
- No właśnie nie wiem.
- Voldemort.
- Teraz ogarnęłam, o co ci chodziło, gdy mówiłeś że sama wiem kto…
- Bez urazy, ale Lily myślała szybciej od ciebie.
- Bo była czarownicą! – krzyknęłam.
- To nie ma nic do rzeczy. Harry jest czarodziejem, a i tak wolno myśli. Nie wspominając już o Ronie albo o Nevillu…
- Kim jest Ron?
- Przyjaźni się z Potterem. Myśli tak wolno, że chyba zaczyna się cofać.  A Neville to najtępsze dziecko, jakie w życiu widziałem.
- Czyli to nie zależy od magiczności?
- Nie. To czy ktoś jest mugolakiem, mugolem czy czarodziejem nie ma nic do rzeczy. To nigdy nie ma nic do rzeczy.
Severus  zapatrzył się w jakiś punkt w oddali. Widać było, że pogrążył się w rozmyślaniach. Jeszcze nigdy nie widziałam go rozmyślającego. Zaciekawiło mnie, o czym Severus Snape może myśleć.
- O czym myślisz, Severusie? – zapytałam.
- O niej …
- Co za ona? – zapytałam.
Nie odpowiedział.
- Jakaś bliska ci osoba?
Znowu nie odpowiedział.
- Miłość twojego życia?
Pokiwał smutno głową.
- Nie jesteście razem – zauważyłam. – Nie kocha cię?
Po policzku Severusa spłynęła jedna, samotna łza.  Jeszcze nigdy nie widziałam go płaczącego.
- Przepraszam – wymamrotałam.
- Kochałem ją całym sercem, a ona nigdy mnie nie chciała – wyznał Severus. – Zawsze byliśmy tylko przyjaciółmi, a potem nazwałem ją  szlamą… Nie specjalnie… Byłem zły i przypadkowo to przeklęte słowo  mi się wyrwało. Od tej pory nasza przyjaźń się rozpadła. Ona zaprzyjaźniła się z Huncwotami, a potem jeden z nich ją poderwał. Wyszła za niego za mąż.  Później podsłuchałem fragment przepowiedni, która mówiła o tym, że gdy siódmy miesiąc dobiegnie końca narodzi się ten, który będzie miał moc, jakiej Czarny Pan nie zna i Czarny Pan naznaczy go równego sobie.  Przekazałem wszystko Voldemortowi. Okazało się, że chodzi o jej syna. On chciał go zabić. Błagałem Dumbledore’a o ochronę dla nich. Udało się, ale nie na długo. On ich odnalazł. Zabił Jamesa. Potem chciał zabić ich synka, ale ona mu nie pozwoliła. Błagała go do samego końca, żeby go oszczędził. On ją zabił. A chłopaka nie był w stanie. Ochroniła go jej miłość. Przez moją głupotę umarła. Gdybym mu nie przekazał tego, co usłyszałem, Lily by teraz pewnie żyła. Chciałem umrzeć, ale Dumbledore powiedział mi, że to nic nie da. Poprosił mnie o pomoc w ochronieniu jej syna.  A ostatnio dowiedziałem się, że hodował go jak świnię na rzeź…
Snape mówił bardzo chaotycznie i ciężko było mi się skupić na tym, co on do mnie mówił. Udało mi się jednak zrozumieć, że on mówił o Lily.
- Lily? Kochałeś ją?
- Tak…
- Przez cały ten czas?
- Zawsze.  Wiesz, że Dumbledore też mi zadał to samo pytanie? Też się mnie zapytał, czy przez cały ten czas ją kochałem. Odpowiedziałem mu to samo, co tobie. Zawsze. Zawsze ją kochałem i zawsze będę kochał. Nic tego nie zmieni.
Po moich policzkach zaczęły płynąć łzy.  Snape ją kochał. Snape kochał Lily. Snape kochał moją małą siostrzyczkę. A teraz jej już nie ma. On za nią tęskni.  Po chwili dotarło do mnie, że Snape mówił coś o ty, że Dumbledore hodował Harry’ego jak świnię na rzeź.
-Czy mi się wydaje, czy ty coś mówiłeś o jakimś hodowaniu kogoś na rzeź? – zapytałam.
- Dobrze ci się wydaje – odpowiedział. - Mówiłem, że ostatnio się dowiedziałem, że Dumbledore hodował Harry’ego jak świnię na rzeź. Dla niego ważniejsza od życia Harry’ego jest śmierć Dumbledore’a.  Chłopiec praktycznie musi umrzeć. Praktycznie nie da się go ocalić.
- Harry? Harry musi umrzeć?
- Tak. Dumbledore mnie wykorzystał…
To było straszne. Dowiedziałam się, że mój siostrzeniec niedługo zginie. Był jeszcze dzieckiem.  Ukryłam twarz w dłoniach i zaczęłam szlochać. Severus do mnie podszedł i przytulił mnie mocno.
- Tak, wiem – powiedział. – Pomimo tego, że Harry jest jaki jest, to jest straszne…
Głos mu się załamał. Staliśmy tak w jego salonie, przytuleni do siebie, płaczący nad losem biednego Harry’ego i martwej Lily.

Autor: Lily. 

czwartek, 25 września 2014

Crossover: "Harry Potter" i "Once Upon A time"

Wcale nie tak dawno temu żył sobie pewien chłopiec. Był czarodziejem, uczniem Hogwartu. Należał do Slytherinu. Nazywał się Tom Marvolo Riddle. Nie miał rodziców. Jego matka umarła, a jego ojciec, który był mugolem nie kochał ani jego, ani jego matki. Tom, gdy miał dwanaście lat był mściwy, wredny i okrutny, ale też samotny i zagubiony. Pewnego dnia postanowił uciec z sierocińca w którym mieszkał. Wałęsał się po magicznej części Londynu. Przez przypadek trafił na ulicę Śmiertelnego Nokturnu. Bardzo mu się tam spodobało. Wszedł do sklepu Borgina i Burkesa.
Oglądał w nim różne czarnoksięskie przedmioty. Nagle zauważył dziwny but stojący w gablocie. Rozejrzał się, czy nikt nie patrzy, a potem za pomocą zaklęcia otworzył gablotę. Wziął but do ręki i nagle poczuł jak odrywa się od ziemi. 
*
Zła Królowa* szła właśnie na lekcję magii na Mrocznej Polanie**, na której miała się spotkać z Rumpelsztykiem***, gdy nagle usłyszała nieopodal huk. Pobiegła w tamtym kierunku. Zobaczyła chłopca ściskającego w ręce but. Był dziwnie ubrany i nie pasował do tego świata. 
- Dzień dobry - powiedział chłopczyk.
- Dzień dobry - odpowiedziała Zła Królowa.
- Gdzie ja jestem? 
- W Zaczarowanym Lesie. Jak ci na imię?
- Tom. 
- A ja jestem Regina. Jestem Królową tej krainy. Miło mi cię poznać. 
- W tej krainie działa magia? 
- Oczywiście. To jest magiczna kraina. Właśnie szłam na lekcję magii. Pójdziesz ze mną?
- Jasne.
Kilka minut później Tom i Regina byli już na miejscu.
- Rumpelsztyk! - krzyknęła Regina.
*
Tom był w najwspanialszej krainie jaką w życiu widział. Była jeszcze lepsza niż Hogwart, jeszcze bardziej magiczna. Poznał w niej czarownicę, która była Królową i jeszcze miał uczestniczyć w jej lekcji! Był bardzo szczęśliwy. 
*
- Jak ci na imię, chłopcze? - zapytał Rumpelsztyk. 
- Tom. Nazywam się Tom Marvolo Riddle. 
- A ja się nazywam Rumplestiltskin, ale mówią na mnie Mroczny. Pochodzisz z jakiejś innej krainy. Jest tam magia?
- Tak, ale jest o wiele słabsza niż tutaj i tylko wybrani, w tym ja, o niej wiedzą i są w stanie z niej skorzystać. 
- Czyli jesteś czarodziejem?
- Tak!
- Wspaniale! W takim razie możesz uczestniczyć  w naszej lekcji magii. Dobrze, w takim razie zrobimy dzisiaj mały sprawdzian. 
Rumpelsztyk wyczarował dwa węże. 
- Zróbcie wszystko, żeby was nie zaatakowały. Możecie je zabić, skurczyć, transmutować, lub zrobić z nimi cokolwiek chcecie. 
Regina unieruchomiła swojego węża za pomocą zaklęcia zamrażającego, a Tom wydał z siebie syk. To sprawiło, że wąż odpełznął w przeciwnym kierunku. 
- Jak to zrobiłeś? - zapytała pełna podziwu Regina.
- Jestem wężousty. Powiedziałem mu, żeby uciekł, jeśli chce żyć. 
- Jesteś geniuszem! Praktykowałeś kiedykolwiek czarną magię.
- Niestety nie, ale chciałbym w przyszłości. 
- Świetnie!
- Chciałbym być kiedyś potężny. Potężny i nieśmiertelny. Mógłbym zapanować nad wszystkimi ludźmi. Magicznymi i niemagicznymi. Oczyścić świat z tych niemagicznych. To tylko robactwo... Chciałbym stworzyć armię popleczników. 
- Genialnie. Musisz się jakoś inaczej nazwać. Nadać sobie imię, które budziłoby lęk. Co powiesz na "Czarny Pan"?
- Dobre, ale tylko dla popleczników - wtrącił się Rumpelsztyk. - Chciałbyś być nieśmiertelny, co nie?
- Tak. I to bardzo.
- To może w takim razie Voldemort? To po francusku uciekać przed śmiercią.
- Świetnie. Będę Lordem Voldemortem.  Wiecie jak mogę osiągnąć nieśmiertelność?
- Wiemy, ale te sposoby działają tylko w naszym świecie. Studiujesz magię?
- Tak, chodzę do szkoły magii i czarodziejstwa.
- To dobrze, macie tam bibliotekę?
- Tak.
- W każdej magicznej bibliotece istnieje dział ksiąg zakazanych. Powinny być tam książki, które mogłyby ci w tym pomóc. Wiem, że istnieje jakaś kraina w której można rozszczepiać duszę. Może to akurat twoja kraina.
- Być może. Sprawdzę to!




c.d.n





















*http://pl.onceuponatime.wikia.com/wiki/Regina_Mills
** Tą nazwę wymyśliłam na poczekaniu, nie mam pojęcia, czy coś takiego istnieje xd
***http://pl.onceuponatime.wikia.com/wiki/Rumpelsztyk ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Rumplestiltskin_(Dawno,_dawno_temu) )


niedziela, 14 września 2014

Dramione extra - urodzinowe

To Dramione extra  dedykuję Oli, która ma dzisiaj  urodziny! Wszystkiego najlepszego kochana!♥

- Przykro mi, Hermiono ... 
- Mi też jest przykro!
- Zostaniemy przyjaciółmi?
- Może ...

            Hermiona oddała Ronowi pierścionek zaręczynowy ze łzami w oczach. Dowiedziała się właśnie, że Ron ją zdradza i woli tą drugą.

- Dlaczego? Co ona ma, czego ja nie mam?

Do kawiarni weszła wysoka, szczupła blondynka. Była śliczna. Hermiona skądś ją kojarzyła, ale nie wiedziała skąd.

-         Hej, Ron – powiedziała, po czym pocałowała Rona w policzek i usiadła mu na kolanach, a następnie zwróciła się do Hermiony. – Mam na imię Aleksandra. Jestem kuzynką Fleur i narzeczoną Rona.
-         Narzeczoną?
-         Tak. Coś nie pasuje?
-         Nie, nic – odpowiedziała oschle Hermiona, a następnie wybiegła z kawiarni.

Hermiona udała się do mieszkania swojej najlepszej przyjaciółki. Zapukała. Nikt nie pofatygował się, żeby otworzyć drzwi.

-         Ginny, otwórz ... Proszę cię ... To ważne!

Drzwi otworzyły się. Nie stała w nich jednak Ginny, tylko Wybraniec w samych bokserkach.

-         Hermiona? - zapytał zdziwiony Harry.
-         Gdzie jest Ginny?
-         W łazience.
-         Powiedz jej, żeby z niej wyszła. I ubierz się do cholery, Potter!
-         Hermiono, co się dzieje?
-         ...
-         Hermiono, Ginny lubiła ten wazon...
-         ...
-         Hermiono ...
-         ...
-         Hermiono Jean Granger!
-        
-         Herma!
-        
-         Co się stało, aniołku? – Ginny wyszła z łazienki, podeszła do przyjaciółki i przytuliła ją.
-         Ron i ja zerwaliśmy... On mnie zdradzał... Dzisiaj się do tego przyznał... I powiedział bezczelnie, że woli ją... I wtedy ona przyszła do kawiarni w której siedzieliśmy i oznajmiła mi, że Ron jej się oświadczył i biorą ślub.
-         Cooooooooooooo?! Zabiję go! Wydziedziczę z rodziny... Niech go tylko dorwę... Popamięta mnie ...

***
-         Żabciu, zaprosimy tą szlamę na nasz ślub czy szkoda papieru na zaproszenie dla kogoś z tak brudną krwią? – zapytała Aleksandra.
-         Zaprosimy... Przyjaźnię się z nią od pierwszej klasy - powiedział lekko urażonym głosem Ron.
-         No dobra. Nie mogę się doczekać naszego ślubu, Ronuś.
-         Będziesz piękną panną młodą.
      -    Wiem, żabciu.
      -     Nie masz nawet pojęcia jak bardzo cię kocham.
      -     Mam.
      -     Masz już pomysł, kto będzie twoją świadkową?
      -     Nie mam pojęcia.
      -     Może być moja siostra? Wiem, że się zbytnio nie znacie, ale powinna się ucieszyć.
      -     Nie wiem, zastanowimy się. Zastanawiałam się nad Fleur. Zawsze Ginny może być jedną z moich druhen.
      -     Tak, czy siak ucieszy się. Zaraz napiszę do niej sms'a.
      -     Co to jest sms?
      -     Krótka wiadomość wysyłana z telefonu, czyli mugolskiego urządzenia do komunikacji.
      -     Jesteś czarodziejem czystej krwi - Aleksandra zwróciła  Ronowi uwagę. - Nie wypada ci używać mugolskich urządzeń.
Aleksandra spojrzała gniewnie na Rona.
     -    W mojej rodzinie wszyscy ich używają - mówi Ron z czymś na kształt dumy w głosie. -  Może nie wszystkich mugolskich urządzeń, ale tych najbardziej podstawowych. Skoro masz zostać moją żoną, musisz to  zaakceptować.
Ron zmarszczył brwi. Jest zły. Aleksandra to wyczuła.
     -      Zgoda - powiedziała niechętnie.
Wzrok Rona złagodniał. Podchodzi do narzeczonej i całuje ją namiętnie. Aleksandra odwzajemnia pocałunek.
     -       Ty też musisz się jeszcze wiele nauczyć ... - powiedziała cicho Aleksandra.
***
     -       Ten kretyn do mnie napisał - powiedziała Ginny w drodze do baru. 
     -       Co napisał? 
    Ginny podała Hermionie telefon, a Hermiona szybko po niego sięgnęła i zaczęła łapczywie czytać.



Ja i moja narzeczona chcielibyśmy, żebyś została jedną z druhen na naszym ślubie. Chciałabyś? Szybko odpisz!
Twój kochający brat,

Ron xx


      -    On chyba sobie  żartuje! - wybuchnęła Ginny. - Nie zostanę druhną jego flegmy, niech nawet na to nie liczy! Chociaż w sumie to .... Herma, mam plan! Mogłabym im zepsuć ślub.
      -     To twój brat - Hermiona upomniała przyjaciółkę.
      -     Nie, to kretyn, który dał się złapać w sidła pół wili.
*
-        Hermiona, nie pij już.
-        Jeeeeeszczeeeeee tylkoooooo odrobiiiiiinkę!
-        Herma! Jesteś kompletnie pijana.
-        Zaaaa too tyyy jęsteś trześfa! Upiij się razeeem ze mną, Ginedro Wisil. Sory, Ginewro! Hiik. Hiik.
Hermiona zaczęła głośno czkać.
-        Idziemy do domu.
-        Nieeeeeeet, ja tuuuu zostajem, hiik, poza tyyyyyym ja nje mam domu. Hiik. W moiiiiim domu mieszyka Loland Wisiel, hiik, ze swoją willą. Z drugiej strony, to dziwne, że mieszka w mojej willi z willą. Hiiik
Hermiona zaczęła histerycznie chichotać, a po chwili jej chichot zamienił się  w szloch.
-        Wracamy do domu!
 Ginny wzięła Hermionę za rękę, wyprowadziła ją szlochającą i czkającą z baru i potem deportowała się, trzymając mocno przyjaciółkę za rękę. Jak tylko znalazły się niedaleko mieszkania Ginny i Wybrańca i Ginny puściła rękę Hermiony, zrozpaczona dziewczyna deportowała się.
-        Cholera jasna, Hermiona! – krzyknęła Ginny w przestrzeń.
Tymczasem Hermiona weszła do ekskluzywnego baru dla czarodziejów.
   *
Hermiona obudziła się. Strasznie bolała ją głowa. Wiedziała, że to kac, ale nie pamiętała żadnych wydarzeń z poprzedniego dnia. Leżała na miękkim łóżku, było jej bardzo wygodnie, jednak była lekko oszołomiona. Przewróciła się na drugi bok i jej ręka natrafiła na czyjąś rękę.
„Ron!” – pomyślała.
Postanowiła wreszcie otworzyć oczy i poprzyglądać się trochę śpiącemu narzeczonemu. Otworzyła oczy i zamiast Rona zobaczyła leżącego koło niej Malfoya.
„ Jasny gwint, co on tu robi?” – pomyślała, po czym rozejrzała się po pokoju. Nie znała tego miejsca. – „ A może jednak ważniejsze jest to, co JA tu robię...”
Nagle zaczęły jej wracać wspomnienia z poprzedniego dnia. Ron zostawił ją dla jednej z kuzynek Fleur – pół wili, Aleksandry. Potem przyszła do Ginny, z którą udała się do baru. Upiła się, więc Ginny deportowała się z nią spod baru, na osiedle, na którym Ginny mieszka z wybrańcem, ale ona chciała się jeszcze bardziej upić, więc teleportowała się do ekskluzywnego baru. Co było potem? Tego Hermiona nie była w stanie  sobie przypomnieć.
Zaczęła szlochać. To sprawiło, że Draco się obudził.
-        Cholera, Granger! – krzyknął. – Co ty tu robisz?
Przerażona Hermiona wzruszyła ramionami. Nie miała pojęcia skąd tu się wzięła, bolała ją głowa i chciała stąd uciec.
     -  Cholera, jakiego ja mam kaca! - krzyknął Draco. - I nic nie pamiętam.
Wstał z łóżka i podszedł do jakiejś szafki. Otworzył ją i Hermiona zobaczyła mnóstwo fiolek z przeróżnymi eliksirami. Draco wziął jedną z fiolek i wypił jej zawartość do dna.


***
     -      Zaprośmy Malfoya!
     -      Nie! Czy ty sobie żartujesz? On mnie nienawidzi i ja go też. 
     -     Ale on jest czystej krwi i jest bogaty. Kupi nam porządne, drogie prezenty i dzięki niemu będzie głośno o naszym weselu w prasie, przecież to arystokrata. 
     -      Nie sądzę, żeby on zechciał przyjść. 
     -      A ja myślę, że przyjdzie. Nie zapominaj, że jestem pół wilą i mi nie da się oprzeć. 
     -      Ale to śmierciożerca! 
     -      Były śmierciożerca! A tak poza tym, pamiętasz jak nienawidziłeś Snape'a, a potem Harry się dowiedział, że on przez siedem lat ratował wam życie? Nie każdy śmierciożerca jest zły. Przecież mama Draco też była po złej stronie, a jednak nie powiedziała Czarnemu Panu, że Harry przeżył! Skłamała! Przecież opowiadałeś mi dokładnie to, co Harry opowiadał tobie 
      -      Ale on jest niebezpieczny!
      -      Nie przesadzaj!
      -      On próbował zabić Dumbledore'a! 
      -      On nie miał wyboru. Poza tym zawiódł. Nie był w stanie go zabić twarzą w twarz i próbował użyć na niemu zaklętego naszyjnika i wywaru żywej śmierci, ale szczerze wątpił w to, że mu się uda.
      -      Chciałbym ci przypomnieć, że gdyby nie szybka reakcja Harry'ego on zabiłby wywarem żywej śmierci MNIE! 
      -        On nie chciał! 
      -       Skąd wiesz?
      -       To mój przyjaciel!
      -       Cooooooooooooooooooooo?!
      -       Przyjaźnimy się od dzieciństwa, Draco czasem mnie odwiedzał w wakacje we Francji. Opowiadał mi o swojej misji u Czarnego Pana, mimo, że miał o tym milczeć i żalił mi się. On był wtedy tylko przestraszonym chłopcem, który otrzymał niewykonalne zadanie i bał się kary za niewykonanie go. On codziennie przesiadywał w u Jęczącej Marty w toalecie i rozmawiał z nią o jego bliskiej śmierci. Draco był pewien, że Czarny Pan go zabije. Popadł w depresję I miał prawdziwe kłopoty. Nikt nie zauważał tego, że jest samotny. Nikt nie zauważał jego smutku. Nikt nie zauważał jego cierpienia, ale każdy zauważał jego błędy. Oczywiście poza niektórymi Ślizgonami, którzy z kolei nie chcieli z nim rozmawiać z zazdrości, że Draco jest śmierciożercą. Zaprosimy go? Obiecuję, że jak będzie dla ciebie wredny, to wykopię go z imprezy. 
     -        No dobra, wygrałaś.
     -        Dziękuję. 
Aleksandra zarzuciła Ronowi ręce na szyję i zaczęła go namiętnie całować. *
      -       Tylko jedna kropla! 
      -       A co jeśli to eliksir żywej śmierci? 
      -       Nie chcę cię zabić! Zaufaj mi!
Hermiona zaczęła się histerycznie śmiać. 
      -      Nie ufam ci, Malfoy!
      -      A powinnaś, Granger. Tylko jedna kropla!
      -      Nie!
      -      To ci przywróci pamięć.
      -      Nieprawda, to ci pozwoli wyciągnąć ze mnie informacje. 
      -      Wyciągnę tylko te, których nie pamiętasz, więc na jedno wychodzi!
      -      Dlaczego nie możemy użyć tego na tobie?
      -      Bo nie! Tylko jedna mała kropelka!
      -      Nie!
*
      -      No dobra...
      -      Grzeczna dziewczynka!
      -      Tylko jedna kropla?
      -      Tylko jedna.
      -      I w zamian za to odpowiesz na moje dziesięć pytań ?
      -      Odpowiem. 
      -      No dobra
*
      -    No więc co się stało?
      -    Weszłaś do baru kompletnie pijana i upiłaś się jeszcze bardziej. Ja byłem również pijany, ale nie tak bardzo jak ty. Bar zaczął coraz bardziej pustoszeć, a ty coraz więcej piłaś i po pewnym czasie tylko my zostaliśmy w barze i zemdlałaś. To są twoje jedyne wspomnienia. Ja mam za to przebłyski, że barman kazał mi ciebie zabrać z jego baru, więc deportowałem się z tobą do mnie do mieszkania i położyłem cię do mojego łóżka i chciałem pójść spać na kanapę, ale postanowiłem na chwilkę położyć się koło ciebie i odpocząć, bo nie miałem na tyle siły, by dojść do kanapy i zasnąłem.
      -    Pamiętałeś wszystko, co istotne.
      -   Wiem, ale chciałem, żebyś zrozumiała, że możesz mi ufać.
      -        Dlaczego mi to mówisz?
-        Bo chcę się zmienić i zacząć od nowa, a pokazywanie nowego, lepszego siebie światu chcę zacząć od ciebie.
-        Czemu ode mnie?
-        Bo ... Bo cię kocham. Zdałem sobie sprawę, że jestem w tobie zakochany pod koniec bitwy o Hogwart...
Hermiona wpatrywała się w niego z wyrazem wielkiego szoku malującym się na twarzy.
-         Powiedz coś ...
-         ...
-         Powiedz coś. Proszę cię...
-         ...
-         Hermiona?
-         Muszę to przemyśleć. Mam mętlik w głowie. Dopiero co mój świat się rozpadł, a ty mi wyznajesz takie rzeczy.
-         Jak to świat ci się rozpadł? Co się stało?
-         Ron zerwał zaręczyny i bierze ślub ze swoją kochanką.
-         Co za dupek! – krzyknął oburzony Draco.
-         Wiem ... – Hermiona westchnęła. – Nie wiem, co mam zrobić ze swoim życiem.
-         Mogę ci pomóc z poukładaniem tego wszystkiego.
-         Na pewno mogę ci ufać? – Hermiona zmarszczyła brwi.
-         Tak. Zrobię wszystko, żeby ci to udowodnić. Daj mi tylko czas i szansę.
-         Dziękuję. Obiecuję, że ją wykorzystam.
***
-         Co powiesz na Wiktora Kruma?
-         Nie.
-         Czemu?
-         Nie lubię go.
-         Dlaczego?
-         Bo poszedł kiedyś na bal z Hermioną.
-         No to co.
Aleksandra westchnęła. Towarzystwo w jakim obraca się Ron poza Wybrańcem nie było ani dla niej, ani dla niego odpowiednie. No bo jaki szanujący się czarodziej przyjaźni się z wielbicielami jakiś chrapaków krętorogich i ze szlamami.
-         Ja chciałem z nią wtedy iść – powiedział dotknięty do żywego Ron. – A on mi ją zabrał sprzed nosa.
-         Trudno. Nie zachowuj się jak małe dziecko! Zapraszamy go.
***
-         Jak myślisz, gdzie ona jest? – zapytała Ginny.
-         Nie mam pojęcia – odpowiedział Harry i wzruszył ramionami.
-         Martwię się o nią.
-         Wszystko będzie dobrze, zobaczysz! Hermiona jest silną, mądrą i dzielną czarownicą. Wiele razy wyciągała mnie i Rona z tarapatów. Bez niej pewnie już w pierwszej klasie byśmy zginęli. Poradzi sobie!
-         Wiem jaka jest Hermiona. Ale ja i tak się martwię.
-         Dzwoniłaś do niej?
-         Kilkanaście razy, ale zadzwonię jeszcze raz.
***
-         Odwieźć cię do domu?
-         Nie mam domu. Mój były dom jest przepisany na Rona, ale możesz mnie odwieźć do domu Ginny i Harry’ego.
-         Dobrze.
Pięć minut później Hermiona i Draco wyszli z willi arystokraty. Na podjeździe stał samochód z ministerstwa.
-         Dzień dobry, paniczu – powiedział szofer. – Dzień dobry, proszę pani.
-         Dzień dobry – wymamrotała Hermiona.
-         Witaj, Paul – powiedział chłodno Malfoy.
-         Gdzie?
Hermiona podała adres Pottera.
-         Już się robi
Kilka minut później byli już na miejscu.
-         Odprowadzę Cię – zaoferował Draco. – Czekaj, Paul.
-         Dzięki – odpowiedziała Hermiona, po czym zapukała do drzwi.
Otworzyła jej Ginny. Na jej twarzy było widać mieszaninę ulgi i wściekłości.
-         Hermiona! – krzyknęła i przytuliła przyjaciółkę. – Martwiłam się o ciebie. Nie odbierałaś moich telefonów!
-         Przepraszam – odpowiedziała pełnym skruchy głosem Hermiona.
Dopiero teraz Ginny dostrzegła Draco. Przez moment wpatrywała się w niego zdziwiona, a potem przeniosła wzrok na Hermionę. Otworzyła usta, zapewne, aby wygłosić jakąś uwagę, ale po tym jak napotkała karcące spojrzenie Hermiony natychmiast je zamknęła.
     -     To ja już pójdę – Draco przerwał niezręczną ciszę. – Opiekuj się nią, Weasley. Trzymaj się, Hermiono. Do zobaczenia.
Draco pocałował Hermionę w policzek i odszedł.
*
Hermiona i Ginny siedziały na kanapie w salonie i piły herbatę. Harry jeszcze nie wiedział o powrocie Hermiony, bo dostał wezwanie do pracy.
-         Opowiedz mi o tym jeszcze raz!
-         Nie ma o czym mówić, to nic takiego.
-         Nie ma o czym mówić? Miona, Malfoy cię kocha. Na brodę Merlina, jest o czym mówić! I jeszcze to, jak na ciebie patrzył! On cię naprawdę kocha!
-         No nie wiem...
-         A ja tak! I jeszcze ten pocałunek w policzek! To było mega słodkie. Nie wiedziałam, że Malfoy potrafi być taki czarujący. To jest idealny facet dla ciebie! A nie ten dupek, mój brat.
-         Kochanie, wróciłem! – krzyknął Harry wchodząc do mieszkania.
-         Hej! – odkrzyknęła Ginny. – Patrz, kto zaszczycił nas swoją obecnością.
Harry wszedł do salonu.
-         No nareszcie! Witaj wśród żywych! – podszedł do Hermiony i ją przytulił.
-         Cześć – odpowiedziała Hermiona.
-         Zgadnij, u kogo Hermiona dzisiaj nocowała? – odezwała się rudowłosa.
-         Nie mam pojęcia – Harry wzruszył ramionami. – U rodziców? U Luny? W Muszelce? U George’a? W Norze?
-         U Malfoya!
Harry przestał się uśmiechać.
      -     Jak to?
      -     Upiła się i zemdlała w barze. Był tam akurat Draco i zabrał ją nieprzytomną do siebie, a jak się obudziła opowiedział jej o tym co się stało i wyznał jej miłość.
      -     Na Brodę Merlina! Draco jest zakochany w Hermionie? Czy to początek apokalipsy?
      -     Miejmy nadzieję, że nie - powiedziała Hermiona.
      -     Draco był dla niej taki kochany i słodki - zachwycała się Ginny. - Oni powinni być razem.
      -     Ty sobie żartujesz? Draco kochany i słodki? W stosunku do Hermiony? Jeszcze nie tak dawno wyzywał ją od szlam, a teraz jej nagle wyznaje miłość? To śmierdzi na kilometr. On na pewno coś knuje...
   Wypowiedź Harry'ego przerwało wlecenie sowy do salonu przez otwarte okno. Sowa wylądowała z gracją na ławie. Przyniosła ze sobą trzy śnieżnobiałe koperty. Jak tylko Harry podszedł do niej i odwiązał jej od nóżek przesyłkę, sowa wyleciała przez to samo okno, przez które pojawiła się w mieszkaniu Harry'ego.
     -       To jest jakaś kpina - powiedział Wybraniec i zmarszczył brwi.
     -       To są zaproszenia - odezwała się Ginny . - Na ...
    -         ... ślub Rona ... - oznajmiła Hermiona grobowym głosem, a następnie rozpłakała się.















- Lily

wtorek, 9 września 2014

Ogłoszenie - Dramione extra

Od teraz będę dodawała tak zwane "Dramione extra". Będzie to opowiadanie Dramione, które będę dodawała okazyjnie. Pojawią się notki halloweenowe, świąteczne i urodzinowe z dedykacją dla tych, którzy mnie o to poproszą co najmniej dwa tygodnie przed swoimi urodzinami! Najbliższe takie Dramione pojawi się 14 września, bo wtedy jedna z autorek bloga i jedna z czytelniczek mają urodziny! Mam nadzieję, że pomysł się przyjmie. Prośby o dedykację piszcie w komentarzach lub na priv! :D

- Lily