To Dramione extra dedykuję Oli,
która ma dzisiaj urodziny! Wszystkiego najlepszego kochana!♥
-
Przykro mi, Hermiono ...
-
Mi też jest przykro!
-
Zostaniemy przyjaciółmi?
- Może ...
Hermiona
oddała Ronowi pierścionek zaręczynowy ze łzami w oczach. Dowiedziała się
właśnie, że Ron ją zdradza i woli tą drugą.
- Dlaczego? Co ona ma, czego ja
nie mam?
Do kawiarni weszła wysoka,
szczupła blondynka. Była śliczna. Hermiona skądś ją kojarzyła, ale nie
wiedziała skąd.
-
Hej, Ron – powiedziała, po czym pocałowała Rona w policzek i
usiadła mu na kolanach, a następnie zwróciła się do Hermiony. – Mam na imię
Aleksandra. Jestem kuzynką Fleur i narzeczoną Rona.
-
Narzeczoną?
-
Tak. Coś nie pasuje?
-
Nie, nic – odpowiedziała oschle Hermiona, a następnie wybiegła
z kawiarni.
Hermiona udała się do mieszkania
swojej najlepszej przyjaciółki. Zapukała. Nikt nie pofatygował się, żeby
otworzyć drzwi.
-
Ginny, otwórz ... Proszę cię ... To ważne!
Drzwi otworzyły się. Nie stała w nich jednak Ginny, tylko
Wybraniec w samych bokserkach.
-
Hermiona? - zapytał zdziwiony Harry.
-
Gdzie jest Ginny?
-
W łazience.
-
Powiedz jej, żeby z niej wyszła. I ubierz się do cholery,
Potter!
-
Hermiono, co się dzieje?
-
...
-
Hermiono, Ginny lubiła ten wazon...
-
...
-
Hermiono
...
-
...
-
Hermiono
Jean Granger!
-
…
-
Herma!
-
…
-
Co się stało, aniołku? – Ginny wyszła z łazienki, podeszła do
przyjaciółki i przytuliła ją.
-
Ron i ja zerwaliśmy... On mnie zdradzał... Dzisiaj się do tego
przyznał... I powiedział bezczelnie, że woli ją... I wtedy ona przyszła do
kawiarni w której siedzieliśmy i oznajmiła mi, że Ron jej się oświadczył i
biorą ślub.
-
Cooooooooooooo?! Zabiję go! Wydziedziczę z rodziny... Niech go
tylko dorwę... Popamięta mnie ...
***
-
Żabciu, zaprosimy tą szlamę na nasz ślub czy szkoda papieru na
zaproszenie dla kogoś z tak brudną krwią? – zapytała Aleksandra.
-
Zaprosimy... Przyjaźnię się z nią od pierwszej klasy - powiedział lekko urażonym głosem Ron.
-
No dobra. Nie mogę się doczekać naszego ślubu, Ronuś.
-
Będziesz piękną panną młodą.
- Wiem, żabciu.- Nie masz nawet pojęcia jak bardzo cię kocham.
- Mam.
- Masz już pomysł, kto będzie twoją świadkową?
- Nie mam pojęcia.
- Może być moja siostra? Wiem, że się zbytnio nie znacie, ale powinna się ucieszyć.
- Nie wiem, zastanowimy się. Zastanawiałam się nad Fleur. Zawsze Ginny może być jedną z moich druhen.
- Tak, czy siak ucieszy się. Zaraz napiszę do niej sms'a.
- Co to jest sms?
- Krótka wiadomość wysyłana z telefonu, czyli mugolskiego urządzenia do komunikacji.
- Jesteś czarodziejem czystej krwi - Aleksandra zwróciła Ronowi uwagę. - Nie wypada ci używać mugolskich urządzeń.
Aleksandra spojrzała gniewnie na Rona.
- W mojej rodzinie wszyscy ich używają - mówi Ron z czymś na kształt dumy w głosie. - Może nie wszystkich mugolskich urządzeń, ale tych najbardziej podstawowych. Skoro masz zostać moją żoną, musisz to zaakceptować.
Ron zmarszczył brwi. Jest zły. Aleksandra to wyczuła.
- Zgoda - powiedziała niechętnie.
Wzrok Rona złagodniał. Podchodzi do narzeczonej i całuje ją namiętnie. Aleksandra odwzajemnia pocałunek.
- Ty też musisz się jeszcze wiele nauczyć ... - powiedziała cicho Aleksandra.
***
- Ten kretyn do mnie napisał - powiedziała Ginny w drodze do baru.
- Co napisał?
Ginny podała Hermionie telefon, a Hermiona szybko po niego sięgnęła i zaczęła łapczywie czytać.
Ja i moja narzeczona chcielibyśmy, żebyś została jedną z
druhen na naszym ślubie. Chciałabyś? Szybko odpisz!
Twój kochający brat,
Ron xx
- On chyba sobie żartuje! - wybuchnęła Ginny. - Nie zostanę druhną jego flegmy, niech nawet na to nie liczy! Chociaż w sumie to .... Herma, mam plan! Mogłabym im zepsuć ślub.
- To twój brat - Hermiona upomniała przyjaciółkę.
- Nie, to kretyn, który dał się złapać w sidła pół wili.
*
- Hermiona, nie pij już.
- Jeeeeeszczeeeeee tylkoooooo odrobiiiiiinkę!
- Herma! Jesteś kompletnie pijana.
- Zaaaa too tyyy jęsteś trześfa! Upiij się razeeem ze
mną, Ginedro Wisil. Sory,
Ginewro! Hiik. Hiik.
Hermiona zaczęła głośno czkać.
- Idziemy do domu.
- Nieeeeeeet, ja tuuuu zostajem, hiik, poza tyyyyyym ja nje mam
domu. Hiik. W moiiiiim domu mieszyka Loland Wisiel, hiik, ze swoją willą. Z
drugiej strony, to dziwne, że mieszka w mojej willi z willą. Hiiik
Hermiona zaczęła histerycznie chichotać, a po chwili jej chichot
zamienił się w szloch.
- Wracamy do domu!
Ginny wzięła
Hermionę za rękę, wyprowadziła ją szlochającą i czkającą z baru i potem
deportowała się, trzymając mocno przyjaciółkę za rękę. Jak tylko znalazły się
niedaleko mieszkania Ginny i Wybrańca i Ginny puściła rękę Hermiony,
zrozpaczona dziewczyna deportowała się.
- Cholera jasna, Hermiona! – krzyknęła Ginny w przestrzeń.
Tymczasem Hermiona weszła do ekskluzywnego baru dla
czarodziejów.
*
Hermiona obudziła się. Strasznie bolała ją głowa. Wiedziała,
że to kac, ale nie pamiętała żadnych wydarzeń z poprzedniego dnia. Leżała na
miękkim łóżku, było jej bardzo wygodnie, jednak była lekko oszołomiona.
Przewróciła się na drugi bok i jej ręka natrafiła na czyjąś rękę.
„Ron!” – pomyślała.
Postanowiła wreszcie otworzyć oczy i poprzyglądać się trochę
śpiącemu narzeczonemu. Otworzyła oczy i zamiast Rona zobaczyła leżącego koło
niej Malfoya.
„ Jasny gwint, co on tu robi?” – pomyślała, po czym
rozejrzała się po pokoju. Nie znała tego miejsca. – „ A może jednak ważniejsze
jest to, co JA tu robię...”
Nagle zaczęły jej wracać wspomnienia z poprzedniego dnia.
Ron zostawił ją dla jednej z kuzynek Fleur – pół wili, Aleksandry. Potem
przyszła do Ginny, z którą udała się do baru. Upiła się, więc Ginny deportowała
się z nią spod baru, na osiedle, na którym Ginny mieszka z wybrańcem, ale ona
chciała się jeszcze bardziej upić, więc teleportowała się do ekskluzywnego
baru. Co było potem? Tego Hermiona nie była w stanie sobie przypomnieć.
Zaczęła szlochać. To sprawiło, że Draco się obudził.
- Cholera, Granger! – krzyknął. – Co ty tu robisz?
Przerażona Hermiona wzruszyła ramionami. Nie miała pojęcia
skąd tu się wzięła, bolała ją głowa i chciała stąd uciec.
- Cholera, jakiego ja mam kaca! - krzyknął Draco. - I nic nie pamiętam.
Wstał z łóżka i podszedł do jakiejś szafki. Otworzył ją i Hermiona zobaczyła mnóstwo fiolek z przeróżnymi eliksirami. Draco wziął jedną z fiolek i wypił jej zawartość do dna.
- Cholera, jakiego ja mam kaca! - krzyknął Draco. - I nic nie pamiętam.
Wstał z łóżka i podszedł do jakiejś szafki. Otworzył ją i Hermiona zobaczyła mnóstwo fiolek z przeróżnymi eliksirami. Draco wziął jedną z fiolek i wypił jej zawartość do dna.
***
- Zaprośmy Malfoya!
- Nie! Czy ty sobie żartujesz? On mnie nienawidzi i ja go też.
- Ale on jest czystej krwi i jest bogaty. Kupi nam porządne, drogie prezenty i dzięki niemu będzie głośno o naszym weselu w prasie, przecież to arystokrata.
- Nie sądzę, żeby on zechciał przyjść.
- A ja myślę, że przyjdzie. Nie zapominaj, że jestem pół wilą i mi nie da się oprzeć.
- Ale to śmierciożerca!
- Były śmierciożerca! A tak poza tym, pamiętasz jak nienawidziłeś Snape'a, a potem Harry się dowiedział, że on przez siedem lat ratował wam życie? Nie każdy śmierciożerca jest zły. Przecież mama Draco też była po złej stronie, a jednak nie powiedziała Czarnemu Panu, że Harry przeżył! Skłamała! Przecież opowiadałeś mi dokładnie to, co Harry opowiadał tobie
- Ale on jest niebezpieczny!
- Nie przesadzaj!
- On próbował zabić Dumbledore'a!
- On nie miał wyboru. Poza tym zawiódł. Nie był w stanie go zabić twarzą w twarz i próbował użyć na niemu zaklętego naszyjnika i wywaru żywej śmierci, ale szczerze wątpił w to, że mu się uda.
- Chciałbym ci przypomnieć, że gdyby nie szybka reakcja Harry'ego on zabiłby wywarem żywej śmierci MNIE!
- On nie chciał!
- Skąd wiesz?
- To mój przyjaciel!
- Cooooooooooooooooooooo?!
- Przyjaźnimy się od dzieciństwa, Draco czasem mnie odwiedzał w wakacje we Francji. Opowiadał mi o swojej misji u Czarnego Pana, mimo, że miał o tym milczeć i żalił mi się. On był wtedy tylko przestraszonym chłopcem, który otrzymał niewykonalne zadanie i bał się kary za niewykonanie go. On codziennie przesiadywał w u Jęczącej Marty w toalecie i rozmawiał z nią o jego bliskiej śmierci. Draco był pewien, że Czarny Pan go zabije. Popadł w depresję I miał prawdziwe kłopoty. Nikt nie zauważał tego, że jest samotny. Nikt nie zauważał jego smutku. Nikt nie zauważał jego cierpienia, ale każdy zauważał jego błędy. Oczywiście poza niektórymi Ślizgonami, którzy z kolei nie chcieli z nim rozmawiać z zazdrości, że Draco jest śmierciożercą. Zaprosimy go? Obiecuję, że jak będzie dla ciebie wredny, to wykopię go z imprezy.
- No dobra, wygrałaś.
- Dziękuję.
Aleksandra zarzuciła Ronowi ręce na szyję i zaczęła go namiętnie całować. *
- Tylko jedna kropla!
- A co jeśli to eliksir żywej śmierci?
- Nie chcę cię zabić! Zaufaj mi!
Hermiona zaczęła się histerycznie śmiać.
- Nie ufam ci, Malfoy!
- A powinnaś, Granger. Tylko jedna kropla!
- Nie!
- To ci przywróci pamięć.
- Nieprawda, to ci pozwoli wyciągnąć ze mnie informacje.
- Wyciągnę tylko te, których nie pamiętasz, więc na jedno wychodzi!
- Dlaczego nie możemy użyć tego na tobie?
- Bo nie! Tylko jedna mała kropelka!
- Nie!
*
- No dobra...
- Grzeczna dziewczynka!
- Tylko jedna kropla?
- Tylko jedna.
- I w zamian za to odpowiesz na moje dziesięć pytań ?
- Odpowiem.
- No dobra
*
- No więc co się stało?
- Weszłaś do baru kompletnie pijana i upiłaś się jeszcze bardziej. Ja byłem również pijany, ale nie tak bardzo jak ty. Bar zaczął coraz bardziej pustoszeć, a ty coraz więcej piłaś i po pewnym czasie tylko my zostaliśmy w barze i zemdlałaś. To są twoje jedyne wspomnienia. Ja mam za to przebłyski, że barman kazał mi ciebie zabrać z jego baru, więc deportowałem się z tobą do mnie do mieszkania i położyłem cię do mojego łóżka i chciałem pójść spać na kanapę, ale postanowiłem na chwilkę położyć się koło ciebie i odpocząć, bo nie miałem na tyle siły, by dojść do kanapy i zasnąłem.
- Pamiętałeś wszystko, co istotne.
- Wiem, ale chciałem, żebyś zrozumiała, że możesz mi ufać.
- Pamiętałeś wszystko, co istotne.
- Wiem, ale chciałem, żebyś zrozumiała, że możesz mi ufać.
- Dlaczego mi to mówisz?
- Bo chcę się zmienić i zacząć od nowa, a pokazywanie nowego,
lepszego siebie światu chcę zacząć od ciebie.
- Czemu ode mnie?
- Bo ... Bo cię kocham. Zdałem sobie sprawę, że jestem w tobie
zakochany pod koniec bitwy o Hogwart...
Hermiona wpatrywała się w niego z wyrazem wielkiego szoku
malującym się na twarzy.
-
Powiedz coś ...
-
...
-
Powiedz coś. Proszę cię...
-
...
-
Hermiona?
-
Muszę to przemyśleć. Mam mętlik w głowie. Dopiero co mój świat
się rozpadł, a ty mi wyznajesz takie rzeczy.
-
Jak to świat ci się rozpadł? Co się stało?
-
Ron zerwał zaręczyny i bierze ślub ze swoją kochanką.
-
Co za dupek! – krzyknął oburzony Draco.
-
Wiem ... – Hermiona westchnęła. – Nie wiem, co mam zrobić ze
swoim życiem.
-
Mogę ci pomóc z poukładaniem tego wszystkiego.
-
Na pewno mogę ci ufać? – Hermiona zmarszczyła brwi.
-
Tak. Zrobię wszystko, żeby ci to udowodnić. Daj mi tylko czas
i szansę.
-
Dziękuję. Obiecuję, że ją wykorzystam.
***
-
Co powiesz na Wiktora Kruma?
-
Nie.
-
Czemu?
-
Nie lubię go.
-
Dlaczego?
-
Bo poszedł kiedyś na bal z Hermioną.
-
No to co.
Aleksandra westchnęła. Towarzystwo w jakim obraca się Ron
poza Wybrańcem nie było ani dla niej, ani dla niego odpowiednie. No bo jaki
szanujący się czarodziej przyjaźni się z wielbicielami jakiś chrapaków
krętorogich i ze szlamami.
-
Ja chciałem z nią wtedy iść – powiedział dotknięty do żywego
Ron. – A on mi ją zabrał sprzed nosa.
-
Trudno. Nie zachowuj się jak małe dziecko! Zapraszamy go.
***
-
Jak myślisz, gdzie ona jest? – zapytała Ginny.
-
Nie mam pojęcia – odpowiedział Harry i wzruszył ramionami.
-
Martwię się o nią.
-
Wszystko będzie dobrze, zobaczysz! Hermiona jest silną, mądrą
i dzielną czarownicą. Wiele razy wyciągała mnie i Rona z tarapatów. Bez niej
pewnie już w pierwszej klasie byśmy zginęli. Poradzi sobie!
-
Wiem jaka jest Hermiona. Ale ja i tak się martwię.
-
Dzwoniłaś do niej?
-
Kilkanaście razy, ale zadzwonię jeszcze raz.
***
-
Odwieźć cię do domu?
-
Nie mam domu. Mój były dom jest przepisany na Rona, ale możesz
mnie odwieźć do domu Ginny i Harry’ego.
-
Dobrze.
Pięć minut później Hermiona i Draco wyszli z willi
arystokraty. Na podjeździe stał samochód z ministerstwa.
-
Dzień dobry, paniczu – powiedział szofer. – Dzień dobry,
proszę pani.
-
Dzień dobry – wymamrotała Hermiona.
-
Witaj, Paul – powiedział chłodno Malfoy.
-
Gdzie?
Hermiona podała adres Pottera.
-
Już się robi
Kilka minut później byli już na miejscu.
-
Odprowadzę Cię – zaoferował Draco. – Czekaj, Paul.
-
Dzięki – odpowiedziała Hermiona, po czym zapukała do drzwi.
Otworzyła jej Ginny. Na jej twarzy było widać mieszaninę
ulgi i wściekłości.
-
Hermiona! – krzyknęła i przytuliła przyjaciółkę. – Martwiłam
się o ciebie. Nie odbierałaś moich telefonów!
-
Przepraszam – odpowiedziała pełnym skruchy głosem Hermiona.
Dopiero teraz Ginny dostrzegła Draco. Przez moment
wpatrywała się w niego zdziwiona, a potem przeniosła wzrok na Hermionę.
Otworzyła usta, zapewne, aby wygłosić jakąś uwagę, ale po tym jak napotkała
karcące spojrzenie Hermiony natychmiast je zamknęła.
- To ja już pójdę – Draco przerwał
niezręczną ciszę. – Opiekuj się nią, Weasley. Trzymaj się, Hermiono. Do
zobaczenia.
Draco pocałował Hermionę w policzek i odszedł.
*
Hermiona i Ginny siedziały na kanapie w salonie i piły
herbatę. Harry jeszcze nie wiedział o powrocie Hermiony, bo dostał wezwanie do
pracy.
-
Opowiedz mi o tym jeszcze raz!
-
Nie ma o czym mówić, to nic takiego.
-
Nie ma o czym mówić? Miona, Malfoy cię kocha. Na brodę
Merlina, jest o czym mówić! I jeszcze to, jak na ciebie patrzył! On cię
naprawdę kocha!
-
No nie wiem...
-
A ja tak! I jeszcze ten pocałunek w policzek! To było mega
słodkie. Nie wiedziałam, że Malfoy potrafi być taki czarujący. To jest idealny
facet dla ciebie! A nie ten dupek, mój brat.
-
Kochanie, wróciłem! – krzyknął Harry wchodząc do mieszkania.
-
Hej! – odkrzyknęła Ginny. – Patrz, kto zaszczycił nas swoją
obecnością.
Harry wszedł do salonu.
-
No nareszcie! Witaj wśród żywych! – podszedł do Hermiony i ją
przytulił.
-
Cześć – odpowiedziała Hermiona.
-
Zgadnij, u kogo Hermiona dzisiaj nocowała? – odezwała się
rudowłosa.
-
Nie mam pojęcia – Harry wzruszył ramionami. – U rodziców? U Luny?
W Muszelce? U George’a? W Norze?
-
U Malfoya!
Harry przestał się uśmiechać.
- Jak to?
- Upiła się i zemdlała w barze. Był tam akurat Draco i zabrał ją nieprzytomną do siebie, a jak się obudziła opowiedział jej o tym co się stało i wyznał jej miłość.
- Na Brodę Merlina! Draco jest zakochany w Hermionie? Czy to początek apokalipsy?
- Miejmy nadzieję, że nie - powiedziała Hermiona.
- Draco był dla niej taki kochany i słodki - zachwycała się Ginny. - Oni powinni być razem.
- Ty sobie żartujesz? Draco kochany i słodki? W stosunku do Hermiony? Jeszcze nie tak dawno wyzywał ją od szlam, a teraz jej nagle wyznaje miłość? To śmierdzi na kilometr. On na pewno coś knuje...
Wypowiedź Harry'ego przerwało wlecenie sowy do salonu przez otwarte okno. Sowa wylądowała z gracją na ławie. Przyniosła ze sobą trzy śnieżnobiałe koperty. Jak tylko Harry podszedł do niej i odwiązał jej od nóżek przesyłkę, sowa wyleciała przez to samo okno, przez które pojawiła się w mieszkaniu Harry'ego.
- To jest jakaś kpina - powiedział Wybraniec i zmarszczył brwi.
- To są zaproszenia - odezwała się Ginny . - Na ...
- ... ślub Rona ... - oznajmiła Hermiona grobowym głosem, a następnie rozpłakała się.
- Lily
- Jak to?
- Upiła się i zemdlała w barze. Był tam akurat Draco i zabrał ją nieprzytomną do siebie, a jak się obudziła opowiedział jej o tym co się stało i wyznał jej miłość.
- Na Brodę Merlina! Draco jest zakochany w Hermionie? Czy to początek apokalipsy?
- Miejmy nadzieję, że nie - powiedziała Hermiona.
- Draco był dla niej taki kochany i słodki - zachwycała się Ginny. - Oni powinni być razem.
- Ty sobie żartujesz? Draco kochany i słodki? W stosunku do Hermiony? Jeszcze nie tak dawno wyzywał ją od szlam, a teraz jej nagle wyznaje miłość? To śmierdzi na kilometr. On na pewno coś knuje...
Wypowiedź Harry'ego przerwało wlecenie sowy do salonu przez otwarte okno. Sowa wylądowała z gracją na ławie. Przyniosła ze sobą trzy śnieżnobiałe koperty. Jak tylko Harry podszedł do niej i odwiązał jej od nóżek przesyłkę, sowa wyleciała przez to samo okno, przez które pojawiła się w mieszkaniu Harry'ego.
- To jest jakaś kpina - powiedział Wybraniec i zmarszczył brwi.
- To są zaproszenia - odezwała się Ginny . - Na ...
- ... ślub Rona ... - oznajmiła Hermiona grobowym głosem, a następnie rozpłakała się.
- Lily
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz