niedziela, 14 września 2014

Dramione extra - urodzinowe

To Dramione extra  dedykuję Oli, która ma dzisiaj  urodziny! Wszystkiego najlepszego kochana!♥

- Przykro mi, Hermiono ... 
- Mi też jest przykro!
- Zostaniemy przyjaciółmi?
- Może ...

            Hermiona oddała Ronowi pierścionek zaręczynowy ze łzami w oczach. Dowiedziała się właśnie, że Ron ją zdradza i woli tą drugą.

- Dlaczego? Co ona ma, czego ja nie mam?

Do kawiarni weszła wysoka, szczupła blondynka. Była śliczna. Hermiona skądś ją kojarzyła, ale nie wiedziała skąd.

-         Hej, Ron – powiedziała, po czym pocałowała Rona w policzek i usiadła mu na kolanach, a następnie zwróciła się do Hermiony. – Mam na imię Aleksandra. Jestem kuzynką Fleur i narzeczoną Rona.
-         Narzeczoną?
-         Tak. Coś nie pasuje?
-         Nie, nic – odpowiedziała oschle Hermiona, a następnie wybiegła z kawiarni.

Hermiona udała się do mieszkania swojej najlepszej przyjaciółki. Zapukała. Nikt nie pofatygował się, żeby otworzyć drzwi.

-         Ginny, otwórz ... Proszę cię ... To ważne!

Drzwi otworzyły się. Nie stała w nich jednak Ginny, tylko Wybraniec w samych bokserkach.

-         Hermiona? - zapytał zdziwiony Harry.
-         Gdzie jest Ginny?
-         W łazience.
-         Powiedz jej, żeby z niej wyszła. I ubierz się do cholery, Potter!
-         Hermiono, co się dzieje?
-         ...
-         Hermiono, Ginny lubiła ten wazon...
-         ...
-         Hermiono ...
-         ...
-         Hermiono Jean Granger!
-        
-         Herma!
-        
-         Co się stało, aniołku? – Ginny wyszła z łazienki, podeszła do przyjaciółki i przytuliła ją.
-         Ron i ja zerwaliśmy... On mnie zdradzał... Dzisiaj się do tego przyznał... I powiedział bezczelnie, że woli ją... I wtedy ona przyszła do kawiarni w której siedzieliśmy i oznajmiła mi, że Ron jej się oświadczył i biorą ślub.
-         Cooooooooooooo?! Zabiję go! Wydziedziczę z rodziny... Niech go tylko dorwę... Popamięta mnie ...

***
-         Żabciu, zaprosimy tą szlamę na nasz ślub czy szkoda papieru na zaproszenie dla kogoś z tak brudną krwią? – zapytała Aleksandra.
-         Zaprosimy... Przyjaźnię się z nią od pierwszej klasy - powiedział lekko urażonym głosem Ron.
-         No dobra. Nie mogę się doczekać naszego ślubu, Ronuś.
-         Będziesz piękną panną młodą.
      -    Wiem, żabciu.
      -     Nie masz nawet pojęcia jak bardzo cię kocham.
      -     Mam.
      -     Masz już pomysł, kto będzie twoją świadkową?
      -     Nie mam pojęcia.
      -     Może być moja siostra? Wiem, że się zbytnio nie znacie, ale powinna się ucieszyć.
      -     Nie wiem, zastanowimy się. Zastanawiałam się nad Fleur. Zawsze Ginny może być jedną z moich druhen.
      -     Tak, czy siak ucieszy się. Zaraz napiszę do niej sms'a.
      -     Co to jest sms?
      -     Krótka wiadomość wysyłana z telefonu, czyli mugolskiego urządzenia do komunikacji.
      -     Jesteś czarodziejem czystej krwi - Aleksandra zwróciła  Ronowi uwagę. - Nie wypada ci używać mugolskich urządzeń.
Aleksandra spojrzała gniewnie na Rona.
     -    W mojej rodzinie wszyscy ich używają - mówi Ron z czymś na kształt dumy w głosie. -  Może nie wszystkich mugolskich urządzeń, ale tych najbardziej podstawowych. Skoro masz zostać moją żoną, musisz to  zaakceptować.
Ron zmarszczył brwi. Jest zły. Aleksandra to wyczuła.
     -      Zgoda - powiedziała niechętnie.
Wzrok Rona złagodniał. Podchodzi do narzeczonej i całuje ją namiętnie. Aleksandra odwzajemnia pocałunek.
     -       Ty też musisz się jeszcze wiele nauczyć ... - powiedziała cicho Aleksandra.
***
     -       Ten kretyn do mnie napisał - powiedziała Ginny w drodze do baru. 
     -       Co napisał? 
    Ginny podała Hermionie telefon, a Hermiona szybko po niego sięgnęła i zaczęła łapczywie czytać.



Ja i moja narzeczona chcielibyśmy, żebyś została jedną z druhen na naszym ślubie. Chciałabyś? Szybko odpisz!
Twój kochający brat,

Ron xx


      -    On chyba sobie  żartuje! - wybuchnęła Ginny. - Nie zostanę druhną jego flegmy, niech nawet na to nie liczy! Chociaż w sumie to .... Herma, mam plan! Mogłabym im zepsuć ślub.
      -     To twój brat - Hermiona upomniała przyjaciółkę.
      -     Nie, to kretyn, który dał się złapać w sidła pół wili.
*
-        Hermiona, nie pij już.
-        Jeeeeeszczeeeeee tylkoooooo odrobiiiiiinkę!
-        Herma! Jesteś kompletnie pijana.
-        Zaaaa too tyyy jęsteś trześfa! Upiij się razeeem ze mną, Ginedro Wisil. Sory, Ginewro! Hiik. Hiik.
Hermiona zaczęła głośno czkać.
-        Idziemy do domu.
-        Nieeeeeeet, ja tuuuu zostajem, hiik, poza tyyyyyym ja nje mam domu. Hiik. W moiiiiim domu mieszyka Loland Wisiel, hiik, ze swoją willą. Z drugiej strony, to dziwne, że mieszka w mojej willi z willą. Hiiik
Hermiona zaczęła histerycznie chichotać, a po chwili jej chichot zamienił się  w szloch.
-        Wracamy do domu!
 Ginny wzięła Hermionę za rękę, wyprowadziła ją szlochającą i czkającą z baru i potem deportowała się, trzymając mocno przyjaciółkę za rękę. Jak tylko znalazły się niedaleko mieszkania Ginny i Wybrańca i Ginny puściła rękę Hermiony, zrozpaczona dziewczyna deportowała się.
-        Cholera jasna, Hermiona! – krzyknęła Ginny w przestrzeń.
Tymczasem Hermiona weszła do ekskluzywnego baru dla czarodziejów.
   *
Hermiona obudziła się. Strasznie bolała ją głowa. Wiedziała, że to kac, ale nie pamiętała żadnych wydarzeń z poprzedniego dnia. Leżała na miękkim łóżku, było jej bardzo wygodnie, jednak była lekko oszołomiona. Przewróciła się na drugi bok i jej ręka natrafiła na czyjąś rękę.
„Ron!” – pomyślała.
Postanowiła wreszcie otworzyć oczy i poprzyglądać się trochę śpiącemu narzeczonemu. Otworzyła oczy i zamiast Rona zobaczyła leżącego koło niej Malfoya.
„ Jasny gwint, co on tu robi?” – pomyślała, po czym rozejrzała się po pokoju. Nie znała tego miejsca. – „ A może jednak ważniejsze jest to, co JA tu robię...”
Nagle zaczęły jej wracać wspomnienia z poprzedniego dnia. Ron zostawił ją dla jednej z kuzynek Fleur – pół wili, Aleksandry. Potem przyszła do Ginny, z którą udała się do baru. Upiła się, więc Ginny deportowała się z nią spod baru, na osiedle, na którym Ginny mieszka z wybrańcem, ale ona chciała się jeszcze bardziej upić, więc teleportowała się do ekskluzywnego baru. Co było potem? Tego Hermiona nie była w stanie  sobie przypomnieć.
Zaczęła szlochać. To sprawiło, że Draco się obudził.
-        Cholera, Granger! – krzyknął. – Co ty tu robisz?
Przerażona Hermiona wzruszyła ramionami. Nie miała pojęcia skąd tu się wzięła, bolała ją głowa i chciała stąd uciec.
     -  Cholera, jakiego ja mam kaca! - krzyknął Draco. - I nic nie pamiętam.
Wstał z łóżka i podszedł do jakiejś szafki. Otworzył ją i Hermiona zobaczyła mnóstwo fiolek z przeróżnymi eliksirami. Draco wziął jedną z fiolek i wypił jej zawartość do dna.


***
     -      Zaprośmy Malfoya!
     -      Nie! Czy ty sobie żartujesz? On mnie nienawidzi i ja go też. 
     -     Ale on jest czystej krwi i jest bogaty. Kupi nam porządne, drogie prezenty i dzięki niemu będzie głośno o naszym weselu w prasie, przecież to arystokrata. 
     -      Nie sądzę, żeby on zechciał przyjść. 
     -      A ja myślę, że przyjdzie. Nie zapominaj, że jestem pół wilą i mi nie da się oprzeć. 
     -      Ale to śmierciożerca! 
     -      Były śmierciożerca! A tak poza tym, pamiętasz jak nienawidziłeś Snape'a, a potem Harry się dowiedział, że on przez siedem lat ratował wam życie? Nie każdy śmierciożerca jest zły. Przecież mama Draco też była po złej stronie, a jednak nie powiedziała Czarnemu Panu, że Harry przeżył! Skłamała! Przecież opowiadałeś mi dokładnie to, co Harry opowiadał tobie 
      -      Ale on jest niebezpieczny!
      -      Nie przesadzaj!
      -      On próbował zabić Dumbledore'a! 
      -      On nie miał wyboru. Poza tym zawiódł. Nie był w stanie go zabić twarzą w twarz i próbował użyć na niemu zaklętego naszyjnika i wywaru żywej śmierci, ale szczerze wątpił w to, że mu się uda.
      -      Chciałbym ci przypomnieć, że gdyby nie szybka reakcja Harry'ego on zabiłby wywarem żywej śmierci MNIE! 
      -        On nie chciał! 
      -       Skąd wiesz?
      -       To mój przyjaciel!
      -       Cooooooooooooooooooooo?!
      -       Przyjaźnimy się od dzieciństwa, Draco czasem mnie odwiedzał w wakacje we Francji. Opowiadał mi o swojej misji u Czarnego Pana, mimo, że miał o tym milczeć i żalił mi się. On był wtedy tylko przestraszonym chłopcem, który otrzymał niewykonalne zadanie i bał się kary za niewykonanie go. On codziennie przesiadywał w u Jęczącej Marty w toalecie i rozmawiał z nią o jego bliskiej śmierci. Draco był pewien, że Czarny Pan go zabije. Popadł w depresję I miał prawdziwe kłopoty. Nikt nie zauważał tego, że jest samotny. Nikt nie zauważał jego smutku. Nikt nie zauważał jego cierpienia, ale każdy zauważał jego błędy. Oczywiście poza niektórymi Ślizgonami, którzy z kolei nie chcieli z nim rozmawiać z zazdrości, że Draco jest śmierciożercą. Zaprosimy go? Obiecuję, że jak będzie dla ciebie wredny, to wykopię go z imprezy. 
     -        No dobra, wygrałaś.
     -        Dziękuję. 
Aleksandra zarzuciła Ronowi ręce na szyję i zaczęła go namiętnie całować. *
      -       Tylko jedna kropla! 
      -       A co jeśli to eliksir żywej śmierci? 
      -       Nie chcę cię zabić! Zaufaj mi!
Hermiona zaczęła się histerycznie śmiać. 
      -      Nie ufam ci, Malfoy!
      -      A powinnaś, Granger. Tylko jedna kropla!
      -      Nie!
      -      To ci przywróci pamięć.
      -      Nieprawda, to ci pozwoli wyciągnąć ze mnie informacje. 
      -      Wyciągnę tylko te, których nie pamiętasz, więc na jedno wychodzi!
      -      Dlaczego nie możemy użyć tego na tobie?
      -      Bo nie! Tylko jedna mała kropelka!
      -      Nie!
*
      -      No dobra...
      -      Grzeczna dziewczynka!
      -      Tylko jedna kropla?
      -      Tylko jedna.
      -      I w zamian za to odpowiesz na moje dziesięć pytań ?
      -      Odpowiem. 
      -      No dobra
*
      -    No więc co się stało?
      -    Weszłaś do baru kompletnie pijana i upiłaś się jeszcze bardziej. Ja byłem również pijany, ale nie tak bardzo jak ty. Bar zaczął coraz bardziej pustoszeć, a ty coraz więcej piłaś i po pewnym czasie tylko my zostaliśmy w barze i zemdlałaś. To są twoje jedyne wspomnienia. Ja mam za to przebłyski, że barman kazał mi ciebie zabrać z jego baru, więc deportowałem się z tobą do mnie do mieszkania i położyłem cię do mojego łóżka i chciałem pójść spać na kanapę, ale postanowiłem na chwilkę położyć się koło ciebie i odpocząć, bo nie miałem na tyle siły, by dojść do kanapy i zasnąłem.
      -    Pamiętałeś wszystko, co istotne.
      -   Wiem, ale chciałem, żebyś zrozumiała, że możesz mi ufać.
      -        Dlaczego mi to mówisz?
-        Bo chcę się zmienić i zacząć od nowa, a pokazywanie nowego, lepszego siebie światu chcę zacząć od ciebie.
-        Czemu ode mnie?
-        Bo ... Bo cię kocham. Zdałem sobie sprawę, że jestem w tobie zakochany pod koniec bitwy o Hogwart...
Hermiona wpatrywała się w niego z wyrazem wielkiego szoku malującym się na twarzy.
-         Powiedz coś ...
-         ...
-         Powiedz coś. Proszę cię...
-         ...
-         Hermiona?
-         Muszę to przemyśleć. Mam mętlik w głowie. Dopiero co mój świat się rozpadł, a ty mi wyznajesz takie rzeczy.
-         Jak to świat ci się rozpadł? Co się stało?
-         Ron zerwał zaręczyny i bierze ślub ze swoją kochanką.
-         Co za dupek! – krzyknął oburzony Draco.
-         Wiem ... – Hermiona westchnęła. – Nie wiem, co mam zrobić ze swoim życiem.
-         Mogę ci pomóc z poukładaniem tego wszystkiego.
-         Na pewno mogę ci ufać? – Hermiona zmarszczyła brwi.
-         Tak. Zrobię wszystko, żeby ci to udowodnić. Daj mi tylko czas i szansę.
-         Dziękuję. Obiecuję, że ją wykorzystam.
***
-         Co powiesz na Wiktora Kruma?
-         Nie.
-         Czemu?
-         Nie lubię go.
-         Dlaczego?
-         Bo poszedł kiedyś na bal z Hermioną.
-         No to co.
Aleksandra westchnęła. Towarzystwo w jakim obraca się Ron poza Wybrańcem nie było ani dla niej, ani dla niego odpowiednie. No bo jaki szanujący się czarodziej przyjaźni się z wielbicielami jakiś chrapaków krętorogich i ze szlamami.
-         Ja chciałem z nią wtedy iść – powiedział dotknięty do żywego Ron. – A on mi ją zabrał sprzed nosa.
-         Trudno. Nie zachowuj się jak małe dziecko! Zapraszamy go.
***
-         Jak myślisz, gdzie ona jest? – zapytała Ginny.
-         Nie mam pojęcia – odpowiedział Harry i wzruszył ramionami.
-         Martwię się o nią.
-         Wszystko będzie dobrze, zobaczysz! Hermiona jest silną, mądrą i dzielną czarownicą. Wiele razy wyciągała mnie i Rona z tarapatów. Bez niej pewnie już w pierwszej klasie byśmy zginęli. Poradzi sobie!
-         Wiem jaka jest Hermiona. Ale ja i tak się martwię.
-         Dzwoniłaś do niej?
-         Kilkanaście razy, ale zadzwonię jeszcze raz.
***
-         Odwieźć cię do domu?
-         Nie mam domu. Mój były dom jest przepisany na Rona, ale możesz mnie odwieźć do domu Ginny i Harry’ego.
-         Dobrze.
Pięć minut później Hermiona i Draco wyszli z willi arystokraty. Na podjeździe stał samochód z ministerstwa.
-         Dzień dobry, paniczu – powiedział szofer. – Dzień dobry, proszę pani.
-         Dzień dobry – wymamrotała Hermiona.
-         Witaj, Paul – powiedział chłodno Malfoy.
-         Gdzie?
Hermiona podała adres Pottera.
-         Już się robi
Kilka minut później byli już na miejscu.
-         Odprowadzę Cię – zaoferował Draco. – Czekaj, Paul.
-         Dzięki – odpowiedziała Hermiona, po czym zapukała do drzwi.
Otworzyła jej Ginny. Na jej twarzy było widać mieszaninę ulgi i wściekłości.
-         Hermiona! – krzyknęła i przytuliła przyjaciółkę. – Martwiłam się o ciebie. Nie odbierałaś moich telefonów!
-         Przepraszam – odpowiedziała pełnym skruchy głosem Hermiona.
Dopiero teraz Ginny dostrzegła Draco. Przez moment wpatrywała się w niego zdziwiona, a potem przeniosła wzrok na Hermionę. Otworzyła usta, zapewne, aby wygłosić jakąś uwagę, ale po tym jak napotkała karcące spojrzenie Hermiony natychmiast je zamknęła.
     -     To ja już pójdę – Draco przerwał niezręczną ciszę. – Opiekuj się nią, Weasley. Trzymaj się, Hermiono. Do zobaczenia.
Draco pocałował Hermionę w policzek i odszedł.
*
Hermiona i Ginny siedziały na kanapie w salonie i piły herbatę. Harry jeszcze nie wiedział o powrocie Hermiony, bo dostał wezwanie do pracy.
-         Opowiedz mi o tym jeszcze raz!
-         Nie ma o czym mówić, to nic takiego.
-         Nie ma o czym mówić? Miona, Malfoy cię kocha. Na brodę Merlina, jest o czym mówić! I jeszcze to, jak na ciebie patrzył! On cię naprawdę kocha!
-         No nie wiem...
-         A ja tak! I jeszcze ten pocałunek w policzek! To było mega słodkie. Nie wiedziałam, że Malfoy potrafi być taki czarujący. To jest idealny facet dla ciebie! A nie ten dupek, mój brat.
-         Kochanie, wróciłem! – krzyknął Harry wchodząc do mieszkania.
-         Hej! – odkrzyknęła Ginny. – Patrz, kto zaszczycił nas swoją obecnością.
Harry wszedł do salonu.
-         No nareszcie! Witaj wśród żywych! – podszedł do Hermiony i ją przytulił.
-         Cześć – odpowiedziała Hermiona.
-         Zgadnij, u kogo Hermiona dzisiaj nocowała? – odezwała się rudowłosa.
-         Nie mam pojęcia – Harry wzruszył ramionami. – U rodziców? U Luny? W Muszelce? U George’a? W Norze?
-         U Malfoya!
Harry przestał się uśmiechać.
      -     Jak to?
      -     Upiła się i zemdlała w barze. Był tam akurat Draco i zabrał ją nieprzytomną do siebie, a jak się obudziła opowiedział jej o tym co się stało i wyznał jej miłość.
      -     Na Brodę Merlina! Draco jest zakochany w Hermionie? Czy to początek apokalipsy?
      -     Miejmy nadzieję, że nie - powiedziała Hermiona.
      -     Draco był dla niej taki kochany i słodki - zachwycała się Ginny. - Oni powinni być razem.
      -     Ty sobie żartujesz? Draco kochany i słodki? W stosunku do Hermiony? Jeszcze nie tak dawno wyzywał ją od szlam, a teraz jej nagle wyznaje miłość? To śmierdzi na kilometr. On na pewno coś knuje...
   Wypowiedź Harry'ego przerwało wlecenie sowy do salonu przez otwarte okno. Sowa wylądowała z gracją na ławie. Przyniosła ze sobą trzy śnieżnobiałe koperty. Jak tylko Harry podszedł do niej i odwiązał jej od nóżek przesyłkę, sowa wyleciała przez to samo okno, przez które pojawiła się w mieszkaniu Harry'ego.
     -       To jest jakaś kpina - powiedział Wybraniec i zmarszczył brwi.
     -       To są zaproszenia - odezwała się Ginny . - Na ...
    -         ... ślub Rona ... - oznajmiła Hermiona grobowym głosem, a następnie rozpłakała się.















- Lily

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz