poniedziałek, 28 lipca 2014

Inna strona Petunii cz.1

Wszyscy myślą, że nienawidziłam mojej siostry. To nie jest prawda. Kochałam ją, ale byłam o nią bardzo zazdrosna. Zanim Lily dostała list nasza mama kochała nas tak samo albo nawet mnie bardziej, bo przerażały ją zdolności Lily. Jednak po tym jak Lily dostała list wszystko się zmieniło. Była z niej bardzo dumna. Żyłam w jej cieniu. Bardzo bolało mnie to, że mama mnie ignorowała, jak tylko Lily była w pobliżu. Dlatego odsunęłam się od siostry. Bo taka postawa mniej mnie bolała ... Wszystko zaczęło się jak miałam 12 lat. Byłyśmy z Lily na placu zabaw i huśtałyśmy się na huśtawkach. Lily znacznie wyżej ode mnie. Jak była naprawdę wysoko, zeskoczyła z huśtawki.
- Lily, nie rób tego! - krzyknęłam przerażona.
Bałam się, że coś jej się stanie, ale ona zawisła w powietrzu, po czym z wdziękiem wylądowała na ziemi.
- Mama ci mówiła, żebyś tego nie robiła - wstałam z huśtawki. - Lily, mama mówiła, że ci nie wolno.
- Przecież nic mi się nie stało - Lily zachichotała. - Tuniu, popatrz co potrafię!
Rozejrzałam się po placu zabaw. Nie było na nim nikogo oprócz nas. Nie chciałam patrzeć na kolejne magiczne sztuczki, bo zżerała mnie zazdrość, że ja tak nie umiem. Jednak ciekawość zwyciężyła.
Tym razem Lily zaczarowała kwiatka tak, żeby zamykał się i otwierał. Chwilę potem poznałyśmy Severusa Snape'a, który oświadczył, że Lily jest czarownicą. Uznałyśmy to z Lily za wredne przezwisko i poszłyśmy do domu. Jednak od tej pory Lily wolała towarzystwo Snape'a od mojego. Zaczęłam korespondować z Dumbledorem. Zaczęło się od tego, że chciałam dostać się do Hogwartu. Potem poprosiłam go, żeby informował mnie o tym, jak Lily idzie w szkole. Nikomu tego nigdy nie przyznałam, ale bardzo martwiłam się o siostrę. Do Lily rzecz jasna też pisałam. Jednak coś się między nami popsuło. Pewnego dnia nasze stosunki pogorszyły się jeszcze  bardziej. Było to w wakacje pomiędzy szóstą, a siódmą klasą. Do Lily przyszedł jej kolega - James Potter. A było to tak ...
Usłyszałam pukanie do drzwi.
- Tunia, otworzysz? - zapytała Lily wychylając się z łazienki.
- Jasne - odpowiedziałam.
Podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Stał w nich wysoki chłopak. Miał ciemne, rozczochrane włosy, okulary i był nieziemsko przystojny. Wpatrywałam się w niego z zachwytem.
- Zastałem Lily?- zapytał.
- Tak, wejdź - odpowiedziałam trochę przygaszona.
- Jestem James - powiedział chłopak.
- A ja Petunia.
James roześmiał się.
- Fajne imię - powiedział sarkastycznie. - Pety- unia.
Zaczął śmiać się jeszcze bardziej
Uśmiechnęłam się zażenowana. Lily zbiegła po schodach.
- O jesteś! - krzyknęła radośnie. - Widzę, że poznałeś już moją siostrę - Petunię.
James wybuchnał niekontrolowanym  śmiechem.
- Coś mnie ominęło? - Lily uśmiechnęła się do mnie, jednak mi wcale nie było do śmiechu. Jak zwykle to ja musialam być powodem do śmiechu.
-To ja już pójdę-nie patrząc na nich odwróciłami się powoli i odeszłam. Kiedy się obrocilam Lily patrzyła za mną lekko zdezorientowana.
Poszłam do kuchni i rozpłakałam się. Nie mogłam powstrzymać łez, które pociekły mi po policzkach. Nie wiedziałam nawet czemu to mnie tak dotknęło. Naprawdę podobał mi  się  chłopak, którego potem znienawidziłam. Do kuchni przyszła Lily. Podeszła do mnie zdziwiona.
- Co się stało? - zapytała.
- On się ze mnie śmieje. Śmieszy go moje imię. Znowu jestem pośmiewiskiem.
- Pogadam z nim. Dołącz do nas zaraz.
- Ok.
- Lily & £apa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz