Kilka lat po pokonaniu Voldemorta Harry Potter udał się do
Jubilera, żeby kupić pierścionek zaręczynowy. Nie wiedział jeszcze, czy
oświadczy się Ginny teraz, czy za jakiś czas, ale chciał go już mieć w
zanadrzu.
-
Harry? – Potter usłyszał znajomy głos.
Odwrócił się. Nie mylił się. Należał on do jego kuzyna –
Dudleya.
-
Hej – powiedział Harry.
-
Cześć – odpowiedział Dudley. – Chciałbym ci podziękować.
-
Za co?
-
Za to, że nie dałeś mu się zabić i go pokonałeś.
-
Udało mi się tylko dzięki fartowi i pomocy przyjaciół.
-
Może jeszcze mi powiesz, że to, że nie dałeś mu wykraść kamienia, zabiłeś bazyliszka, byłeś
świadkiem odrodzenia sam- wiesz- kogo i nie dałeś mu się zabić, wygrałeś
turniej Trójmagiczny, uratowałeś mnie przed dementorami, chociaż mogłeś
wylecieć ze szkoły ... I prawie wyleciałeś... Nie dałeś mu się potem zabić,
mimo że próbował też jest fartem?!
-
Kto ci o tym wszystkim powiedział?
-
Hestia i Dedalus. No wiesz, ci członkowie Zakonu, którzy dbali
o bezpieczeństwo moje i rodziców. Wszystko nam opowiedzieli o Zakonie, Sam –
Wiesz – Kim i tym wszystkim, przez co przeszedłeś... Chciałbym cię przeprosić
za to, że byłem dla ciebie takim dupkiem.
-
Nic nie szkodzi – odpowiedział Harry i po raz pierwszy
uśmiechnął się szczerze do kuzyna. – Zmieniłeś się.
Nagle Harry przestał się
uśmiechać.
-
Padnij! – krzyknął.
Zdezorientowany Dudley położył
się natychmiast na ziemi. Gdyby zrobił to sekundę później już by nie żył.
Harry wyjął różdżkę i zaczął walczyć ze śmierciożercą, który
najwidoczniej śledził Pottera i chciał pomścić Czarnego Pana. Potter szybko go
rozbroił, po czym wyczarował magiczne kajdanki i wezwał poprzez patronusa
Hermionę, która natychmiast aportowała się przed sklepem i do niego weszła.
Pomogła Harry’emu zmodyfikować pamięć wszystkim mugolom, którzy byli wtedy w
sklepie poza Dudleyem i deportowała się razem ze śmierciożercą. Dudley pomógł
Harry’emu wybrać pierścionek dla Ginny i zaprosił Harry’ego na niedzielny obiad.
- Lily
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz