sobota, 11 października 2014

Inna Strona Petunii : część 10.

Rok 2000.
Siedziałam w salonie i rozmyślałam, gdy usłyszałam pukanie do drzwi. Pobiegłam je otworzyć.  Stał w nich Dudley.
- Dudziaczek! – przytuliłam go.
- Cześć, mamo.
- Wejdź do środka.
Wpuściłam go do domu. 
- Harry dzisiaj do nas wpadnie z wizytą – powiedział Dudley. – Ze swoją dziewczyną.
- Dobrze. Jestem ciekawa, kim ona jest?
- Ginny Weasley. Hestia mi o niej powiadała.
- Córka Artura? Tego gościa, co nam rozwalił salon?
- Tak.
- Mam nadzieję, że nie odziedziczyła charakteru po ojcu i nie będzie nas prosiła, żebyśmy dali jej baterie, bo je kolekcjonuje.
- Nie sądzę. Z tego co wiem, to jest w porządku. I nie ma obsesji na punkcie mugoli.
- To dobrze.
- Tak właściwie, to skąd wiesz, że Harry do nas wpadnie? Zadzwonił do ciebie? Napisał?
- Nie, spotkałem go u jubilera.
- Co on tam robił?
- Kupował pierścionek. Zamierza się chyba oświadczyć tej swojej Ginny.
- To wspaniale!  - krzyknęłam radośnie. – Chcę, żeby był szczęśliwy.  Należy mu się to po tym wszystkim…
Kilka godzin później, gdy obiad akurat był gotowy usłyszałam pukanie.  Podeszłam do drzwi i otworzyłam.
- Cześć, Harry – powiedziałam radośnie.
- Cześć, ciociu – odpowiedział trochę sztywno Harry.
- Wejdźcie.
Harry i jego dziewczyna weszli do środka. Dudley miał rację. Była to Ginny Weasley. Byłam tego pewna, bo miała rude włosy, co było rodzinne u Weasleyów.
- Jestem Petunia- wyciągnęłam w jej stronę rękę.
- A ja Ginny Weasley – dziewczyna uścisnęła moją dłoń  i uśmiechnęła się do mnie. – Miło mi panią poznać.
- Mi ciebie również, moja droga – odpowiedziałam.
Zaprowadziłam ich do jadalni, w której Dudley kończył już nakrywać do stołu.
- Cześć, Harry – powiedział radośnie Dudley.
- Siemka, Wielki De – odpowiedział Harry.  – To jest Ginny, moja dziewczyna.
Ginny i Dudley przywitali się, a ja poszłam po czerwone wino i kieliszki.
Po chwili wróciłam i usiedliśmy do stołu.  Nalałam każdemu wino do kieliszków i zaczęłam nakładać sobie na talerz jedzenie.
- Gdzie jest wujek? – zapytał zdziwionym głosem Harry.
- Dużo się zmieniło od naszego ostatniego spotkania, Harry – wyjaśniłam. – Rozwiodłam się.
- Dlaczego?
- Bo nigdy nie kochałam Vernona. Byłam z nim tylko, żeby  nie być samotna i dla pozycji społecznej.  Wiedziałam, że nigdy się w nim nie zakocham, bo zaczęłam z nim chodzić, żeby udowodnić  Lily, że taka zwykła osoba jak ja też zasługuje na miłość.
- Ale przecież mama to wiedziała – zaoponował Harry. – Ona cię kochała, a ty byłaś o nią zwyczajnie zazdrosna.
- Skąd o tym wiesz? – zapytałam, krojąc mięso.
Jedyna osoba, która znała prawdę to Severus Snape.
- Od Snape’a – wtrąciła się do rozmowy Ginny. – Harry  widział jego wspomnienia.
- Miał ci tego nie pokazywać. Miałeś się nigdy nie dowiedzieć o jego największej tajemnicy a skoro wiesz o tym, to musiał ci ją zdradzić.  Co się zmieniło? – zapytałam, chociaż byłam prawie pewna, że znam  już odpowiedź na to pytanie.
- Snape nie żyje – powiedział Harry. – Byłem przy nim, gdy umierał. Przekazał mi wtedy swoje wspomnienia i powiedział, że mam jej oczy.
Moje obawy potwierdziły się. Severus umarł. Mimowolnie łzy pociekły mi po policzkach. Otarłam je serwetką.
- Miał rację. Masz jej oczy. Taki sam odcień i taki sam kształt.
- Wiem. Wszyscy mi to powtarzają.
- Severus bardzo  cierpiał jak umierał?
- Tak. Bardzo, jak na ofiarę Voldemorta …
- Nie zabił go avadą?
- Nie. Nasłał na niego swojego węża…  Skąd ciocia zna takie zaklęcia?
- Wiem więcej niż ci się wydaje – odpowiedziałam tajemniczo. –Może zmieńmy temat, bo tak trochę się smutno zrobiło.  Pracujesz już, Harry?

- Tak. Już od dawna. Jestem aurorem.
- Czyli nadal walczysz ze złem?
- Tak.
- A ty, Ginny?
- Gram zawodowo w Quidditcha.
- Co to jest quidditch? – zapytał Dudley.
- Magiczna gra zespołowa, w którą się gra na miotłach  - wyjaśniłam.
- Skąd to wiesz, ciociu?- zapytał  zdziwiony Harry.
Zaśmiałam się. 
- Mówiłam już, że wiem więcej niż ci się wydaje. Wiem też, że James był szukającym Gryffindoru, tak samo jak ty. I w dodatku zostałeś najmłodszym graczem w stuleciu – powiedziałam z dumą w głosie. – Wiem nawet, że Ginny była z tobą w drużynie!
- Kto ci powiedział?
- Wszystko w swoim czasie.  Nie tylko Severus ma swoje inne oblicze.
- Dobrze go pani znała? – zapytała Ginny.
- Tak. Byliśmy przyjaciółmi.
- Ty i Snape? – zapytał z niedowierzaniem Harry.
- Ja i Snape.
- Wiesz o wszystkim od niego?
-Nie. Tylko o niektórych rzeczach.  Nie jest jedynym czarodziejem, z którym utrzymywałam kontakt. Niektórych nawet widziałeś, gdy byłeś za mały, żeby to w późniejszych latach pamiętać.

- Wiedziałaś, że pani Figg jest charłakiem?
- Oczywiście. Dumbledore mi powiedział.
- To od niego był ten wyjec?!
- Tak.
- Więc gdy do nas przyszedł, nie widziałaś go po raz pierwszy?
- Nie, ale niestety po raz ostatni.
Ginny i Dudley słuchali naszej rozmowy z wielkim zainteresowaniem, raz na jakiś czas wtrącając się do niej. Czasami nawet Dudley przestawał jeść i zamierał skupiając się na słuchaniu nas, co było do niego bardzo niepodobne.
- Zabierzecie mnie kiedyś na mecz tego Kfydycza, czy jak się tam nazywa ta wasza gra? – zapytał Dudley.
- Obawiam się, że to nie możliwe, bo zawsze na meczach na boisko i okoliczne tereny rzuca się zaklęcia antymugolskie – odpowiedziała Ginny. - Możemy cię jednak zabrać na trening na wzgórzu w  pobliżu Nory. Często tam trenuję z braćmi i z Harrym.
- Dobrze – Dudley się uśmiechnął.
Po skończonym posiłku zrobiłam dla wszystkich herbatę. Z jadalni przenieśliśmy się do salonu.
- Wiem, że niedługo są twoje urodziny, Harry – powiedziałam – więc mam coś dla ciebie. Nie miałam pojęcia co ci dać, więc przeszukałam strych w poszukiwaniu natchnienia. Znalazłam tam coś bardzo cennego, co z pewnością chciałbyś mieć…
Wyszłam z salonu i udałam się do komórki pod schodami, w której kiedyś mieszkał Harry. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Spod łóżka wyjęłam duży karton. Zaniosłam go do salonu.
- To dla ciebie – powiedziałam i postawiłam karton przed Harrym.
Harry zaskoczony zajrzał do środka.
- Co w nim jest? – zapytała Ginny.
- Moja korespondencja z Lily, Lupinem, Dumbledorem i Severusem, pamiętnik Lily, rodzinny album ze zdjęciami, szata Lily z pierwszego roku i wszystko, co zapisała mi  w spadku – odpowiedziałam.
Harry wyjął list z brzegu i zaczął go czytać na głos.

Kochana Petunio,
Wiem, że nie odpowiesz mi na ten list, ale musiałam Ci go wysłać. Wiem od pani Figg,  że Twój synek skończył wczoraj roczek. Ucałuj go ode mnie!
Nie wiem, jak długo jeszcze będę bezpieczna. Voldemort coraz bardziej rośnie w siłę. Nie rozumiem, czemu tak bardzo się uparł, że chłopcem, który musi zginąć jest Harry… Z tego, co wiem, to jest jeszcze jeden chłopiec, który urodził się w podobnym czasie co Harry… Oczywiście nie chcę, żeby on zginął. Chodzi  mi o to, że nie rozumiem jak można chcieć zabić niemowlę. Musisz wiedzieć, że nie pozwolę Harry’emu zginąć. W razie czego mogę zginąć, byleby go ochronić. Jeśli tak się stanie, zaopiekuj się Harrym i dbaj o niego jak o własnego syna. Mam do Ciebie jeszcze jedną prośbę… Niedawno dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Zechciałabyś zostać matką chrzestną mojego drugiego dziecka? Ojcem chrzestnym prawdopodobnie zostanie Severus. Planujemy razem z Jamesem się z nim pogodzić!
Pamiętaj, że bardzo Cię kocham!
Lily
Harry był wstrząśnięty. Pobladł, a po policzkach zaczęły mu spływać łzy. Ginny jedną rękę trzymała na dłoni Harry’ego, a drugą obejmowała go. Dudley z kolei nie bardzo wiedział o co chodzi. Nie miał nawet pojęcia jak nazywali się rodzice Harry’ego, ani kim jest ten Severus o którym wszyscy rozmawiają.
- Miałbym rodzeństwo? – zapytał Harry.

Skinęłam głową.

2 komentarze:

  1. Wow, cudowne :) ! Bardzo mi się podoba przedstawienie Petunii w innym świetle. Zabieram się za Dramione :)

    OdpowiedzUsuń