Zjeżdżam windą o dwadzieścia pięter w dół. Wysiadam z niej i
przykładam nadgarstek z numerem identyfikacyjnym do czytnika.
Na powierzchni ziemi trwa wojna,
więc ludzie, którzy nie chcą albo nie mogą walczyć i ludzie opracowujący
strategie obronne mieszkają w podziemnym mieście. Oprócz tubylców jest tu też
dużo uchodźców z innych obszarów dotkniętych wojną z robotami. Jestem jedną z
nich. Chcę walczyć, ale jestem jeszcze na to za młoda, więc przeniesiono mnie
do podziemnego miasta. Moja cała rodzina poza młodszą o rok siostrą została w
naszym rodzinnym mieście. Nie mam pojęcia, czy kiedykolwiek ich zobaczę… Na szczęście nie jestem całkowicie
bezużyteczna i nie tkwię w obcym mieście kompletnie bezczynnie. Moja siostra zdobyła niedawno tytuł mistrzyni logiki, a ja mam analityczny umysł i
jestem bardzo dobra z informatyki, więc ludzie, który rządzą tym miastem
wykorzystują nasze przydatne zdolności do pomocy przy opracowywaniu strategii
obronnych. Jesteśmy już razem blisko do włamania się do systemu operacyjnego
jednego z robotów, który bierze bardzo aktywnie udział w wojnie i zabił mnóstwo
niewinnych ludzi. Jak nam się uda, to potem pójdzie już wszystko jak z płatka i
najprawdopodobniej wkrótce armia robotów zostanie pokonana.
Udaję się do kabiny numer 394, w
której mieszka moja siostra - Molly. Ponownie przykładam nadgarstek, do
czytnika, a następnie pozwalam mu zeskanować swoje tęczówki. W końcu drzwi się
otwierają i wchodzę do środka.
- Irene! – woła moja siostra i
przytula się do mnie.
- Hej – odpowiadam.
Jej kabina wygląda tak samo jak
moja. Ma dziesięć metrów kwadratowych, białe ściany, biały sufit, białą
podłogę, białe elektroniczne drzwi, obok których stoi mała biała szafa,
naprzeciwko szafy jest białe łóżko, a przy prostopadłej ścianie stoi białe
biurko i białe krzesło. Ściana naprzeciwko tej, przy której jest biurko jest
skomputeryzowana i wydaje polecenia, na przykład :” Jest godzina siódma, pora wstać”
albo „ wybiła szesnasta, udaj się do pokoju Dowództwa”. Do pokoju mojej siostry
oprócz niej mam dostęp tylko ja i nasz dowódca – kapitan Swan. Mogę tylko
odwiedzać siostrę o wyznaczonych porach, gdybym przyszła do niej w środku nocy,
czytnik przy drzwiach z pewnością odmówiłby mi dostępu.
Siadam razem z siostrą na jej
łóżku. Jest małe i twarde, tak samo jak
moje.
- Co u ciebie, aniołku? – pytam.
- Nie najgorzej – odpowiada Molly
i uśmiecha się do mnie. – Jesteśmy już blisko złamania włamania się do systemu.
- Wiem – odpowiadam.
Rozmawiamy jeszcze przez chwilę,
a potem zostajemy wezwane do pokoju Dowództwa. Wychodzimy z pokoju Molly i idziemy do windy, wjeżdżamy nią o dziesięć
pięter w górę, wychodzimy z niej, skanujemy nadgarstki i kierujemy się w stronę
pokoju Dowództwa. Idziemy śnieżnobiałym
korytarzem. Tubylcy mają obsesję na punkcie bieli. Jest ona wszędzie i bolą
mnie od niej oczy. Wolałabym już chyba, żeby wszystko było szare albo czarne. Mijam różne kabiny, ambulatorium z którego słychać
pikanie różnych maszyn, krzyki, a także szloch ludzi, którzy właśnie stracili
ludzi i zastanawiam się, czy moja rodzina jeszcze żyje, czy już nie.
Odwracam głowę i patrzę na moją
siostrę. Jest blada jak papier. Kładę jej rękę na ramieniu. Wiem, że też się
zastanawia nad tym, czy nasi rodzice i starszy brat żyją i chcę jej tym drobnym
gestem przekazać, że jestem przy niej.
W końcu stajemy przed drzwiami
pokoju dowództwa. Skanujemy nadgarstki i tęczówki, a drzwi się otwierają.
Wchodzimy do środka.
Pokój jest prawie pusty. Jest w
nim tylko kapitan Swan i jego asystentka.
- Mam dla was dobre wieści – mówi
kapitan. – Nie udało nam się co prawda włamać do systemu operacyjnego tego
robota, nad którym pracowaliśmy, ale za to włamaliśmy się do systemu operacyjnego
naszego prezydenta. Już niedługo wszystkie roboty przestaną walczyć i znowu się
nam podporządkują!
- Nareszcie – mówię i uśmiecham
się szeroko.
- Lily
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz