Łapa
,,Ze wszystkich dróg prowadzących do osiągnięcia szczęścia w życiu, żadna nie jest tak skuteczna, tak owocna i tak słodka jak przyjaźń."
- Epikur
Huncwoci
Niezapomniana
czwórka huncwotów była bardzo popularna w Hogwarcie. Mała banda której
przewodniczyli James Potter i Syriusz Black pozostawili po sobie liczne zapiski
w kartotece pana Filcha upamiętniające ich wyczyny.
***
1.Na peronie
Rozpoczął się
piąty rok nauki w Hogwarcie rocznika 1959/1960.
Na peronie i 9
¾ na dworcu King Cross w Londynie był tłum czarodziejów i czarownic, oraz mniej
licznych mugoli, odprowadzających swoje dzieci na dworzec, po wakacjach
letnich.
Syriusz Black
pchał wózek, na którym leżał jego kuferek, zachowując odpowiednią odległość od
swojego brata Regulusa, który szedł obok rodziców. Od czterech lat zawzięcie
wypierał się tego, że łączą ci więzy krwi, kiedy w pobliżu znajdowali się jego
znajomi.
Kiedy ich oczom ukazała się barierka
prowadząca na peron, z którego odjeżdżał pociąg do Hogwartu Syriusz poczuł
ogromną radość. Wakacje spędzone w domu były dla niego męczarnią. Rad był, że z
Jamesem odkryli w zeszłym roku, że Ministerstwo Magii nie jest w stanie
stwierdzić użycia czarów nieletniego czarodzieja, kiedy ten nie mieszka z mugolami.
Dzięki temu mógł korzystać z czarów całe dwa miesiące, nie bojąc się
konsekwencji.
Spojrzał
ukradkiem na swoich rodziców i zobaczył, że zajęci są rozmową ze swoim młodszym
synem. Nigdy nie byli dla Syriusza tak mili, jak dla Regulusa, a jednak poczuł
się nieco dotknięty, kiedy zrozumiał, że
tego lata ich stosunki jeszcze bardziej się pogorszyły. Być może miało to
związek z tym, że na początku lipca wyraził głośno swoją opinię na temat
czystości krwi, przy ciotce Druelli i kuzynkach. W każdym razie unikali rozmów
z nim, a parę razy, kiedy wyprowadził swoją matkę w równowagi zdawało mu się, że dłoń, która zaciskała się
na różdżce w jej kieszeni zdolna jest do tego, aby go zaatakować.
Przeszedł
przez barierkę i dostrzegł tłum ludzi. Zaczął się przeciskać i rozglądać
szukając swoich przyjaciół, bez słowa zostawiając
za sobą rodzinkę. Dostrzegł wreszcie Remusa żegnającego się ze swoim wysokim ojcem,
który był poważnym człowiekiem z godnymi podziwu manierami. Był człowiekiem
stworzonym, do noszenia garnitura.
Syriusz nie
podszedł do nich. Pomachał jedynie przyjacielowi, kiedy ten dostrzegł jego
spojrzenie. Dziarskim krokiem ruszył dalej, mijając kolejne postaci. Liczni
uczniowie witali się z nim wesoło.
Oparty nonszalancko
o słup, stał James Potter naprzeciwko swoim rodzicom, Dorei i Charlusie, którzy
próbowali po raz ostatni w tym półroczu, porozmawiać z synem. Jednak ten był
lekko rozkojarzony, bo zajęty był wpatrywaniem się iw otaczający go tłum
szukając kogoś. Syriusz uśmiechnął się widząc to. Podszedł do niego wciąż
szeroko się uśmiechając.
-Och, witaj
Syriuszu! – przywitała się z nim serdecznie Dorea.
-Witam –
zawtórował jej Charlus.
Syriusz lubił
rodziców Jamesa. Odwiedził ich dom w zeszłe wakacje i przekonał się, że są
bardzo mili. Uśmiechnął się jeszcze bardziej.
-Jak tam
pańskie wakacje? – zagadnął.
-Bardzo
dobrze, co nie James?
-Taaak,
spędziliśmy dwa tygodnie w hotelu w Bułgarii, niestety była tam też ciotka
Reimi… - James skrzywił się lekko, patrząc znacząco na ojca.
-Nie mów o
niej źle! Jest naprawdę cudowną kobietą… no może samotność nieco namieszała jej
w głowie, ale mimo to zawsze nam pomaga – skarciła go matka.
James nie zakwestionował
tego.
-A gdzie twoi
rodzice? – zapytał Charlus, Syriusza.
-Tam – Black
wskazał na rodziców rozmawiających z Druellą, która odprowadziła na dworzec
swoje dwie najmłodsze córki .
Jej władcze
spojrzenie przeniosło się na chwilę na wskazującego na nią syna. Odwróciła się
do nich plecami. Syriuszowi zrobiło się trochę głupio, ale Dorea poklepała go
po ramieniu.
-Nie przejmuj
się – powiedziała cicho – Lećcie już zająć jakiś przedział, bo zaraz nie będzie
już żadnego wolnego! – dodała patrząc na syna z miłością.
Uścisnęła go
mocno , obdarzyła uśmiechem Syriusza, życzyła im miłego roku szkolnego. Charlus
podał im dłoń na pożegnanie.
Wtaszczyli
swoje kufry do pociągu i położyli w pierwszym wolnym przedziale, który znaleźli,
po czym wyszli na korytarz aby wypatrywać pozostałych przyjaciół. Chwilę po
usłyszeli gwizdu pociągu zobaczyli Remusa i Petera, którzy zmierzali w ich kierunku.
Pociąg ruszył powoli, opuszczając peron. Państwo Potter pomachali swojemu
synowi, ale ten stał bokiem do okna zajęty rozmową z Remusem, więc nie mógł ich
zobaczyć. Syriusz widząc to pomachał im.
-Pokaż to! –
wykrzyknął zaskoczony James – Naprawdę? Ty? Chyba stary Dumbledore się pomylił!
Tak, musiał się pomylić…
Syriusz
odwrócił się szybko słysząc podniesiony głos Jamesa i wszedł do przedziału. James
wpatrywał się w czerwono-złotą plakietkę z napisem ”prefekt”, którą trzymał w
ręku Remus. Spojrzał się na Syriusza z wyrazem zaskoczenia na twarzy. Peter,
który zajęty był wpakowywaniem swojego kufra na półkę przeklął głośno, kiedy
ten upadł mu na stopę, co na chwilę odwróciło uwagę przyjaciół od odznaki.
-Jesteś wyjątkowo
tępy, Glizdusiu, PRZECIEŻ TY MASZ RÓŻDŻKĘ, JESTEM CZARODZIEJEM – powiedział Syriusz.
Jazda pociągiem
minęła im miło. Całą drogę opowiadali o swoich wakacjach i dyskutowali o
czekającym ich roku szkolnym, co chwila wybuchając głośny śmiechem, ciesząc
się, że znów są razem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz