Jason, Julia, Khauriel i Rose stali na chodniku. Khauriel i
Rose byli przyzwyczajeni do tego tętniącego życiem miasta, a Jason i Julia
rozglądali się dookoła za zdziwieniem.
- Co to jest? – zapytała szeptem Julia pokazując na
przejeżdżający koło nich samochód.
- To jest samochód – wyjaśnił Khauriel. – Ludzie
używają tego do podróżowania zamiast
powozów.
- Niesamowite – wyszeptał z przejęciem Jason.
- Gdzie jest najbliższa biblioteka? – zapytała Julia. – Muszę
przeczytać jakąś dobrą, ziemską książkę.
- Zabiorę cię do Empiku – zaproponował Khauriel, po czym
zaczął iść prosto przed siebie. – Chodźcie! Tam można kupić książki.
- Nie mam przecież ziemskich pieniędzy – powiedziała Julia.
- Ja mam – odpowiedział anioł. – I to mnóstwo.
- Skąd? – zapytał Jason.
- Widzicie ten płaszcz? – zapytał Khauriel pokazując na
płaszcz, który miał na sobie. – Jest sterowany myślą. Wystarczy, że pomyślę o
pieniądzach, a pojawiają się w moich kieszeniach. Jak zgłodnieję, to pojawia
się tam paczka ciasteczek. Jak będę musiał się gdzieś ukryć nałoży on na mnie
filtr percepcji dzięki któremu nie będę rzucał się w oczy. Ponadto chodząc w
nim rozumiem co ludzie do mnie mówią nawet jeśli mówimy po innym języku. Oprócz
tego mam w nim striverę. Poza tym kieszenie tego płaszcza są bezdenne. Pewna
potężna czarownica, która szyje anielskie płaszcze rzuciła na nie zaklęcie
zmniejszająco-zwiększające.
- Czyli te kieszenie są większe w środku niż na zewnątrz? –
zapytała Julia, która bardzo chciała zrozumieć na jakiej zasadzie to zaklęcie
działa.
- Można tak powiedzieć – powiedział Khauriel wchodząc do
Empiku. – Już jesteśmy! To tutaj! Pokazać wam książki, które polecam?
- Tak! – powiedziały chórem Rose i Julia.
- No dobra, poddaję się … - powiedział Jason, po czym
mruknął pod nosem coś co brzmiało jak Nienawidzę książek… Nie, nie , nie, tylko
nie to …
Khauriel
zaprowadził Jasona, Rose i Julię na dział książek młodzieżowych i pokazał
palcem na jedną z półek.
- Książki autorstwa J. K. Rowling to tutejszy bestseller.
Opowiadają o przygodach pewnego czarodzieja. Tutejsi ludzie nie wiedzą o
istnieniu magii i uważają książki tego typu za literaturę fantastyczną. Nie
wiedzą nawet jak bardzo się mylą… Pani Rowling jest absolutnie genialna, chcesz
wszystkie części, Julia?
- Jasne – odpowiedziała czarownica i posłała Khaurielowi
promienny uśmiech. – Coś jeszcze polecasz?
- Lubisz kryminały? – zapytał Khauriel.
- Uwielbiam! – powiedziała Julia i klasnęła radośnie w ręce.
- W takim razie polecam Przygody
Sherlocka Holmesa sir. Artura Conan Doyle’a oraz Morderstwo w Orient Expressie Agaty Christie. Którą książkę wolisz?
– zapytał Khauriel ściągając obydwie książki z półek.
- Obie – powiedziała wesołym głosem nastolatka, po czym dodała lekko skruszonym
głosem. – Przepraszam, że cię tak naciągam..
- Nic nie szkodzi!
Mam naprawdę mnóstwo pieniędzy, to będzie przyjemność kupować takie
świetne książki! – powiedział Khauriel, po czym zwrócił się do anielicy. - Chcesz coś, Rosie?
- Nie wiem – odpowiedziała Rose. – Mam dużo książek.
Ewentualnie możesz kupić mi trylogię Igrzysk Śmierci. Podobno te książki są
świetne.
- Twoja prośba jest dla mnie rozkazem!
- A mnie się nie zapytasz czy coś chcę? – zapytał Jason.
- Wiem, że nie lubisz czytać – odparł Khauriel. – Nie martw
się! Kiedyś zaprowadzę was do sklepu z bronią. Prowadzi go mój znajomy. Jest na niego
nałożony filtr percepcji. Tylko istoty magiczne go widzą i rzecz jasna rząd
Brytyjski. Rząd wie o wszystkim, o czym normalni ludzie nie mają pojęcia. Na
przykład każdy nowy premier jest wprowadzany w świat magii.
- Po co? – zapytał Łowca.
- By mógł lepiej zrozumieć otaczający go świat - wyjaśniła Rose. – I przez to podejmować
same słuszne decyzje. Jak jest się premierem warto mieć wiedzę o wszystkim, co
się dzieje na świecie.
Khauriel
i jego towarzysze podeszli do kasy. Jason i Julia nie odzywali się przy samym
procesie kupowania książek ani słowem, żeby nie powiedzieć przypadkiem czegoś
głupiego. Khauriel zapłacił za książki, wyszedł razem z towarzyszami z Empiku, po czym dosłownie wrzucił wszystkie
książki do kieszeni swojego płaszcza. Ku zdumieniu Julii do malutkiej kieszeni
zmieściło się dwanaście książek. Żadna z nich nawet z niej nie wystawała.
- Jak? – zapytała Julia. – Wytłumaczcie mi to … Jak?! Czy te
kieszenie się nie porwą pod takim ciężarem.
- Są wytrzymałe – odpowiedział Khauriel. – Poza tym ten
płaszcz niweluje wagę wszystkim przedmiotów wkładanych do kieszeni. One
wszystkie praktycznie nic nie ważą. Są lekkie jak piórko.
- To dopiero nazywa się magia! – krzyknął zdumiony Jason.
- To nazywa się anielski płaszcz – poprawiła go Rose.
- Jestem głodna – powiedziała Julia.
- Zaraz temu zaradzimy – odpowiedział Khauriel, po czym
zaprowadził swoich towarzyszy do najbliższego KFC.
Weszli
do środka. Khauriel doskonale wiedział, że na planecie Siedmiu Magów nie jest
znane pojęcie fast food, więc posadził
Jasona i Julię przy jednym ze stolików, po czym poszedł z Rose, która często mu
towarzyszyła w ziemskich podróżach kupić jedzenie.
Po pięciu minutach wrócili do stolika z tacą pełną jedzenia i czteroma
Pepsi. Julia i Jason jeszcze nigdy nie jedli niczego, co przypominałoby
ziemskie jedzenie. Musieli jednak przyznać, że było ono całkiem smaczne. Na Julii największe wrażenie zrobiło jednak
Pepsi. Jeszcze nigdy nie piła nic gazowanego. Było to dla niej dziwne
przeżycie.
- Gdzie teraz idziemy? – zapytał Jason.
- Mogę was oprowadzić po Londynie bez dłuższych postojów – zaproponował Khauriel. – Albo możemy pójść
na Baker Street!
- Co jest na Baker Street? – zapytała zaciekawiona Julia.
- Muzeum
najgenialniejszego w dziejach ludzkości detektywa : Sherlocka Holmesa -
odpowiedziała Rose.
- Sherlock jest głównym bohaterem jednej z książek, które
kupiłaś – powiedział Khauriel.
- Zgaduję, że Przygód
Sherlocka Holmesa – powiedział Jason. – Mam rację?
- Doskonała dedukcja – pochwaliła go Rose. – Pojedziemy na
Baker Street metrem?
- Moglibyśmy – powiedział Khauriel. – Jednak nie wiem, czy
ma sens tracić czas na jakieś podróże metrem. Przeteleportujemy się tam.
Anioł
zaprowadził swoich towarzyszy do jednego z Londyńskich zaułków, po czym
wyciągnął zza pazuchy striverę. Wszyscy się jej złapali i zamknęli oczy. Khauriel
pstryknął palcami i dosłownie sekundę później byli już na Baker Street.
Stali w
jakimś zaułku, koło niebieskiej, policyjnej budki, która idealnie pasowała do
otoczenia. Khauriel schował striverę, po czym rozejrzał się dookoła w celu
dowiedzenia się, gdzie dokładnie się znajdują.
Kolejka do muzeum była bardzo
długa. Zwykli ludzie żeby wejść do muzeum musieli w niej stać nawet przez
godzinę. Jednak Khauriel i jego towarzysze nie należeli do pospólstwa. Khauriel
i Rose nie byli nawet istotami ludzkimi, a Julia i Jason dla ziemian byli
kosmitami, pomimo tego, że również byli przedstawicielami rasy ludzkiej.
Khauriel pogrzebał w swoich
kieszeniach i wyciągnął z jednej z nich cztery karteczki. Dał swoim towarzyszom
po jednej karteczce, a czwartą zostawił sobie. Poprosił swoich towarzyszy, by
poczekali na niego na chodniku, po czym zaczął się przeciskać przez tłum
czekających na wejście do muzeum ludzi. Po chwili powrócił z jakimś mężczyzną, który wpuścił ich do
muzeum wejściem dla personelu. Po zwiedzaniu udali się do sklepu z pamiątkami w
którym Khauriel kupił długopis i Cluedo.
Pod
koniec dnia udali się do tego samego zaułku, w którym wcześniej wylądowali.
Khauriel podszedł do budynku, przy którym stała niebieska budka i wyjął zza
pazuchy striverę. Przyłożył ją do ściany, przycisnął na niej jakiś przycisk,
strivera zaświeciła się na pomarańczowo i nagle przed nimi pojawiły się drzwi. Otworzyli
je i weszli do środka.
Znaleźli
się w dość dużym mieszkaniu, w którym były dwie sypialnie, kuchnia, łazienka i
salon. Wszystko wyglądało fantastycznie, ale to mieszkanie nie miało prawa
istnieć.
- Jak to możliwe, że to mieszkanie tu jest? – zapytał Jason.
- Strivera je stworzyła – odpowiedział Khauriel. – To
mieszkanie też jest sterowane myślą.
- Tu jest genialnie! – powiedziała wesołym głosem Rose.
Nagle
uwagę Julii przykuło pęknięcie w ścianie salonu. Podeszła do niego bliżej i
przyjrzała mu się dokładnie.
- Patrzcie – powiedziała Julia, po czym pokazała palcem
pęknięcie.
Khauriel
i Jason podeszli bliżej. Anioł zaczął przeszukiwać kieszenie, w poszukiwaniu
okularów. Julia zbliżyła rękę do pęknięcia.
- Pod żadnym pozorem tego nie dotykaj – ostrzegł ją
Khauriel.
Było
jednak za późno. Julia przesunęła palcem po pęknięciu w ścianie i została przez
nie wciągnięta do innego wymiaru. Jason zawołał ją, by natychmiast wracała,
jednak Julia była milion lat świetlnych od niego i go nie słyszała. Khauriel,
Jason i Rose byli zmuszeni przejść przez portal, by ocalić czarownicę.
- Lily
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz