niedziela, 1 marca 2015

Rozdział III

         Jason, Julia, Khauriel i Rose stali na chodniku. Khauriel i Rose byli przyzwyczajeni do tego tętniącego życiem miasta, a Jason i Julia rozglądali się dookoła za zdziwieniem.
- Co to jest? – zapytała szeptem Julia pokazując na przejeżdżający koło nich samochód.
- To jest samochód – wyjaśnił Khauriel. – Ludzie używają  tego do podróżowania zamiast powozów.
- Niesamowite – wyszeptał z przejęciem Jason.
- Gdzie jest najbliższa biblioteka? – zapytała Julia. – Muszę przeczytać jakąś dobrą, ziemską książkę.
- Zabiorę cię do Empiku – zaproponował Khauriel, po czym zaczął iść prosto przed siebie. – Chodźcie! Tam można kupić książki.
- Nie mam przecież ziemskich pieniędzy – powiedziała Julia.
- Ja mam – odpowiedział anioł. – I to mnóstwo.
- Skąd? – zapytał Jason.
- Widzicie ten płaszcz? – zapytał Khauriel pokazując na płaszcz, który miał na sobie. – Jest sterowany myślą. Wystarczy, że pomyślę o pieniądzach, a pojawiają się w moich kieszeniach. Jak zgłodnieję, to pojawia się tam paczka ciasteczek. Jak będę musiał się gdzieś ukryć nałoży on na mnie filtr percepcji dzięki któremu nie będę rzucał się w oczy. Ponadto chodząc w nim rozumiem co ludzie do mnie mówią nawet jeśli mówimy po innym języku. Oprócz tego mam w nim striverę. Poza tym kieszenie tego płaszcza są bezdenne. Pewna potężna czarownica, która szyje anielskie płaszcze rzuciła na nie zaklęcie zmniejszająco-zwiększające.
- Czyli te kieszenie są większe w środku niż na zewnątrz? – zapytała Julia, która bardzo chciała zrozumieć na jakiej zasadzie to zaklęcie działa.
- Można tak powiedzieć – powiedział Khauriel wchodząc do Empiku. – Już jesteśmy! To tutaj! Pokazać wam książki, które polecam?
- Tak! – powiedziały chórem Rose i Julia.
- No dobra, poddaję się … - powiedział Jason, po czym mruknął pod nosem coś co brzmiało jak   Nienawidzę książek… Nie, nie , nie, tylko nie to …
                Khauriel zaprowadził Jasona, Rose i Julię na dział książek młodzieżowych i pokazał palcem na jedną z półek.
- Książki autorstwa J. K. Rowling to tutejszy bestseller. Opowiadają o przygodach pewnego czarodzieja. Tutejsi ludzie nie wiedzą o istnieniu magii i uważają książki tego typu za literaturę fantastyczną. Nie wiedzą nawet jak bardzo się mylą… Pani Rowling jest absolutnie genialna, chcesz wszystkie części, Julia?
- Jasne – odpowiedziała czarownica i posłała Khaurielowi promienny uśmiech. – Coś jeszcze polecasz?
- Lubisz kryminały? – zapytał Khauriel.
- Uwielbiam! – powiedziała Julia i klasnęła radośnie w ręce.
- W takim razie polecam Przygody Sherlocka Holmesa sir. Artura Conan Doyle’a oraz Morderstwo w Orient Expressie Agaty Christie. Którą książkę wolisz? – zapytał Khauriel ściągając obydwie książki z półek.
- Obie – powiedziała wesołym głosem  nastolatka, po czym dodała lekko skruszonym głosem. – Przepraszam, że cię tak naciągam..
- Nic nie szkodzi!  Mam naprawdę mnóstwo pieniędzy, to będzie przyjemność kupować takie świetne książki! – powiedział Khauriel, po czym zwrócił się do anielicy. -  Chcesz coś, Rosie?
- Nie wiem – odpowiedziała Rose. – Mam dużo książek. Ewentualnie możesz kupić mi trylogię Igrzysk Śmierci. Podobno te książki są świetne.
- Twoja prośba jest dla mnie rozkazem!
- A mnie się nie zapytasz czy coś chcę? – zapytał Jason.
- Wiem, że nie lubisz czytać – odparł Khauriel. – Nie martw się! Kiedyś zaprowadzę was do sklepu z  bronią. Prowadzi go mój znajomy. Jest na niego nałożony filtr percepcji. Tylko istoty magiczne go widzą i rzecz jasna rząd Brytyjski. Rząd wie o wszystkim, o czym normalni ludzie nie mają pojęcia. Na przykład każdy nowy premier jest wprowadzany w świat magii.
- Po co? – zapytał Łowca.
- By mógł lepiej zrozumieć otaczający go świat  - wyjaśniła Rose. – I przez to podejmować same słuszne decyzje. Jak jest się premierem warto mieć wiedzę o wszystkim, co się dzieje na świecie.
                Khauriel i jego towarzysze podeszli do kasy. Jason i Julia nie odzywali się przy samym procesie kupowania książek ani słowem, żeby nie powiedzieć przypadkiem czegoś głupiego. Khauriel zapłacił za książki, wyszedł razem z towarzyszami  z Empiku, po czym dosłownie wrzucił wszystkie książki do kieszeni swojego płaszcza. Ku zdumieniu Julii do malutkiej kieszeni zmieściło się dwanaście książek. Żadna z nich nawet z niej nie wystawała.
- Jak? – zapytała Julia. – Wytłumaczcie mi to … Jak?! Czy te kieszenie się nie porwą pod takim ciężarem.
- Są wytrzymałe – odpowiedział Khauriel. – Poza tym ten płaszcz niweluje wagę wszystkim przedmiotów wkładanych do kieszeni. One wszystkie praktycznie nic nie ważą. Są lekkie jak piórko.
- To dopiero nazywa się magia! – krzyknął zdumiony Jason.
- To nazywa się anielski płaszcz – poprawiła go Rose.
- Jestem głodna – powiedziała Julia.
- Zaraz temu zaradzimy – odpowiedział Khauriel, po czym zaprowadził swoich towarzyszy do najbliższego KFC.
                Weszli do środka. Khauriel doskonale wiedział, że na planecie Siedmiu Magów nie jest znane pojęcie fast food, więc posadził Jasona i Julię przy jednym ze stolików, po czym poszedł z Rose, która często mu towarzyszyła w ziemskich podróżach kupić jedzenie.
 Po pięciu minutach wrócili do  stolika z tacą pełną jedzenia i czteroma Pepsi. Julia i Jason jeszcze nigdy nie jedli niczego, co przypominałoby ziemskie jedzenie. Musieli jednak przyznać, że było ono całkiem smaczne.  Na Julii największe wrażenie zrobiło jednak Pepsi. Jeszcze nigdy nie piła nic gazowanego. Było to dla niej dziwne przeżycie. 
- Gdzie teraz idziemy? – zapytał Jason.
- Mogę was oprowadzić po Londynie bez dłuższych postojów  – zaproponował Khauriel. – Albo możemy pójść na Baker Street!
- Co jest na Baker Street? – zapytała zaciekawiona Julia.
 - Muzeum najgenialniejszego w dziejach ludzkości detektywa : Sherlocka Holmesa - odpowiedziała Rose.
- Sherlock jest głównym bohaterem jednej z książek, które kupiłaś – powiedział Khauriel.
- Zgaduję, że Przygód Sherlocka Holmesa – powiedział Jason. – Mam rację?
- Doskonała dedukcja – pochwaliła go Rose. – Pojedziemy na Baker Street metrem?
- Moglibyśmy – powiedział Khauriel. – Jednak nie wiem, czy ma sens tracić czas na jakieś podróże metrem. Przeteleportujemy się tam.
                Anioł zaprowadził swoich towarzyszy do jednego z Londyńskich zaułków, po czym wyciągnął zza pazuchy striverę. Wszyscy się jej złapali i zamknęli oczy. Khauriel pstryknął palcami i dosłownie sekundę później byli już na Baker Street.
                Stali w jakimś zaułku, koło niebieskiej, policyjnej budki, która idealnie pasowała do otoczenia. Khauriel schował striverę, po czym rozejrzał się dookoła w celu dowiedzenia się, gdzie dokładnie się znajdują.
Kolejka do muzeum była bardzo długa. Zwykli ludzie żeby wejść do muzeum musieli w niej stać nawet przez godzinę. Jednak Khauriel i jego towarzysze nie należeli do pospólstwa. Khauriel i Rose nie byli nawet istotami ludzkimi, a Julia i Jason dla ziemian byli kosmitami, pomimo tego, że również byli przedstawicielami rasy ludzkiej. 
Khauriel pogrzebał w swoich kieszeniach i wyciągnął z jednej z nich cztery karteczki. Dał swoim towarzyszom po jednej karteczce, a czwartą zostawił sobie. Poprosił swoich towarzyszy, by poczekali na niego na chodniku, po czym zaczął się przeciskać przez tłum czekających na wejście do muzeum ludzi. Po chwili powrócił  z jakimś mężczyzną, który wpuścił ich do muzeum wejściem dla personelu. Po zwiedzaniu udali się do sklepu z pamiątkami w którym Khauriel kupił długopis i Cluedo.
                Pod koniec dnia udali się do tego samego zaułku, w którym wcześniej wylądowali. Khauriel podszedł do budynku, przy którym stała niebieska budka i wyjął zza pazuchy striverę. Przyłożył ją do ściany, przycisnął na niej jakiś przycisk, strivera zaświeciła się na pomarańczowo i nagle przed nimi pojawiły się drzwi. Otworzyli je i weszli do środka.
                Znaleźli się w dość dużym mieszkaniu, w którym były dwie sypialnie, kuchnia, łazienka i salon. Wszystko wyglądało fantastycznie, ale to mieszkanie nie miało prawa istnieć.
- Jak to możliwe, że to mieszkanie tu jest? – zapytał Jason.
- Strivera je stworzyła – odpowiedział Khauriel. – To mieszkanie też jest sterowane myślą.
- Tu jest genialnie! – powiedziała wesołym głosem Rose.
                Nagle uwagę Julii przykuło pęknięcie w ścianie salonu. Podeszła do niego bliżej i przyjrzała mu się dokładnie.
- Patrzcie – powiedziała Julia, po czym pokazała palcem pęknięcie.
                Khauriel i Jason podeszli bliżej. Anioł zaczął przeszukiwać kieszenie, w poszukiwaniu okularów. Julia zbliżyła rękę do pęknięcia.
- Pod żadnym pozorem tego nie dotykaj – ostrzegł ją Khauriel.

                Było jednak za późno. Julia przesunęła palcem po pęknięciu w ścianie i została przez nie wciągnięta do innego wymiaru. Jason zawołał ją, by natychmiast wracała, jednak Julia była milion lat świetlnych od niego i go nie słyszała. Khauriel, Jason i Rose byli zmuszeni przejść przez portal, by ocalić czarownicę. 


- Lily

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz