66 wyświetleń mojego ostatniego posta! Bardzo się cieszę, bo to chyba moja rekordowa liczba :D
***
Przy obiedzie Lily przysiadła się
do Lupina.
-Gdzie twoje koleżanki? – zapytał
zdziwiony, a widząc jej oburzoną minę, dodał szybko. – Nie chodziło mi o nic
złego! Cieszę się że do mnie podeszłaś, tylko po prostu się zastanawiam.
-Zaraz przyjdą, rozmawiają z…
kimś – powiedziała zająknąwszy się, na co Remus spojrzał na nią spod
uniesionych brwi.
Lily nałożyła sobie ziemniaki,
sałatkę i mięso.
-Jak wakacje? – odezwał się
Remus. – Wcześniej nawet nie spytałem…
-Och, dobrze odwiedziłam babcię i
byłam z rodzicami nad morzem. Brakowało mi nieco magii. A jak u ciebie?
-Całkiem dobrze, ale parę rzeczy
się posypało… Zresztą nie ważne, nie chcę o tym mówić - powiedział dosyć obojętnie, wzruszając
ramionami.
W pewnej odległości od nich
przysiedli się Syriusz i James, posyłając w ich stronę spojrzenia, zaczeli
szeptać coś do siebie.
-Skoro nie chcesz o tym mówić, to
w porządku – powiedziała, patrząc się na niego ze współczuciem.
-A tak w ogóle, to on chyba chce
ci coś powiedzieć – wskazał na Jamesa, który coraz głośniej wypowiadał imię
Lily, patrząc w jej kierunku.
-Możliwe – powiedziała, ale nie
pojrzała na niego, próbowała utrzymać obojętny wyraz twarzy, ale po chwili z
głośnym brzękiem upuściła widelec na talerz.
-Mógłbyś mu powiedzieć, żeby się
ode mnie odwalił? Raz na zawsze… Bo naprawdę mnie nie bawi – powiedziała z
rozdrażnieniem i smutkiem.
-To sama mu powiedz. Mnie nie słucha.
-A mnie słucha?
Lupin wzruszył ramionami.
-Nie wiem czy słucha kogokolwiek
po za Syriuszem.
-Słucha Syriusza? – zapytała ze
zdziwieniem Lily.
-Zazwyczaj – powiedział.
W tym momencie do Lily podszedł
Potter.
-Za co jesteś na mnie zła? –
zapytał, wpatrując się jej prosto w oczy.
-Za to, że rano przez ciebie pół
Wielkiej Sali musiało udać się do skrzydła szpitalnego i za to że jesteś
chamski!
-Przepraszam cię Liluś, nigdy nie chciałem być wobec ciebie chamski. A to z mlekiem, to Syriusz mnie zmusił! Wybaczysz mi? Proooszę…
-Przepraszam cię Liluś, nigdy nie chciałem być wobec ciebie chamski. A to z mlekiem, to Syriusz mnie zmusił! Wybaczysz mi? Proooszę…
Lily uniosła brwi.
-Przyrzekniesz mi, że już nigdy
nie zaczarujesz jedzenia podczas śniadania? – zapytała.
-Przyrzekam.
-No to ci wybaczam – powiedziała.
Wiedziała, że jeśli go zignoruje, ton nie da jej spokoju do końca dnia. – A
teraz przepraszam, ale muszę już iść.
***
Wieczorem siedziała pochylona nad
niedokończonym esejem na zielarstwo. Była prawie pierwsza, więc nie było tu
nikogo więcej. Pisała, mimo że była już bardzo zmęczona. Jej powieki powoli
zamykały się, postanowiła choć na chwilę położyć głowę na książce, żeby jej
oczy na chwilę odpoczęły od czytania małej czcionki tekstu…
-EJ, Evans na jedenastej – szepnął Syriusz,
schowany wraz z Jamesem pod peleryną niewidką.
-Śpi – stwierdził Remus, przyglądając jej
się.
James wyszedł spod peleryny i podkradł się do
niej cicho. Wziął ją na ręce, pewny że się obudzi, ale tak się nie stało.
Oparła głowę o jego pierś, westchnąwszy cicho przez sen.
-James? – zniecierpliwił się Syriusz. –
Obmacywanie Evans zostaw sobie na później.
James położył ją na kanapie przed kominkiem,
nakrył kocem i pocałował w czoło, po czym dołączył do przyjaciół.
-A od kiedy ty jesteś taki opiekuńczy? –
zapytał Syriusz.
-Od kiedy musiałem zajmować się chomikiem
mojej cioci, kiedy miałem dziewięć lat.
Syriusz przewrócił oczami.
-A ja myślę, że ta zmiana jej się spodoba –
powiedział Remus.
-Serio? – zapytał z nadzieją James.
-Serio, a teraz już chodźmy.
Wyszli na korytarz i poszli na czwarte
piętro.
-Jestem pewny, że brakuje na naszej mapie
takiego jednego miejsca, w którym dzisiaj byłem – powiedział Remus.
-No to zaprowadź nas tam!
-To nie jest takie proste… tam był taki obraz
z fontanną…
***
Lily otworzyła oczy i podniosła się. Od razu
zauważyła, że coś jest nie w porządku. Rozglądnęła się po słabo oświetlonym
pomieszczeniu i odkryła, że znajduje się w pokoju wspólnym. Po chwili
przypomniała sobie, że odrabiała tu esej, a potem położyła głowę. No i musiała
zasnąć. Ale jak u diaska znalazła się na kanapie?
Rozejrzała się wokół, oświetlając podłogę
różdżką. Zauważyła leżący na niej stary pergamin, pokryty jakimiś kreskami.
Wzięła go do ręki i zauważyła plan zamku, wraz z wieloma kropkami oznaczonymi
nazwiskami uczniów. Otworzyła buzię, zdziwiona swoim znaleziskiem. Szybko
odszukała na mapie kropkę z napisem „Lily Evans”.
-Co ukrywasz mapo? – zapytała cicho, choć z
całą pewnością nie spodziewała się, że leżący w jej dłoniach przedmiot odpowie
jej.
Jednak na pergaminie zaczęły pojawiać się
literki, układające się w wyrazy.
Z wielkim zdziwieniem przeczytała:
Pani Evans, znalazła mapę stworzoną przez huncwotów i ta
nie zależy do niej.
Pan Łapa zwraca się do niej uprzejmie z prośbą, aby
oddała pergamin w ręce jej prawdziwych właś…
Upuściła pergamin z cichym okrzykiem, a
napisy zniknęły i ponownie pojawił się plan zamku. Lily nachyliła się nad nim.
Ponownie zobaczyła swoją kropkę i znieruchomiała na moment. Zauważyła, że za
portretem znajdują się trzy kolejne kropki oznaczone przypisami „Sexy Syriusz”
„Piękny i powabny Rogacz” i „Remus Lupin”.
Prędko skoczyła pod ścianę i ukrywa się w
wielkiej skrzyni, z pościelą i zamknęła wieko. Rzuciła na ścianę skrzyni
zaklęcie, które sprawiło, że widziała pokój wspólny jak przez taflę wody i obserwowała.
Trzej chłopacy wpadli do pokoju wspólnego, wyraźnie zdenerwowani.
-Jak mogłeś ją zgubić? – zapytał Syriusz
Jamesa.
-Ciiiiiicho – upomniał go Remus.
-Nie drzyj się na mnie. Mogłeś sam ją wziąć…
-Wiecie… Przecież Rogacz miał ją w kieszeni.
Mógł ją upuścić, kiedy przenosił Lily…
Wszyscy trzej rzucili się na czworaka i
oświetlając podłogę różdżkami, zaczęli poszukiwania.
Lily dostrzegła, że Potter chowa pod szatę
jakąś dziwną pelerynę. Postanowiła poznać ów przedmiot przy następnej okazji.
-Ej, zgubiliśmy nie tylko mapę – powiedział
nagle Syriusz stojący przed pustą kanapą.
-Myślicie, że ona… Znalazła mapę? – zapytał
Remus.
Syriusz przeklął głośno.
-Ta głupia jędz…
-Nie waż się – powiedział groźnie James, a
wyraz jego twarzy zmienił się diametralnie.
-Mówię o McGonagall – powiedział Syriusz,
przewracając oczami. – Evans jako cudowna pani prefekt na pewno zaraz jej odda,
a ta głupia jędza poleci do Dumbledore’a.
-I jej nie odzyskamy – jęknął James. – Tyle
lat roboty na nic!
-Więc znajdźmy ją, znajdźmy Evans i zamknijmy
w jakimś kantorku na miotły – zaproponował Syriusz, a widząc spojrzenie Jamesa
dodał. – Albo przywiążmy do twojego łóżka i błagajmy na kolanach o litość.
-Tak, znajdźmy ją – powiedział poważnie Remus
nie komentując dalszej części planu.
-Ale bez mapy w życiu jej nie znajdziemy –
powiedział Syriusz.
-Możemy zaczął od dormitorium dziewczyn –
zaproponował Remus i zaczarował schody, aby nie przemieniły się w ślizgawkę i
wbiegł po schodkach na górę, a Łapa i Rogacz ruszyli na nim.
Skulona w skrzyni Lily wybuchła
niekontrolowanym śmiechem. Sama nie wiedziała, dlaczego to wszystko tak ją
rozśmieszyło, ale śmiała się nie mogąc opanować. Kiedy huncwoci wrócili,
zasłoniła usta dłonią i zagryzła mocno policzki.
Kiedy wyszli na zewnątrz, stwierdzając, że
zaczają się pod gabinetem profesor transmutacji wyskoczyła ze skrzyni i pognała
do dormitorium. Przebrała się w stare dresy i luźną bluzkę, rozczochrała nieco
włosy i zaczęła zastanawiać się, co by tu zrobić z mapą. Stwierdziła, że będzie
jej strzegła, więc włożyła pod swoją poduszkę i nie widząc innego wyjścia,
położyła się spać, śmiejąc się w duchu z chłopaków, którzy pewnie całą noc będą
latać po zamku, poszukując swojej zguby.
Nagle wspomniana czwórka wparowała do jej
pokoju.
-Lily? – zawołał szeptem Syriusz.
Lily powoli podniosła się z poduszki i
patrząc na nich nieprzytomnie. Miała nadzieję, że wygląda przekonująco.
-Co się stało? – wymamrotała.
-Nie, nic – odpowiedział jej Remus, po czym
cała czwórka wyszła z pokoju.
Jak oni mogli pomyśleć, że pobiegnie z mapą
do profesor McGonagall? Przecież nie była tak głupia! Wiedziała, że nie może
jej zatrzymać, bo huncwoci prędzej, czy później ją znajdą.
Zanim zasnęła, leżała długo w łóżku i obmyślając swój
cudowny plan szantażu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz