sobota, 18 kwietnia 2015

Huncwoci Klasa szósta: rozdział 5

66 wyświetleń mojego ostatniego posta! Bardzo się cieszę, bo to chyba moja rekordowa liczba :D
***

Przy obiedzie Lily przysiadła się do Lupina.
-Gdzie twoje koleżanki? – zapytał zdziwiony, a widząc jej oburzoną minę, dodał szybko. – Nie chodziło mi o nic złego! Cieszę się że do mnie podeszłaś, tylko po prostu się zastanawiam.
-Zaraz przyjdą, rozmawiają z… kimś – powiedziała zająknąwszy się, na co Remus spojrzał na nią spod uniesionych brwi.
Lily nałożyła sobie ziemniaki, sałatkę i mięso.
-Jak wakacje? – odezwał się Remus. – Wcześniej nawet nie spytałem…
-Och, dobrze odwiedziłam babcię i byłam z rodzicami nad morzem. Brakowało mi nieco magii. A jak u ciebie?
-Całkiem dobrze, ale parę rzeczy się posypało… Zresztą nie ważne, nie chcę o tym mówić  - powiedział dosyć obojętnie, wzruszając ramionami.
W pewnej odległości od nich przysiedli się Syriusz i James, posyłając w ich stronę spojrzenia, zaczeli szeptać coś do siebie.
-Skoro nie chcesz o tym mówić, to w porządku – powiedziała, patrząc się na niego ze współczuciem.
-A tak w ogóle, to on chyba chce ci coś powiedzieć – wskazał na Jamesa, który coraz głośniej wypowiadał imię Lily, patrząc w jej kierunku.
-Możliwe – powiedziała, ale nie pojrzała na niego, próbowała utrzymać obojętny wyraz twarzy, ale po chwili z głośnym brzękiem upuściła widelec na talerz.
-Mógłbyś mu powiedzieć, żeby się ode mnie odwalił? Raz na zawsze… Bo naprawdę mnie nie bawi – powiedziała z rozdrażnieniem i smutkiem.
-To sama mu powiedz. Mnie nie słucha.
-A mnie słucha?
Lupin wzruszył ramionami.
-Nie wiem czy słucha kogokolwiek po za Syriuszem.
-Słucha Syriusza? – zapytała ze zdziwieniem Lily.
-Zazwyczaj – powiedział.
W tym momencie do Lily podszedł Potter.
-Za co jesteś na mnie zła? – zapytał, wpatrując się jej prosto w oczy.
-Za to, że rano przez ciebie pół Wielkiej Sali musiało udać się do skrzydła szpitalnego i za to że jesteś chamski!
-Przepraszam cię Liluś, nigdy nie chciałem być wobec ciebie chamski. A to z mlekiem, to Syriusz mnie zmusił! Wybaczysz mi? Proooszę…
Lily uniosła brwi.
-Przyrzekniesz mi, że już nigdy nie zaczarujesz jedzenia podczas śniadania? – zapytała.
-Przyrzekam.
-No to ci wybaczam – powiedziała. Wiedziała, że jeśli go zignoruje, ton nie da jej spokoju do końca dnia. – A teraz przepraszam, ale muszę już iść.

***
Wieczorem siedziała pochylona nad niedokończonym esejem na zielarstwo. Była prawie pierwsza, więc nie było tu nikogo więcej. Pisała, mimo że była już bardzo zmęczona. Jej powieki powoli zamykały się, postanowiła choć na chwilę położyć głowę na książce, żeby jej oczy na chwilę odpoczęły od czytania małej czcionki tekstu…
-EJ, Evans na jedenastej – szepnął Syriusz, schowany wraz z Jamesem pod peleryną niewidką.
-Śpi – stwierdził Remus, przyglądając jej się.
James wyszedł spod peleryny i podkradł się do niej cicho. Wziął ją na ręce, pewny że się obudzi, ale tak się nie stało. Oparła głowę o jego pierś, westchnąwszy cicho przez sen.
-James? – zniecierpliwił się Syriusz. – Obmacywanie Evans zostaw sobie na później.
James położył ją na kanapie przed kominkiem, nakrył kocem i pocałował w czoło, po czym dołączył do przyjaciół.
-A od kiedy ty jesteś taki opiekuńczy? – zapytał Syriusz.
-Od kiedy musiałem zajmować się chomikiem mojej cioci, kiedy miałem dziewięć lat.
Syriusz przewrócił oczami.
-A ja myślę, że ta zmiana jej się spodoba – powiedział Remus.
-Serio? – zapytał z nadzieją James.
-Serio, a teraz już chodźmy.
Wyszli na korytarz i poszli na czwarte piętro.
-Jestem pewny, że brakuje na naszej mapie takiego jednego miejsca, w którym dzisiaj byłem – powiedział Remus.
-No to zaprowadź nas tam!
-To nie jest takie proste… tam był taki obraz z fontanną…
***
Lily otworzyła oczy i podniosła się. Od razu zauważyła, że coś jest nie w porządku. Rozglądnęła się po słabo oświetlonym pomieszczeniu i odkryła, że znajduje się w pokoju wspólnym. Po chwili przypomniała sobie, że odrabiała tu esej, a potem położyła głowę. No i musiała zasnąć. Ale jak u diaska znalazła się na kanapie?
Rozejrzała się wokół, oświetlając podłogę różdżką. Zauważyła leżący na niej stary pergamin, pokryty jakimiś kreskami. Wzięła go do ręki i zauważyła plan zamku, wraz z wieloma kropkami oznaczonymi nazwiskami uczniów. Otworzyła buzię, zdziwiona swoim znaleziskiem. Szybko odszukała na mapie kropkę z napisem „Lily Evans”.
-Co ukrywasz mapo? – zapytała cicho, choć z całą pewnością nie spodziewała się, że leżący w jej dłoniach przedmiot odpowie jej.
Jednak na pergaminie zaczęły pojawiać się literki, układające się w wyrazy.
Z wielkim zdziwieniem przeczytała:
Pani Evans, znalazła mapę stworzoną przez huncwotów i ta nie zależy do niej.
Pan Łapa zwraca się do niej uprzejmie z prośbą, aby oddała pergamin w ręce jej prawdziwych właś…
Upuściła pergamin z cichym okrzykiem, a napisy zniknęły i ponownie pojawił się plan zamku. Lily nachyliła się nad nim. Ponownie zobaczyła swoją kropkę i znieruchomiała na moment. Zauważyła, że za portretem znajdują się trzy kolejne kropki oznaczone przypisami „Sexy Syriusz” „Piękny i powabny Rogacz” i „Remus Lupin”.
Prędko skoczyła pod ścianę i ukrywa się w wielkiej skrzyni, z pościelą i zamknęła wieko. Rzuciła na ścianę skrzyni zaklęcie, które sprawiło, że widziała pokój wspólny jak przez taflę wody i obserwowała. Trzej chłopacy wpadli do pokoju wspólnego, wyraźnie zdenerwowani.
-Jak mogłeś ją zgubić? – zapytał Syriusz Jamesa.
-Ciiiiiicho – upomniał go Remus.
-Nie drzyj się na mnie. Mogłeś sam ją wziąć…
-Wiecie… Przecież Rogacz miał ją w kieszeni. Mógł ją upuścić, kiedy przenosił Lily…
Wszyscy trzej rzucili się na czworaka i oświetlając podłogę różdżkami, zaczęli poszukiwania.
Lily dostrzegła, że Potter chowa pod szatę jakąś dziwną pelerynę. Postanowiła poznać ów przedmiot przy następnej okazji.
-Ej, zgubiliśmy nie tylko mapę – powiedział nagle Syriusz stojący przed pustą kanapą.
-Myślicie, że ona… Znalazła mapę? – zapytał Remus.
Syriusz przeklął głośno.
-Ta głupia jędz…
-Nie waż się – powiedział groźnie James, a wyraz jego twarzy zmienił się diametralnie.
-Mówię o McGonagall – powiedział Syriusz, przewracając oczami. – Evans jako cudowna pani prefekt na pewno zaraz jej odda, a ta głupia jędza poleci do Dumbledore’a.
-I jej nie odzyskamy – jęknął James. – Tyle lat roboty na nic!
-Więc znajdźmy ją, znajdźmy Evans i zamknijmy w jakimś kantorku na miotły – zaproponował Syriusz, a widząc spojrzenie Jamesa dodał. – Albo przywiążmy do twojego łóżka i błagajmy na kolanach o litość.
-Tak, znajdźmy ją – powiedział poważnie Remus nie komentując dalszej części planu.
-Ale bez mapy w życiu jej nie znajdziemy – powiedział Syriusz.
-Możemy zaczął od dormitorium dziewczyn – zaproponował Remus i zaczarował schody, aby nie przemieniły się w ślizgawkę i wbiegł po schodkach na górę, a Łapa i Rogacz ruszyli na nim.
Skulona w skrzyni Lily wybuchła niekontrolowanym śmiechem. Sama nie wiedziała, dlaczego to wszystko tak ją rozśmieszyło, ale śmiała się nie mogąc opanować. Kiedy huncwoci wrócili, zasłoniła usta dłonią i zagryzła mocno policzki.
Kiedy wyszli na zewnątrz, stwierdzając, że zaczają się pod gabinetem profesor transmutacji wyskoczyła ze skrzyni i pognała do dormitorium. Przebrała się w stare dresy i luźną bluzkę, rozczochrała nieco włosy i zaczęła zastanawiać się, co by tu zrobić z mapą. Stwierdziła, że będzie jej strzegła, więc włożyła pod swoją poduszkę i nie widząc innego wyjścia, położyła się spać, śmiejąc się w duchu z chłopaków, którzy pewnie całą noc będą latać po zamku, poszukując swojej zguby.
Nagle wspomniana czwórka wparowała do jej pokoju.
-Lily? – zawołał szeptem Syriusz.
Lily powoli podniosła się z poduszki i patrząc na nich nieprzytomnie. Miała nadzieję, że wygląda przekonująco.
-Co się stało? – wymamrotała.
-Nie, nic – odpowiedział jej Remus, po czym cała czwórka wyszła z pokoju.
Jak oni mogli pomyśleć, że pobiegnie z mapą do profesor McGonagall? Przecież nie była tak głupia! Wiedziała, że nie może jej zatrzymać, bo huncwoci prędzej, czy później ją znajdą.
Zanim zasnęła, leżała długo w łóżku i obmyślając swój cudowny plan szantażu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz