poniedziałek, 24 marca 2014

Zaczarowane Panem : rozdział 10 : Hogwart

     Wojna zbliża się wielkimi krokami . Wiem to . Praktycznie nigdy w ostatnim czasie nie opuszczam terenów Hogwartu, nawet nie wychodzę do Hogsmeade  . Sam wypad na błonia jest już nieco ryzykowny. Szkołę otaczają najróżniejsze zaklęcia ochronne tworzące magiczną kopułę, jednakże  musi być ona ciągle dodatkowo wzmacniana, bo śmierciożercy próbują ją zniszczyć .  Mieszkamy z Peetą w starym dormitorium Huncwotów . Panuje tutaj bałagan, który pozostawili po sobie byli mieszkańcy . Wszędzie można znaleźć puste butelki po kremowym piwie, łajnobomby, a nawet morfalinę . Po ukończeniu przez Huncwotów szkoły nikt tutaj nie mieszkał . Mało tego, bano się tu wejść .
    Pomimo, że dom Effie chroni zaklęcie Fidelliusa, nie możemy tam wrócić . Niedaleko domu kręcą się śmierciożercy . Dyrektorem Hogwartu jest Neville Longbottom . Jest on przyjacielem Harry'ego. Ponoć jest bardzo odważny i szlachetny . Zniszczył jednego horcruxa - Nagini . Ja i Peeta zostaliśmy mianowani tymczasowymi opiekunami Gryffindoru ( osoba która wcześniej pełniła tą funkcję nie żyje ) . Ten zamek jest wspaniały. Gryfoni to najlepsi uczniowie . Są bardzo mili i bardzo przyjemnie się z nimi współpracuje. Jedyną ich wadą jest to, że uwielbiają wycinać Ślizgonom różne kawały, rozrzucać wszędzie łajnobomby i wpadać przez to w kłopoty . Puchoni i Krukoni są całkiem mili, ale Ślizgoni są straszni . Są aroganccy, leniwi, chamscy i czasem nawet okrutni . Większość z nich ma w rodzinie śmierciożerców . Są oni naszą zmorą.  Siedzę na łóżku i rozmyślam o wszystkim, co nam się przytrafiło .
    Nagle słyszę skrzypnięcie drzwi i do pokoju wchodzi Lenka .
- Katniss, zaprowadzisz mój rocznik na zielarstwo? - pyta.
- Jasne - mówię, uśmiecham się do niej, wstaję z łóżka i wychodzę z nią z pokoju .


Przepraszam, że rozdział jest tak masakrycznie krótki. Jutro lub pojutrze dodam wam kolejny .
Błagam skomentujcie jakoś jakikolwiek z moich rozdziałów ...
- Lily

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz