wtorek, 4 marca 2014

Zaczarowane Panem : Rozdział 5 : Zły los

Nagle słyszymy hałas dobiegający z piwnicy . Szybko do niej zbiegamy . Drzwi są zamknięte .
- Alohomora! - krzyczy Harry .
Drzwi się otwierają . W piwnicy są uwięzieni rodzice Peety . Uwalniamy ich . Nagle do domu ktoś wchodzi i zbiega do piwnicy . Jest to mężczyzna mniej więcej w wieku Harry'ego .
- Wiem, co zrobiłeś, Potter - mówi . - Avada Kedavra!
Pokój zostaje rozświetlony zielonym światłem . Rodzice Peety umierają . Mężczyzna deportuje się z cichym trzaskiem . Wszyscy jesteśmy roztrzęsieni . Przytulam się do Peety, a on cicho płacze . Głaszczę go po plecach .
-  Wiem co czujesz - szepczę i całuję go w czoło . Następnie zwracam się do Potter'a . - Kto to był ?
- Draco Malfoy - odpowiada Harry . - Victoria to jego kuzynka, a Klaus to jego wnuk . Jest baaardzo mściwy ... Teraz nadszedł czas na moją zemstę, a potem uwięzienie go w Azkabanie ... A już myślałem, że nie jest przesiąknięty do końca złem ... Myliłem się . - Expecto Patronum! - z końca różdżki Harry'ego wystrzelił srebrny jeleń . Przebiegł przez piwnicę i wybiegł przez drzwi . Chwilę później do pokoju wpada coś srebrnego . Jest to wydra . Przemawia kobiecym głosem : " Harry, złapaliśmy go . Pomógł nam Zakon . Ron wpadł w furię . Połamał tej fretce nos . Zaraz będzie przesłuchiwany . Dopilnuję, by go skazano na dożywocie . Obserwujemy dom Malfoy'ów ."
Powoli się uspokajamy . Postanawiamy wyprawić rodzicom Peety pogrzeb już dzisiaj . Wszyscy przebieramy się w czarne ubrania . Harry wykopuje za pomocą magii dół . Przywołuje z najbliższego domu pogrzebowego dwie trumny . Pogrzeb jest cichy i skromny . Na koniec Harry wyczarowuje magiczny wieniec, którym ozdabia miejsce pochówku , a ja, Peeta, Effie, Haymitch, Lenka i Syriusz dotykamy ust palcami wskazującymi, środkowymi i serdecznymi lewej ręki  i wyciągamy je ku górze. Wszyscy płaczemy. Biorę Peetę mocno za rękę i wracamy do domu Effie, a za nami reszta .
- Katniss - mówi Peeta. - Dziękuję, że ze mną  jesteś .
- Kocham cię - odpowiadam . - Nigdy cię nie zostawię .
Delikatnie całuje mnie w usta, a ja odwzajemniam pocałunek .
- Czy ten koszmar kiedykolwiek się skończy ? - pyta Effie smutnym głosem .
- Zawsze znajdzie się jakiś śmierciożerca, czy ktoś inny utrudniający nam życie - mówi Harry. - Ale trzeba sobie radzić i wierzyć, że jeszcze uda nam się kiedyś zaznać szczęścia .


Wiem, że rozdział jest beznadziejny ;_; . Nie miałam na niego tak mniej więcej od połowy zbytnio pomysłu . Wyszedł krótki, dziwny i nudny . Postaram się jakoś wszystko rozkręcić w kolejnym rozdziale . Przepraszam, aniołki ...
Autor :Lily


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz