Siedzimy w salonie i czekamy na informację o zesłaniu Draco do Azkabanu . Nagle słyszymy krzyki dobiegające z podwórka . Wyglądamy przez okno . Śmierciożercy gonią jakąś kobietę, która ucieka i woła o pomoc . Effie wybiega przed dom . Po kilku minutach wraca do domu .
- Obezwładniłam ich - mówi . - I zmodyfikowałam im pamięć, żeby nie pamiętali położenia tego domu . Czy ktokolwiek z was umie rzucać zaklęcie Fidelliusa ?
- Tak, zaraz je rzucę - mówi Harry . - Będę Strażnikiem Tajemnicy, dobrze ?
- Dobrze - mówi Effie . - A teraz patrzcie, kogo ocaliłam .
Do salonu wchodzi nie kto inny, jak Johanna Mason . Witamy się z nią .
- Czy ktoś może mi wytłumaczyć, co się do cholery znowu dzieje w Panem? - pyta Johanna .
Tłumaczymy jej, a ona coraz bardziej blednie .
- Rzuciłem zaklęcie - mówi Harry, wracając z podwórka .- Jestem strażnikiem tajemnicy .
- Dziękuję - mówi Effie . - Jestem panu naprawdę wdzięczna .
- Nie ma za co. - Harry się uśmiecha .
To był naprawdę długi dzień . Jemy kolację, myjemy się ( poza Johanną, która tylko przeciera się wilgotną szmatką, bo nadal boi się wody po torturach, jakie zaserwował jej Kapitol ) i idziemy spać.
Następnego dnia rano budzą mnie promienie słoneczne wpadające do pokoju . Otwieram oczy i zauważam, że Peeta się na mnie patrzy .
- Cześć, słonko - mówi i całuje mnie w czoło .
- Hej - przytulam się do niego . Bije od niego smutek . Nie doszedł do siebie po utracie rodziców ... Zresztą jak my wszyscy . To była okrutna zbrodnia z zaskoczenia . - Jak sobie radzisz ?
- Jakoś sobie radzę - odpowiada . - Jest mi ciężko, ale jakoś funkcjonuję . Najważniejsze, że mam ciebie . Kocham cię, Katniss .
- Ja ciebie też - szepczę i wtulam się w niego . Leżymy koło siebie pogrążeni w myślach .
- Witajcie gołąbeczki, przyniosłam wam śniadanie - mówi Johanna wchodząc do pokoju z tacą w rękach .
- Ojejku - Peeta zachwyca się bułkami. - Dziękujemy .
- Chcecie trochę morfaliny ? - pyta Johanna i wyciąga strzykawkę z narkotykiem .
- Ja chcę - mówię .
- Katniss, nie możesz . - mówi Peeta .
- Wiem - odpowiadam . - Nie mogę, ale to nie zmienia faktu, że chcę .
- Jesteś jak dziecko - stwierdza chłopak .
Ja, Peeta i Johanna parskamy śmiechem .
- Czemu nie możesz ? - pyta zaciekawiona Johanna .
- Jestem w ciąży - odpowiadam .
Jej twarz wyraża szok .
- Ojej, gratuluję - mówi .
Mówi to spokojnym głosem, ale po jej oczach widzę, że podziela moje zdanie na temat mojej ciąży . To nie jest bezpieczny czas na zakładanie rodziny .
Przez cały dzień omawiamy taktykę ewentualnej obrony i uczymy się zaklęć, które mogą uratować nam życie . Effie i Harry okazują się być bardzo dobrymi nauczycielami . Zostajemy oficjalnymi członkami Zakonu Feniksa, czyli zakonu, który walczy ze śmierciożercami na własną rękę, bez wiedzy ministerstwa .
Do domu Effie przybywa kilka członków zakonu . Poznajemy Rona i Ginny . Hermiona ma przybyć po zesłaniu Malfoya do Azkabanu .Lenka i Syriusz nie mają pozwolenia na używania czarów poza szkołą, więc uczę ich strzelania z łuku i konstruowania łuków i strzał . Nieźle sobie radzą . Po dniu pełnym wrażeń zasiadamy do kolacji . Nagle Peeta wstaje, klęka przede mną i wyjmuje pierścionek.
- Katniss, czy jak już to wszystko się uspokoi wyjdziesz za mnie ? - pyta .
- Tak - mówię . - Kocham cię i nigdy nie przestanę .Rzucam mu się na szyję, on mnie bierze na ręce i całuje. Wszyscy wiwatują i składają nam gratulacje .
Piszę coraz gorzej, muszę się wziąć za siebie :( Przepraszam, jeśli będę teraz rzadziej dodawała rozdziały, ale jest szkoła i sami rozumiecie : jest mniej czasu . Postaram się wam te niezbyt udane rozdziały jakoś wynagrodzić i dodać wam jakąś ciekawą miniaturkę lub genialny rozdział :) - Lily
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz