piątek, 2 maja 2014

Zaczarowane Panem : Rozdział 14 : Opowieść Johanny


                     * Oczami  Peety *

- Peeta.
Odwracam głowę w stronę z której dochodzi szept. Katniss żyje i ma otwarte oczy.
-         Katniss ?
Nie odpowiada, ale słabo się uśmiecha. Ona żyje. Moje życie ma znowu sens.
-         Kocham cię – mówię i głaszczę ją po policzku.
-         Ja ciebie też – odpowiada słabym głosem.
-         Jesteś ranna? – pytam.
W odpowiedzi wyciąga w moją stronę rękę. Na ramieniu ma ślady kłów.
-         Co ci to zrobiło? 
-         Victoria, jest animagiem – cicho szepcze.- Ona żyje?
-         Nie – za moimi plecami słyszę kobiecy głos.
Odwracam się. Za mną stoi Johanna.
-         Zabiłam ją – mówi. – Pozbawiła mnie już dwóch miłości mojego życia. Należało jej się. 
-         Co robiłaś jak od nas odeszłaś ? Kiedy nas opuściłaś i dlaczego? – zadaję nurtujące mnie pytania.
-         Wszystko po kolei. Na początku opowiem wam co się stało, zanim do was dołączyłam.
-         Oki.
      -     Razem z kilkoma osobami podróżowałam po różnych dystryktach i pomagałam ludziom. Nasza grupa ciągle się powiększała. Pewnego dnia dołączył do niej ON. Zakochałam się w nim dawno temu. Dowiedziałam się, że Gale nie jest twoim kuzynem – zwraca się do Katniss. – Więc bałam się, że jak będę z nim chodziła będziesz zazdrosna, czy coś, ale masz Peetę, więc stwierdziłam, ze zaryzykuję poderwanie go. Na początku się mnie bał, ale potem zaczął odwzajemniać moje uczucie. Był miły, czuły, romantyczny, chodziłam z nim na polowania i przyglądałam mu się jak polował na zwierzęta. Był idealny, wiedziałam, że jest miłością mojego życia od momentu, kiedy po raz pierwszy go zobaczyłam. No więc pewnego dnia  na naszą grupę napadli śmierciożercy, czy jak oni tam mają i zaczęli nas gonić. Uciekając się rozdzieliliśmy. Dalszą część historii już znacie. Uciekłam potem pewnej nocy jak wszyscy spali. Musiałam go odnaleźć i upewnić się, że nic mu nie jest. Udało się, odnalazłam go, jednak nasza radość z powodu odnalezienia siebie nawzajem nie trwała długo. Nas i naszych towarzyszy odnalazła Victoria wraz ze swoją zgrają śmierciożerców. Szkolili nas na czarodziejów i rzucali na nas imperiusa, żebyśmy się ich słuchali, a jak udawało nam się pokonać to zaklęcie i odzyskać własną wolę torturowali nas cruciatusem. Po pewnym czasie powiedzieli nam, że musimy przyszykować się do walki i że będziemy walczyli przeciw wam, a potem znowu rzucili na nas imperiusa i kazali nam schwytać Katniss i torturować ją, ale dbać o to, żeby nie zginęła dopóki nie odnajdzie jej Victoria. Nie chciałam tego robić, ale nie miałam wyboru, nie byłam w stanie przez zaklęcie samodzielnie myśleć - po Johanny policzkach zaczynają spływać łzy, ale szybko je ociera.- Dopiero uwolniłam się spod działania zaklęcia jak odnalazłam jego ciało. Zamiast skupiać się na poleceniu wydanym przez Victorię skupiałam się na tym, żeby ją odnaleźć i zabić. Gdy przechodziłam koło chatki gajowego zobaczyłam siekierę wbitą w drewniany pieniek. Wściekła wyjęłam go z pieńka i rzuciłam nim przed siebie. Nie uwierzycie co się stało ... Trafiłam nim w Victorię ! 
       - Wow, Johanna !- jej wyznanie mnie zszokowało. - Trzeba być tobą.
       - Peeta -  Katniss szepcze.
       - Tak? - odpowiadam
       - Boli  - w jej głosie słychać cierpienie.- Spoglądam na jej ranę na ramieniu. Nie wygląda to dobrze. Postanawiam wziąć ją na ręce i przenieść do skrzydła szpitalnego. Wchodzę do skrzydła szpitalnego i kładę Katniss delikatnie na łóżku. W szpitalu jest mnóstwo rannych. Na szczęście nikt już nie walczy i rannych już nie przybywa. Do Katniss podchodzą natychmiast uzdrowiciele, którzy specjalnie tutaj przybyli ze świętego Munga, by pomagać pani Pomfrey.
      - Na brodę Merlina!- krzyczy jeden z nich.- Niech wszyscy uzdrowiciele natychmiast tu podejdą.
Wszyscy uzdrowiciele przepychają się do łóżka Katniss, a ja zostaję odepchnięty .
- Lily 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz