Przepraszam, że tak dawno nie było nowego rozdziału. Nie
napisałam go jeszcze, bo nie mam jakoś ostatnio weny i mam bardzo dużo nauki.
Koniec roku się zbliża, wiecie jak to jest. Zamiast rozdziału wstawię wam
miniaturkę zainspirowaną wyczynami Łapy, z którą prowadzę tego bloga.
James biegł korytarzem i nawet nie zatrzymał się przy
podawaniu hasła Grubej Damie, tylko krzyknął je w biegu i wpadł do pokoju
wspólnego.
-
Syriusz! – zawołał.
-
Tak, Rogasiu? - Black podszedł do podekscytowanego
przyjaciela.
-
Mam nowinę! Zaraz ci ją powiem, tylko najpierw znajdźmy
Glizdka.
-
Dobra, chodźmy go poszukać – powiedział zniecierpliwiony
Syriusz, po czym wyszedł z pokoju wspólnego za Potterem.
Znaleźli go pół godziny później w kuchni. Kradł jedzenie.
James przy okazji ukradł opakowanie ryżu.
-
Luniaczek chodzi z Klarą – wypalił James.
-
Nasz Luniaczek? – zapytał Glizdogon.
-
Tak, a znasz jakiegoś innego? – James zadał mu retoryczne
pytanie.
-
Kto ci o tym powiedział? – zapytał Syriusz/
-
Lily, a jej pochwaliła się Klara – odpowiedział. – W końcu są
przyjaciółkami.
Ruszyli w kierunku pokoju wspólnego. Po drodze obmawiali
swój niecny plan. Weszli do pokoju wspólnego, schowali się za fotelem i
czekali. Po kilku minutach do pokoju przyszła zakochana para, a wtedy Huncwoci
wyskoczyli ze swoich kryjówek i obsypali ich ryżem.
-
Co wy robicie? – zapytał zdziwiony i rozbawiony Remus.
-
Obsypujemy was ryżem – odparł James.
Kilka dni później Syriusz i James pisali w najlepsze na
ścianie „ Klara + Lunio = ♥” smoczą krwią, gdy nagle zdali sobie
sprawę, że na korytarzu jest stanowczo za cicho.
-
Na brodę Merlina! – krzyknął James.
-
Co się dzieje? – zapytał Syriusz.
-
Jesteśmy już 10 minut spóźnieni na transmutację – odparł Rogacz.
-
Cholera, McGonnagall nas zabije!
Pobiegli ile sił w nogach na lekcję, prawie się przy tym
zabijając na schodach.
- Lily.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz