piątek, 15 sierpnia 2014

Inna Strona Petunii : cz.5

- Chodźmy w jakieś zaciszne miejsce - zaproponowałam.
- Dobrze - zgodził się Snape.
- Znam kawiarnię niedaleko mojego domu. Możemy tam się udać.
- Prowadź.
Weszliśmy do kawiarni. Pokazywanie się w miejscu publicznym z mężczyzną, który nie wie co to szampon i staruszkiem z długą brodą niczym u Świętego Mikołaja oraz z niemowlęciem z blizną w kształcie błyskawicy na czole było co najmniej dziwne. Niestety wszędzie było mnóstwo ludzi patrzących się na moich towarzyszy ze zdumieniem i  nigdzie nie było wolnego miejsca.
- Dzień dobry - usłyszałam znajomy głos.
Odwróciłam się. Zobaczyłam moją lekko zbzikowaną sąsiadkę - panią Figg siedzącą przy stoliku, pijącą kawę i czytającą poradnik dla właścicieli kotów.
- Dzień dobry - odpowiedziałam.
- Możecie się dosiąść do mojego stolika - zaproponowała pani Figg.
- Nie mamy chyba wyboru - powiedział Severus.
- Dziękujemy - powiedział Dumbledore.
- Przyjemność po mojej stronie - odpowiedziała pani Figg. Usiedliśmy przy stoliku. Wybrałam miejsce w przejściu, żeby móc łatwo dostać się do wózka w którym spał mój mały siostrzeniec.
- Od razu przejdźmy do konkretów - poprosiłam. - Harry lada chwila się obudzi.
- Dobrze. Harry James Potter potrzebuje najlepszej opieki i ochrony na jaką nas stać. Jak przewiduję, Harry zawsze będzie u pani mile widziany, prawda?
- Jasne - pani Figg uśmiechnęła się promiennie. - To będzie dla mnie zaszczyt.
- Dobrze. Ty, Severusie znasz swoją rolę.
- Tak, Albusie.
- Ty, Petuniu masz najwięcej roboty. Twoim zadaniem jest go wychować, chronić, a przede wszystkim kochać. Mamy też oprócz tego do ciebie prośbę, żebyś nie ujawniła tego, że Severus jest w jakikolwiek sposób  zamieszany w nasz plan dotyczący ochrony Harry'ego. Gdyby wszyscy o tym wiedzieli to mogłoby wiele utrudnić.
- Ale czemu?
- Przykro mi, ale nie mogę Ci powiedzieć, Tunia. Może dowiesz się w swoim czasie.
Nagle Harry zaczął płakać.
- Chyba jest głodny - powiedziałam.- Wrócę już z nim do domu.
- Odprowadzić cię? - zaoferował Severus.
- Nie dziękuję, to pięć minut drogi.



- Lily

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz