Kilka dni później poszłam na pogrzeb Lily i Jamesa. Wzięłam ze sobą Harry'ego. Stanęłam w ostatnim rzędzie, jak najdalej od grobu. Albus Dumbledore stał w pierwszym rzędzie, najbliżej grobu. Koło niego stał jakiś mężczyzna mniej więcej w wieku mojej zmarłej siostry. A po jego drugiej stronie stała wysoka, czarownica w tiarze na głowie. Na pogrzeb przyszło mnóstwo ludzi. Wszyscy chcieli jak najbliżej podejść do ich grobu. Tylko ja trzymałam się z boku. I jeszcze jakiś zakapturzony mężczyzna. Pod koniec pogrzebu Harry się obudził i zaczął płakać. Wzięłam go na ręce. Wszyscy odwrócili się w moją stronę.
- Harry Potter ...
- Na brodę merlina, to on ...
- Chłopiec, Który Przeżył ...
- Spójrzcie na jego bliznę ..
Wszyscy szeptali i pokazywali na Harry'ego palcami.
Podszedł do mnie mężczyzna, który stał przed chwilą koło Dumbledore'a i wziął ode mnie Harry'ego.
- Przestańcie robić sensację z tego biednego, małego chłopca!
Może i jest Chłopcem, Który Przeżył, ale jest też sierotą, a to jest pogrzeb jego rodziców! - Krzyknął.
- Spokojnie, Remusie - powiedziała czarownica w tiarze.
- Moi dwaj najlepsi przyjaciele i najlepsza przyjaciółka nie żyją, a mój ostatni żyjący przyjaciel jest w Azkabanie ... Nie mam już nikogo ... Nie jestem w stanie być już dłużej spokojny i chcę za wszelką cenę ochronić to dziecko przed wścibskimi ludźmi.
- Kontynuujmy uroczystość pogrzebową - powiedział Dumbledore. - Uspokuj się Remusie i oddaj Petunii Harry'ego .
- Mogę go jeszcze trochę potrzymać? - zapytał mężczyzna nazwany Remusem.
- Jasne - odpowiedziałam. - Dobrze znałeś Lily?
- Była moją najlepszą przyjaciółką. Została przy mnie, gdy wszyscy się ode mnie odwrócili - odpowiedział. - Chociaż wszyscy spodziewaliśmy się śmierci Potterów od dłuższego czasu, to był szok.
- Jak to? Wszyscy spodziewali się ich śmierci ?
Nic z tego nie rozumiałam.
- Była jakaś przepowiednia, przez którą Voldemort chciał ich dopaść, a szczególnie Harry'ego ... Udało mu się zabić Lily i Jamesa, a Harry'ego nie był w stanie i stracił moc. Niektórzy twierdzą, że umarł, ale ja myślę, że jest po prostu bardzo słaby i próbuje odzyskać siły w jakimś odległym miejscu...
Zaczęłam o tym wszystkim rozmyślać. Remus oddał mi siostrzeńca. Po pogrzebie cmentarz zaczął się wyludniać i zostałam na nim tylko ja z Harrym i tamten zakapturzony mężczyzna. Podszedł do grobu Lily i Jamesa, upadł na kolana i zaczął płakać.
- Przepraszam, Lily. To wszystko moja wina - ukrył twarz w dłoniach. - Gdybym nie powiedział Czarnemu Panu o przepowiedni nadal byś żyła ... Kocham cię ... Zawsze cię kochałem i zawsze będę ...Zawsze ... Harry znowu zaczął płakać. Mężczyzna szybko się odwrócił. Miał mocno zaczerwienione i podkrążone oczy oraz tłuste włosy. Wszędzie bym go poznała. Stał przede mną Severus Snape.
- On ma jej oczy - wyszeptał drżącym głosem.
- Wiem - odpowiedziałam.
Podeszłam bliżej do Severusa. Objęłam go delikatnie, a on się we mnie wtulił.
- Przepraszam, że przeszkadzam - usłyszałam spokojny głos Dumbledore'a. - Muszę z wami porozmawiać. Severusie, nadszedł czas, aby wtajemniczyć Petunię w nasz plan.
- Lily
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz