niedziela, 10 sierpnia 2014

Inna Strona Petunii : cz.3



Rok po wizycie Jamesa w naszym domu Lily weszła do mojego pokoju. Czytałam akurat książkę.
- Chodzę z Jamesem - oświadczyła.
Oderwałam wzrok od książki.
- Naprawdę? - zapytałam wstrząśnięta.
- Tak. Przyjdzie do nas w środę na obiad.
- Super - powiedziałam bez żadnych emocji. - Zaproszę Vernona na obiad.
- Vernona? - Lily zrobiła zdziwioną minę.- Co za Vernon?
- Vernon Dursley. Mój nowy chłopak.
Tak  naprawdę ten Dursley nie był moim chłopakiem. Był we mnie zakochany, ale ja nie odwzajemniałam jego uczucia. On był normalny. I do tego brzydki i gruby. I miał wąsy. Był odrażający. Nie to co James. Stwierdziłam jednak, że mogę się poświęcić i go do nas zaprosić na obiad, żeby James nie pomyślał, że jestem zbyt mugolska, żeby mieć porządnego chłopaka. Ten Dursley może i był brzydki, ale za to był bogaty i ułożony

***
Obiad był fatalny. James i Vernon przez cały czas się kłócili i sobie dogryzali. Na prośbę Vernona zerwałam kontakt z siostrą i jej chłopakiem. Nie kochałam go, ale wyszłam za niego za mąż dla pieniędzy. Niedługo po naszym ślubie urodził nam się synek. Niestety urodę ( albo raczej jej brak) odziedziczył po ojcu. Oczywiście kochałam go, ale gdyby nie był moim dzieckiem pewnie bym go nienawidziła. Od samego początku Dudziaczek był brzydki, gruby, rozwydrzony i chamski. Często miałam ochotę uderzyć go w tą jego pulchną twarz i uciec z domu.
***
Pewnego poranka wyszłam po butelki z mlekiem. Zaczęłam nagle  krzyczeć. Przed moim domem jak gdyby nigdy nic spał mój  roczny siostrzeniec. Zdziwiło mnie to. Miał dziwną bliznę w kształcie błyskawicy na czole. Do śpiącego dziecka dołączony był list. Weszłam z Harrym na rękach do domu, położyłam go  na łóżku w sypialni, a następnie na tym łóżku usiadłam i  zaczęłam czytać.
Droga Petunio,
Muszę z przykrością zawiadomić Cię,że Lily i James  zostali zamordowani przez Lorda Voldemorta. Harry jest teraz znany jako Chłopiec, Który Przeżył, bo jako jedyny przeżył mordercze zaklęcie. To przez to zaklęcie ma bliznę na czole. Dzięki  Harry' emu Voldemort tymczasowo umarł, ale możliwe, że się kiedyś się odrodzi. Wtedy Harry będzie w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Liczę, że pomożesz mi go chronić i zapewnisz mu opiekę oraz będziesz go traktowała jak własnego syna. Bardzo mi przykro z powodu śmierci twojej siostry. 
Całusy
Albus Dumbledore
Rozpłakałam się. Nie mogłam uwierzyć, że Lily już nie ma. Że odeszła na zawsze . Jednocześnie chciałam pozbyć się jej dziecka jak i się nim zaopiekować. Wybrałam to drugie. Harry się obudził i zaczął płakać. Wzięłam go na ręce. 
- Jesteś już bezpieczny, Harry. Zaopiekuję się tobą - pocałowałam go w policzek.
Harry spojrzał na mnie swoimi oczkami. Były bardzo podobne do oczu Lily. Rozpłakałam się jeszcze bardziej. Byłam kompletnie zdezorientowana. Żałowałam tego, że ostatnich lat nie spędziłam z Lily. Chciałabym móc cofnąć czas.
- Petuniu, miałaś zrobić mi śniadanie!- krzyknął mój mąż, który właśnie skończył brać prysznic. 
Nie odpowiedziałam mu.
- Petunia ! - krzyknął  wściekły już Vernon.  - Gdzie jesteś ?
- W sypialni - odkrzyknełam. - Nie uwierzysz co się stało !
- Coś ważniejszego od śniadania? Wątpię.
- Lily nie żyje i podrzucono nam jej synka.
- Coooo ?! 
Vernon wpadł wściekły do sypialni. 
- Oddajmy go! 
- Nie ! - sprzeciwiłam się.
- Jest sierotą, jego miejsce jest w sierocińcu! Oddajmy go natychmiast. Jest brzydki i dziwny jak jego ojciec! 
- Nie, nie możemy .. Nie! Ja ... Ja nie mogę go oddać ... Harry zostaje z nami - wyjąkałam.
Spojrzałam na niemowlę. Harry był śliczny jak James.
- Oddajmy go! - ryknął Vernon.
Harry przestraszył się niespodziewanego wrzasku i zaczął płakać. 
- Nie - odpowiedziałam stanowczo, po czym wymaszerowałam z sypialni z Harrym na rękach.
- Lily

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz