sobota, 1 listopada 2014

Crossover : Dramione extra - halloweenowe cz.2 i Inna Strona Petunii cz.11

Przepraszam, że dodaję to  z dużym opóźnieniem, ale miałam problemy techniczne w postaci braku internetu...


     Obudził mnie dzwonek do drzwi. Zwlokłam się z łóżka, ubrałam kapcie, nałożyłam na siebie szlafrok i poszłam otworzyć drzwi.
     Otworzyłam je i zamurowało mnie. Przede mną stały trzy osoby, których nie mogło tu być. To byłoby zbyt niemożliwe. Jednak wiedziałam, że jakimś cudem moje oczy mnie nie zawodzą i to wszystko było prawdą. To, że przede mną stali. Byli to dwaj mężczyźni i rudowłosa kobieta. Wpuściłam ich gestem ręki do środka. Weszli, a ja patrzyłam na nich i nie wiedziałam, co mam im powiedzieć, więc po prostu na nich patrzyłam. A oni patrzyli na mnie i również milczeli. W końcu kobieta przerwała ciszę.

- Tęskniłaś za mną, Petuniu? - zapytała Lily.
- Lily ... - powiedziałam i głos mi się załamał.
Nie potrafiłam nic więcej powiedzieć, więc do niej podeszłam i objęłam ją, a ona się we mnie wtuliła. Była taka ciepła, taka żywa, tak bardzo namacalna. W dodatku kompletnie się nie zmieniła, od czasu, gdy ostatni raz ją widziałam.   Łzy zaczęły mi ciec po policzkach.
- Nawet nie masz pojęcia jak bardzo za tobą tęskniłam ... - wymamrotałam.
- A za nami tęskniłaś? - zapytał jeden z mężczyzn.
- Tak, za wami też.
- To dobrze, Pety- uniu.
- Jednak nie. Nie tęskniłam za tobą, James - odpowiedziałam.
- No weź, nie bądź taka ... - odpowiedział James. - Poza tym i tak wiem, że za mną tęskniłaś.
- No dobra - przyznałam. -  Przejrzałeś mnie. 
Uśmiechnęłam się do Jamesa, a on odwzajemnił uśmiech. 
- A za mną tęskniłaś? - zapytał drugi mężczyzna.
- Oczywiście, Severusie - odpowiedziałam. 
***
- Dzieci już śpią - oznajmiła Hermiona siadając koło męża na kanapie.
Było kilka minut po północy. Draco siedział na kanapie i oglądał telewizję. Dzięki temu, że jego żona była mugolaczką znał się na elektronice, którą ostatnio bardzo polubił.
- To dobrze - odpowiedział i pocałował żonę w czoło. 
Hermiona spojrzała na zegarek. 
- Już dzisiaj Halloween - powiedziała. 
- Wiem. Które to już nasze wspólne Halloween? Dzisiąte?
- Dwunaste.
- Wow, jak ten czas szybko leci. 
Draco i Hermiona jeszcze trochę siedzieli na kanapie, oglądali telewizję i rozmawiali. W końcu Hermiona zasnęła, a Draco zaniósł ją do sypialni, delikatnie położył na łóżku i opatulił kołdrą. Potem poszedł do łazienki by umyć zęby i przebrać się w piżamę. Jak wrócił do sypialni łóżko było puste. Hermiona zniknęła, a na podłodze koło łóżka było widać krew. 
***
     Harry Potter był razem ze swoją żoną i dziećmi u swoich teściów. Ojciec jego
 żony - Artur Weasley dostał awans i wyremontował i rozbudował Norę, która teraz była dużo większa i bardziej luksusowa. Harry siedział przy stole w salonie i próbował rozwiązać sprawę morderstwa pewnej rodziny czarodziejów. Potter był uznawany za jednego z najwybitniejszych czarodziejów i najlepszych aurorów. 
     Nagle uwagę Harry'ego przykuła jakaś postać za oknem. Przypominała mu bardzo pewnego skrzata domowego - Zgredka, który już od dawna nie żył. Harry wpatrywał się przez moment w tą postać za oknem, a potem wrócił do rozwiązywania sprawy. Jednak nie mógł się skupić na pracy i znowu popatrzył w okno, a którym wcześniej stała owa postać. Nie było tam nikogo.
- Dziwne - mruknął Harry pod nosem.
- Jakby się nad tym zastanowić, to wcale nie jest dziwne - Harry usłyszał znajomy głos. 
Odwrócił się w kierunku z którego on dochodził jednak nikogo tam nie było. 
- Mam halucynacje - stwierdził Harry.
- Niekoniecznie - powiedział Syriusz Black wchodząc do pokoju. 
Harry odwrócił się w jego stronę.
- To niemożliwe - powiedział. - Syriusz?
- A jak myślisz? - zapytał Syriusz podchodząc do chrześniaka.
Harry wstał z krzesła i z całej siły przytulił się do ojca chrzestnego.
- Ty naprawdę tu jesteś! - powiedział Harry, a po policzkach zaczęły mu ciec łzy szczęścia. 
- Tak, napraw tu jestem - odpowiedział Syriusz. 
Do pokoju weszła Ginny. 
- Na brodę Merlina! - wrzasnęła. - Syriusz! 
- Witaj, Ginny! - odpowiedział radosnym głosem Syriusz.
- Ale ... a-ale ... ale jak? – wyjąkała Ginny.
- Właściwie to nie mam pojęcia – odpowiedział Syriusz. – Ale jestem tu i żyję.
***
Teddy Lupin stał przed zwierciadłem Ain Eingarp. Po jego prawej stronie stała jego mama, a po lewej stronie jego tata. Teddy miał wielu przyjaciół, miał wspaniałą babcię i cudownego ojca chrzestnego, którego bardzo kochał, ale i tak nikt nie był w stanie zastąpić mu rodziców. Jego rodzice umarli jak był niemowlęciem. Nie pamiętał ich, ale bardzo za nimi tęsknił. Odnalazł to zwierciadło jak był na pierwszym roku. Nikt o tym nie wiedział oprócz jego ojca chrzestnego. Harry przeprowadził z nim na ten temat długą rozmowę. Opowiedział mu o tym, jak to lustro wpłynęło  na jego życie i odradził mu korzystanie z tego lustra. Odradził, a nie zakazał. Teddy był zawsze bardzo posłuszny ojcu chrzestnemu i gdyby Harry mu nie pozwolił widywać się z rodzicami za pomocą zwierciadła, on by już więcej z  niego nie skorzystał, ale Harry tego nie zrobił, więc Teddy prawie każdej nocy widywał się z rodzicami. Jednak dzisiejsza noc była inna. Dochodziła godzina trzecia. Teddy wcześniej siedział przed lustrem i usnął, więc teraz przed nim stał, żeby to się już nie powtórzyło. Nagle stało się coś, czego Teddy się nie spodziewał. Jego mama położyła mu rękę na ramieniu, a on to poczuł. Odwrócił się. Przed nim naprawdę stali jego rodzice.
***
Hermiona ocknęła się. Była w piwnicy. Została przykuta do krzesła. Nie mogła się ruszyć i wszystko ją bolało.
- Co robisz w tym domu, szlamo? – wrzasnęła Bellatrix.
- Mieszkam – odpowiedziała Hermiona.
- Nie zasłużyłaś na to! Crucio!
Hermiona zwinęła się z bólu, a Bellatrix zaśmiała się.
- Czemu mieszkasz u Dracona?
- Jesteśmy małżeństwem.
- Crucio. Jakiego eliksiru użyłaś, żeby go omamić.
- Żadnego.
- Kłamiesz.
- Nie prawda.
- Crucio! Crucio! Crucio! Znam Dracona. On nienawidzi szlam.
- Ludzie się zmieniają – wyszeptała słabym głosem Hermiona.
- Kłamiesz.
Nagle drzwi od piwnicy otworzyły się pod wpływem kopniaka.
- Hermiona nie kłamie – powiedział Draco i wycelował różdżką w ciocię. – Avada Kedavra.
Bellatrix upadła na ziemię.
- Zabiłeś ją? – zapytała Hermiona.
- Nie. Molly Weasley ją zabiła. Moja ciotka jest teraz czymś w rodzaju ducha, tylko bardziej namacalnym. Nie zabiłem jej, tylko unieszkodliwiłem, żebyśmy mieli czas na ucieczkę.
***

         Harry rozmawiał z Syriuszem, gdy nagle do pokoju weszły cztery osoby. Ciotka Petunia, Snape i jego rodzice.
- Hejo! – wrzasnął Syriusz i zaczął do nich machać, a Lily i James parsknęli śmiechem.
- Hej, Łapciu – odpowiedziała Lily, a Syriusz wstał z kanapy, na której siedział, podszedł do niej, cmoknął ją w policzek, a następnie przywitał się po przyjacielsku z Jamesem.
- Witaj, Harry – powiedziała Lily, a Harry wstał z kanapy, podszedł do niej i ją przytulił.
- Cześć, mamo – odpowiedział.
Pomimo, że od śmierci Potterów minęło już wiele lat James i Lily nie postarzeli się ani trochę od chwili, w której Voldemort odebrał im życie.
Dla Harry’ego trochę dziwne było to, że jego rodzice wyglądają młodziej niż on i jego żona, ale nie przeszkadzało mu to w cieszeniu się z tego, że są przy nim.
*
 Hermiona obudziła się w gościnnej sypialni w Norze. Nadal była obolała po torturach, które zafundowała jej Bellatrix, ale czuła się bezpiecznie. Draco i dzieci już nie było w pokoju. Hermiona spojrzała na zegarek. Była już czternasta. Postanowiła wstać z łóżka, ale nie mogła się ruszyć, wszystko za bardzo ją bolało. Nagle rozległo się pukanie do drzwi.
- Proszę – powiedziała pani Malfoy.
Do sypialni wszedł Snape i podał Hermionie kubek z jakimś eliksirem.
- Wypij to, Granger – powiedział. – Poczujesz się lepiej.
- Dziękuję – odpowiedziała. – Właściwie to mam teraz na nazwisko Malfoy.
- Wiem – powiedział Snape i wyszedł z pokoju.
*
- Dziękuję, Molly – powiedziała Lily.
- Za co? – zdziwiła się pani Weasley.
- Za to, że opiekowałaś się Harrym przez ten cały czas. Jestem ci bardzo wdzięczna.
- Nie ma sprawy. Poza tym to była czysta przyjemność, patrzeć jak Harry dorasta. Jest dla nas wszystkich jak członek rodziny.
- Wiem. Fred mi o wszystkim opowiadał. To wspaniały dzieciak. Dobrze go wychowałaś, Molly.
- Znasz go?
- Tak. Można powiedzieć, że się przyjaźnimy. O wilku mowa!
Do domu weszli bliźniacy. Teraz już nie byli całkowicie identyczni, przez to, że po śmierci Fred się przestał starzeć.
- Hej, Lily – powiedział Fred i do niej pomachał.
- Hej – odpowiedziała Lily.
Fred przywitał się z mamą, a następnie zaczął rozmawiać z bratem bliźniakiem.
*
- Wyglądasz bardzo przerażająco, synku – powiedziała Alexandra. – Idź już zbierać cukierki.
Aleksandra i Ron pomachali swojemu synowi na pożegnanie, a następnie zasiedli do kolacji. Nagle rozległo się pukanie do drzwi.
- Pójdziesz otworzyć? – zapytała Aleksandra.
- Jasne – powiedział Ron.
Otworzył drzwi. Stała w nich jego była dziewczyna – Lavender Brown.
- Tęskniłeś za mną? – zapytała. – Tak w ogóle to hej. Chciałam ci tylko powiedzieć, że jesteś dupkiem. Skrzywdziłeś Hermionę. Przez ciebie płakała. Jak mogłeś ją tak po prostu zostawić?
- Ja … Ja … Ja …
- Nieważne – odpowiedziała Lavender. – Nie odpowiadaj. Po prostu jesteś dupkiem.
- Ale ty nie żyjesz! – krzyknął Ron.
- Czy wyglądam dla ciebie jakbym była martwa? – zapytała, a następnie
wzięła zamach i z całej siły uderzyła Rona w twarz. – To za mnie i za Hermionę. Pa!
***
- Czyli wszyscy ludzie, którzy zmarli nagle ożyli? – zapytała Hermiona.
- Na to wygląda – odpowiedział Syriusz.
- Jak to możliwe? – zapytał Draco.
- Chyba już wiem – odezwała się Herma. - W pewnej książce było wspomniane, że jeśli osoba, która posiada kamień wskrzeszenia obróci go trzykrotnie o północy w piątek 31 października, to usunie w ten sposób na czterdzieści osiem godzin zasłonę, która odgradza nasz świat od drugiej strony, czyli miejsca, w którym przebywają zmarli. Ktoś to musiał zrobić. Tylko kto? I po co?
- Nie wiadomo – powiedział James.

Lily i Fred wymienili ze sobą porozumiewawcze spojrzenia. Dokładnie wiedzieli kto i w jakim celu to zrobił.




- Lily

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz