-Łapa
,,Człowiek bez charakteru jest jak ubranie bez wieszaka - przypomina szmatę."
-Treya
15-latkowie
zajmowali kilkanaście ławek na drugiej lekcji, w klasie zaklęć profesora
Glinnika. Brali udział w wyjątkowo nudnej lekcji, na której nauczyciel omawiał
teorie podstawowych zaklęć wykorzystywanych przez skrzaty domowe.
James siedział
z głową opartą na dłoni i spoglądał na padający za oknem śnieg. W pewnym momencie
ocknął się zamyślenia i rozejrzał się, aby zobaczyć co robią jego koledzy.
Lupin, siedzący obok niego, zajęty był czytaniem jakiejś książki, co chwile
patrzył ukradkiem na nauczyciela, aby upewnić się czy ten ciągle stoi w tym
samym miejscu. Glizdogon przeglądał czasopismo. James wychylił się aby zobaczyć
jakie. Pierwszy w oczy rzucił mu się artykuł o skuteczności użycia różnych
zaklęć farbujących włosy. Na ilustracji obok kobieta obracała się na boki, aby
jak najlepiej zaprezentować swoje gęste, brązowe włosy.
Rogacz kopnął
krzesło kolegi, a kiedy ten odwrócił się do niego, zrobił bardzo głupią minę wymawiając
bezgłośnie „Czarownica? Naprawdę?”. Glizdogon spłonął rumieńcem i schował
magazyn do torby.
James
przeniósł wzrok na Łapę siedzącego po swojej lewej stronie. Przyjaciel
poustawiał przed piórnikiem zakrętki od piwa kremowego i za pomocą różdżki czarował
je, aby poruszały się w różny sposób. Spostrzegł, że James przygląda mu się,
więc odłożył różdżkę i chwycił kawałek pergaminu i pióro, aby coś napisać i podsunął
mu kartkę.
„Czyżby ci się nudziło Rogaczku?”
James
wyciągnął swoje pióro.
,,Jakbyś zgadł. Jakieś plany na dzisiaj?”
,,Niewielkie. Kojarzysz tego chłopaka z
Hufflepuff, którego siostra nielegalnie hodowała w dormitorium diabelskie
sidła?”
„Tak”
„Wnerwia mnie. Powiedział dzisiaj na
zielarskie pani, że próbuje wynieść kilka gałązek jej roślinek.”
„Więc mściwy Łapa planuje zemstę?”
,,Chcę zwinąć jego torbę.”
Kiedy lekcja
wreszcie się skończyła uczniowie udali się na lunch do Wielkiej Sali. Łapa i
Syriusz stanęli w tłumie przepychającym się przez wejście.
-Accio torba Strausera - wyszeptał James.
Następnie z
uśmiechami na twarzy udali się do łazienki i zmienili kolor wszystkich
przyborów szkolnych na wściekły róż. Syriusz wyciął też obrazki z książki ,,Jak
zadbać o swojego jednorożca-Amanda Hofles” którą zwinął pewnej dziewczynie, która
przechodziła wcześniej obok niego i zaklęciem trwałego przylepca przykleili je
do podręczników chłopaka. Na koniec podpisali się razem z pozdrowieniami na
jego piórniku. Uwinęli się z tym tak szybko, że zdążyli jeszcze zjeść trochę
puddingu i zapiekanki.
-Co teraz
mamy?- zapytał James z pełną buzią.
-Historię
magii – odpowiedział szybko Peter – Gdzie byliście?
-Studiowaliśmy
zawartość torby pewnego kolegi – wyjaśnił beztrosko Syriusz.
-Mogliście mi
powiedzieć, chętnie bym wam pomógł – powiedział z żalem Glizdogon.
-Wybacz stary,
to nie było do końca zaplanowane.
Lupin spojrzał
na nich badawczo.
-Mam nadziej,
że tym razem to nie jest osiłek z kolegami gotowymi, aby mu pomóc – oznajmił
poważnie.
Podeszła do
nich ładna dziewczyna z dwoma, gęstymi warkoczami.
-Cześć Śliczna!
– zaczął jak zawsze Łapa, widząc dziewczynę.
-Pani
MacGonagal poprosiła mnie żebym wam o przekazała.- powiedziała zarumieniona, wręczyła
mu kartkę i odeszła.
-Och nieee… -
westchnął Łapa zerkając na karteczkę – Nasz szlaban będzie trwał tydzień. Mamy
codziennie stawiać się do gabinetu tej wiedźmy, żeby robić coś bezsensownego.
Lupin zaśmiał
się.
-Warto było.
Zapomnieliście już jaką minę miał Mike kiedy to zobaczył? – zapytał.
Łapa zrobił
oburzoną minę.
-No wiesz?!
Żeby prefekt takie rzeczy wygadywał… Wstydź się – powiedział poważnie. – A tak
w ogóle to nie chce mi się iść na histe. Zostańmy w dormitorium.
-Ja muszę iść-
wyznał ze smutkiem Glizdogon – Moja matka powiedziała, że jeśli jeszcze raz
przyjdzie do niej skarga, że notorycznie opuszczam zajęcie, to nie zgodzi się
na miotłę, którą planuje kupić mi na święta.
-A ty,
Lunatyku?
-Znasz moją
odpowiedź.
-Więc zostaliśmy
tylko we dwoje, Rogaczu – powiedział Syriusz ocierając nieistniejącą łzę.
Kiedy opuścili
swoich rówieśników i udali się do wieży Gryffindoru James zaproponował, aby poszli
po słodycze do miodowego królestwa. Wzięli więc mapę, którą stworzyli przed
rokiem oraz pelerynę niewidkę i udali się za posąg wiedźmy. Na miejscu włożyli
do toreb tyle słodyczy, ile się tylko zmieściło i wrócili, objadając się do
drodze czekoladą.
O osiemnastej cała
czwórka zabrała się za odrabianie lekcji. Po dwóch godzinach chłopcy zrobili
zaledwie część zadań, a mimo to musieli zostawić książki i pergaminy aby udać
się na szlaban.
James, Syriusz
i Peter włożyli swoje rzeczy do toreb.
-Luniaczku? –
powiedział nagle Łapa słodkim głosem, podchodząc do Lupina.
Lupin, który
skończył już pisać eseje, a teraz siedział na kanapie patrząc na kominek,
spojrzał podejrzliwie na przyjaciela.
-Słuchaj… - powiedział
Łapa siadając na kanapie obok Lupina – Wiesz jak bardzo cię lubię? – zapytał
nagle.
Zanim Lunatyk
zdążył cokolwiek powiedzieć Syriusz objął go mocno i położył swoja głowę na jego
ramieniu. Glizdogon i Rogacz wybuchnęli śmiechem.
-Nie mógłbyś
może trochę mi pomóc? –powiedział Syriusz udając głos dziecka – Proooszę, tak
bardzo cię proooszę.
Glizdogon
zrobił się od śmiechu bardzo czerwony, a z oczu poleciały mu łzy. Syriusz
wyglądał bardzo śmiesznie przytulając się do kolegi i robiąc niewinną minę
dziecka. Zesztywniały Lupin czuł się wyraźnie nieswojo.
-Bo ty jesteś
taki mąąądry i taki dooobry – kontynuował Łapa nie zwracając uwagi na Rogacza,
który zsunął się z fotela i leżał teraz na podłodze, głośno się śmiejąc.
Lupin próbował
odsunąć się nieco od kolegi, ale ten nie pozwolił mu na to, zaciskając mocniej
palce.
-Proooszę…
Jako prefekt jesteś zobowiązany nieść pomoc takim kretynom jak ja. - wyznał
Lupin pogroził
mu palcem robiąc najbardziej surową minę, na jaką było go stać.
–Miałeś dużo
czasu, bo nie poszedłeś na historię magii. Tatuś nie odwali za ciebie całej
roboty…
-Nie całą -
zapewnił Łapa – Tylko część eseju z zielarstwa. To jak będzie? – zapytał z
nadzieją.
Lupin
westchnął.
-No dobra –
powiedział w końcu.
Łapa puścił go
i z uśmiechem wręczył esej, który leżał na stoliku i szybko wyszedł z
Gryffindoru jakby w obawie, że kolega zmieni zdanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz