- Jean-Paul Sartre
Syriusz obudził się o trzeciej nad razem i nie mógł dalej spać. Z nudów oglądnął mapę Huncwotów, którą stworzyli w zeszłym roku.
W pokoju dziewczyn zobaczył tylko trzy kropeczki. Zdumiony przeczytał Armanda Holf, Mary Snites i Dorcas Mckinn. A gdzie podziała się Lily? Zanim znalazłją na mapie minęło parę minut. Szła sama korytarzem na trzecim piętrze. Podszedł do łóżka Jamesa.
-James – wyszeptał.
James otworzył na chwilę oczy.
-Co Lily? Pomóc ci w eliksirach? –zapytał sennym głosem.
Syriusz przewrócił oczami.
-Nie, nie musisz. No i mam na imięSyriusz.
James znowu zamknął oczy.
-Hej, Lily chodzi sama po zamku. Nie chcesz zobaczyć co robi?
Podniósł się do pozycji siedzącej.-Co ty gadasz, Łapo?
-Spójrz.
Oświetlił różdżką mapę i wskazałJamesowi miejsce, w którym była Lily.
-Co ona tam robi? Przecież jest środek nocy…
-Dobre pytanie – powiedział zniecierpliwiony Syriusz.
-Idziemy?
-No.
-Weź pelerynę. Nie chcę kolejnego szlabanu.
Zeszli na trzecie piętro chowając siępod peleryną niewidką i spojrzeli ponownie na mapę.
-Jest w klasie piętro niżej.
Stanęli pod drzwiami i zawahali się.Co ona może tam robić? Zdjęli pelerynę.
James nacisnął klamkę i wszedł dośrodka, po czym zapalił świece za pomocą zaklęcia.
-Eee… Lily, co ty robisz?
Za nim wszedł Syriusz. Zamrugał dwukrotnie zaskoczony tym co zobaczył. Lily chodziła po klasie, zdejmując ze ścian obrazy po czym układała je na spory już stosik leżący na biurku. Syriusz był pewien,że część z nich została zdjęta z korytarza. Namalowane postacie protestowały głośno i przeklinały głośno tego, kto ich obudził.
-Lily? – powtórzył James podchodząc do niej i chwytając ją za ramie. – Ona… lunatykuje – stwierdził zaskoczony.
Syriusz wybuchnął śmiechem. Cała ta sytuacja wydawała mu się komiczna.
-Byłaby zachwycona widząc ciebie po przebudzeniu się. –powiedział.
James wydawał się być zdenerwowany.
-Słyszałem, że lunatyków nie wolno budzić…
Lily zdjęła jego dłonie ze swoich ramion i odsunęła sięod niego. Z powrotem zajęła się zdejmowaniem obrazów.
Syriusz spojrzał na nią badawczo.
-Czy nie powinna mieć zamkniętych oczu? Może to jakaśklątwa…
-Wątpię.
-Ej, zobaczmy co będzie dalej robić – poprosił podekscytowany Syriusz.
James wyszczerzył zęby. Syriusz przywykł już do zmienności nastrojów kolegi.
-Można sięjej zapytać – James obrócił się do Lily i zapytał – Co robisz?-Układam obrazy – odpowiedziała wyraźnie.
-Po co? – Syriusz włączył się do rozmowy.
-Nie powinny wisieć na ścianie. Powinny spać.-Więc położysz je spać? – zapytał Syriusz.
Nie odpowiedziała.
-A co później będziesz robiła? – zapytał James.
-Kładła je spać, przecież wiesz.
-Racja James, to było oczywiste, powinieneś to wiedzieć –przyznał Syriusz.
Rogacz nie słuchał go.
-Ej mała, lubisz mnie?Nie odpowiedziała. James nieco się zawiódł.
-Och, daj spokój! Mogłabyś mnie nie ignorować chociażpodczas snu! Lubisz Jamesa Potter?- powtórzył.
-Nie, nie lubię.
Syriusz znowu się roześmiał. James zignorował go.
-Chodźmy spać, jestem straaaasznie zmęczony – poprosił ziewając.
-A co z nią – Syriusz wskazał na rozczochraną Lily, która zostawiła obrazy i zaczęła pisać po tablicy słowo „Sypialnia”.
-Chyba nie możemy jej tu zostawić.
-Chodź z nami – powiedział Syriusz do Lily, ale ta była całkowicie pochłonięta swoim zajęciem.
James podszedł i złapał ją za ramię, jako że w jednej ręce trzymała kredę, a w drugiej guzik, który podniosła przed chwilą z podłogi.
Syriusz spojrzał na nich. Rozczochrane włosy Lily sterczały na wszystkie strony. Miała na sobie koszulkę w rozmiarze L, spod której ledwo było widać krótkie spodenki. Pomimo, że oczy miała szeroko otwarte jej spojrzenie było nieobecne. Śmiało można by stwierdzić, że wygląda, jakby właśnie uciekła ze szpitala psychiatrycznego. James, który trzymał ją za ramięmiał podpuchnięte oczy, które patrzyły na Syriusza zza lekko przechylonych okularów. Miał na sobie dresy i białą, brudną bluzkę. On mógłby być drugim uciekinierem.Ta myśl tak rozśmieszyła Syriusza, że potrzebował prawie dwóch minut, aby opanować śmiech. James nawet nie zapytał go, z czego się śmieje. Odszedł od Lily, że wyjąć mapę z rąk Blacka i przejrzeć ją samemu. W pobliżu nie było żadnej osoby. Droga do Gryffindoru była pusta.
Wrócił do Lily i zaprowadził się pod portret Grubej Damy. Tu dopiero dogonił ich Syriusz.
-Mówiła coś ciekawego? – zapytał z nadzieją.James potrząsnął głową. Lily zaczęła chwiać się na piętach nucąc pod nosem piosenkę o dziadku elfie. Gruba Dama głośno chrapnęła wydając dźwięk podobny do chrumknięcia.
-Ach te kobiety… - westchnął James
Gruba Dama otworzyła oczy.
-Co wy u licha wyprawiacie?
-Spacerujemy przy blasku księżyca. – odpowiedziałSyriusz.
-Co wy sobie myślicie… - zaczęła
-Monsiuni sori –powiedział James.
-Nie zamierzam was wpuścić! – krzyknęła oburzona
-To twój obowiązek – odparł.
-Ty mały, bezczelny… - Och, dobra wpuszczę was, ale tylko ze względu na nią – wskazała na Lily – Nie zmuszę dziewczyny do spędzenia z wami tu całej nocy.
Przeszli przez pokój wspólny. I udali się w stronędormitoriów dziewczyn.
-Jak ominiemy zaklęcie?
James podniósł leżący przy wejściu dywan i za pomocąróżdżki ułożył go na schodach.
-Czar działa, tylko jak cię dotknie stopni bezpośrednio butem.
-Skąd to wiesz? – zapytał zaskoczony Syriusz.
-Dorcas mi mówiła.
Lily stanęła pod schodami i nie chciała dalej iść.
-No dajesz, idziemy do twojego pokoju Laluniu –powiedział cierpliwie Rogacz.
Ale ona stała dalej bez ruchu.
-Zwiążmy ją i zaciągnijmy siłą – zaproponował znudzony Syriusz.
-Obudzi się! I to związana…
-Liluniu kochana – zaczął Syriusz – zechciej pójść z nami na górę.
-Nie pójdę.
-Dlaczego?
-One są zmęczone.
James zmarszczył czoło.
-Przyzwyczajaj się – odparł Syriusz. – Jak już sięożenicie i zestarzejecie, a ona zachoruje na Alzheimera, będzie podobnie.
-No dobra, pójdę – odparła nagle Lily.
-Dziękujemy – James zaczął wchodzić po schodkach trzymając ją za ramię.
-Które to? - Zapytał Syriusz, kiedy dotarł na górę.
-Po lewej, na końcu korytarze – odpowiedział Rogacz –Byliśmy tu kiedyś na imprezie u Dorcas. Nie pamiętasz? Wypiłeś Ognistą Whisky i wszedłeś do jej kufra.
-Nie pamiętam!
Otworzyli cicho drzwi. Przechodzili od łóżka do łóżka szukając wolnego które należało do Lily. W końcu popchnęli ją na jedyne wolne, a kiedy się położyła przykryli kołdrą. Syriusz kierował się już do wyjścia, kiedy James zatrzymał go.
-Poczekaj… nie mogę się powstrzymać – wyszeptał.
Wziął leżący za szafce pisak i napisał na twarzy Dorcas ,,Śpiący hipogryf”, a pod nosem namalował wąsy. Syriuszowi bardzo spodobał sięten pomysł. Zabrał z kufrów dziewczyn malowidła i schował do kieszeni szlafroka.
-To dla Glizdogona i Remusa – odpowiedział widząc pytające spojrzenie przyjaciela.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz