Łapa
Lily siedziała na swoim łóżku z pamiętnikiem w ręku. Nie
wiedziała co ma w nim napisać, choć czuła silną potrzebę, aby się mu zwierzyć.
Czuła się trochę… samotnie.
Mijał dzień za dniem, a wszystko coraz bardziej się
psuło. Armanda znalazła sobie chłopaka i spędzała z nim każdy wolny czas,
najwyraźniej nie życząc sobie towarzystwa koleżanek, które uważały że chodzi z
kretynem. Mary ze swoim właśnie zerwała. No, właściwie to on z nią. Chodziła
bardzo przygaszona i nie miała ochoty na rozmowy o niczym innym, niż o nim i
powodach, przez które mógł ją rzucić. Kiedy Lily zaśmiała się w jej
towarzystwie patrzyła na nią, jakby właśnie powiedziała jakieś wyjątkowo
brzydkie słowo.
Przez to Lily najwięcej czasu spędzała z Dorcas, co
wydawało jej się dziwne, jako że wcześniej lubiła ją najmniej ze swoich
koleżanek. Osóbka ta nie potrafiła wysiedzieć zbyt długo spokojnie. Wciąż
poznawała nowych ludzi i przesiadywała w pokojach chłopaków, którzy bardzo ją
lubili, a ona czuła się w ich towarzystwie dobrze. Być może miało to związek z
tym, że miała dwóch starszych i jednego młodszego brata. Kiedy Lily trzymała
się blisko jej była zmuszona do rozmów z nieznajomymi i mimo że nie miała nic
przeciwko im, wolałaby siedzieć gdzieś na uboczu.
Kiedy zaś chodziła za Mary, musiała wciąż ją pocieszać i
wysłuchiwać jej żalów, co robiło się po jakimś czasie męczące.
Lily była też zła na Severusa. Znała go jeszcze zanim
poszła do Hogwart lubiła z nim porozmawiać. Był jej przyjacielem, którego ceniła
za umiejętność wysłuchania jej oraz za to, że nigdy się na nią nie złościł i
nie obrażał. Ostatnimi czasy przyjaźnił się z naprawdę złymi typkami, o których
Lily słyszała wiele złego. Banda ze Slytherinu słynęła z tego, że pragnęli
zostać sługami Lorda Voldemorta. Bała się o Severusa. Wiedziała dobrze, że nie
jest niewinny, znał przecież czarną magię i korzystał z niej. Jednak Lily nie
mogła pogodzić się z jego głupotą i miała nadzieję, że zmądrzeje. Chciała
porozmawiać z nim na temat Czarnego Pana, ale obawiała się tego, co może od
niego usłyszeć.
Dzisiaj rozmawiała z nim, a on wpatrywał się w nią jakoś
tak dziwnie. Lily nie podobało się to. Momentami nie słuchał jej a kiedy
indziej nie wykazywał zainteresowania opowieściami o jej koleżankach. Kiedy w
końcu korytarza pojawili się jego znajomi z domu węża Lily ostentacyjnie
odeszła.
W końcu otworzyła pamiętnik i napisała tylko:
Drogi pamiętniku,
moje przyjaźnie są coraz cięższe. Mam wrażenie, że w końcu przyjdzie
dzień, w którym zwariuję. Mam mnóstwo nauki i obowiązków.
Jeszcze ten pajac James Potter wydurnia się przede mną. On i jego
przyjaciel, Syriusz Black są naprawdę dziecinni i głupkowaci. Ciekawe co znów
wymyślili.
Tak bardzo chcę aby październik wreszcie się skończył.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz