wtorek, 20 stycznia 2015

Rozdział 7: Niech październik już się skończy

,,Je­sienią gdy za ok­nem deszcz stu­ka w pa­rapet, a nos­talgia wkra­da do ser­ca, aby się og­rzać sięgnij do kuf­ra z marzeniami. ''

Łapa

Lily siedziała na swoim łóżku z pamiętnikiem w ręku. Nie wiedziała co ma w nim napisać, choć czuła silną potrzebę, aby się mu zwierzyć. Czuła się trochę… samotnie.
Mijał dzień za dniem, a wszystko coraz bardziej się psuło. Armanda znalazła sobie chłopaka i spędzała z nim każdy wolny czas, najwyraźniej nie życząc sobie towarzystwa koleżanek, które uważały że chodzi z kretynem. Mary ze swoim właśnie zerwała. No, właściwie to on z nią. Chodziła bardzo przygaszona i nie miała ochoty na rozmowy o niczym innym, niż o nim i powodach, przez które mógł ją rzucić. Kiedy Lily zaśmiała się w jej towarzystwie patrzyła na nią, jakby właśnie powiedziała jakieś wyjątkowo brzydkie słowo.
Przez to Lily najwięcej czasu spędzała z Dorcas, co wydawało jej się dziwne, jako że wcześniej lubiła ją najmniej ze swoich koleżanek. Osóbka ta nie potrafiła wysiedzieć zbyt długo spokojnie. Wciąż poznawała nowych ludzi i przesiadywała w pokojach chłopaków, którzy bardzo ją lubili, a ona czuła się w ich towarzystwie dobrze. Być może miało to związek z tym, że miała dwóch starszych i jednego młodszego brata. Kiedy Lily trzymała się blisko jej była zmuszona do rozmów z nieznajomymi i mimo że nie miała nic przeciwko im, wolałaby siedzieć gdzieś na uboczu.
Kiedy zaś chodziła za Mary, musiała wciąż ją pocieszać i wysłuchiwać jej żalów, co robiło się po jakimś czasie męczące.
Lily była też zła na Severusa. Znała go jeszcze zanim poszła do Hogwart lubiła z nim porozmawiać. Był jej przyjacielem, którego ceniła za umiejętność wysłuchania jej oraz za to, że nigdy się na nią nie złościł i nie obrażał. Ostatnimi czasy przyjaźnił się z naprawdę złymi typkami, o których Lily słyszała wiele złego. Banda ze Slytherinu słynęła z tego, że pragnęli zostać sługami Lorda Voldemorta. Bała się o Severusa. Wiedziała dobrze, że nie jest niewinny, znał przecież czarną magię i korzystał z niej. Jednak Lily nie mogła pogodzić się z jego głupotą i miała nadzieję, że zmądrzeje. Chciała porozmawiać z nim na temat Czarnego Pana, ale obawiała się tego, co może od niego usłyszeć.
Dzisiaj rozmawiała z nim, a on wpatrywał się w nią jakoś tak dziwnie. Lily nie podobało się to. Momentami nie słuchał jej a kiedy indziej nie wykazywał zainteresowania opowieściami o jej koleżankach. Kiedy w końcu korytarza pojawili się jego znajomi z domu węża Lily ostentacyjnie odeszła.
W końcu otworzyła pamiętnik i napisała tylko:
Drogi pamiętniku,
moje przyjaźnie są coraz cięższe. Mam wrażenie, że w końcu przyjdzie dzień, w którym zwariuję. Mam mnóstwo nauki i obowiązków.
Jeszcze ten pajac James Potter wydurnia się przede mną. On i jego przyjaciel, Syriusz Black są naprawdę dziecinni i głupkowaci. Ciekawe co znów wymyślili.
Tak bardzo chcę aby październik wreszcie się skończył.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz